swoją interpretację przedstawiłem w odp na wypowiedz ktora znikiła...(była to wypowiedź po ktorej nie mogłem się powstrzymać od ...)jej autor pewnie wstydzil się tego co napisał i usunął.
poza tym tłumaczymy sobie czasem w "innych miejscach" o co nam chodzi jeśli...i to ponoć normalne jest.widać nie tu..wieć wiecej tu tego błedu nie popełnię.pragnę jednak zaznaczyc,że istnieją pojęcia, obrazy i sygnały, których zawarcie w tekście powoduję podjęcie określonego tematu i należy je znać podejmując się krytyki i interpretacji
Faun
04 03 2010 (21:53:45)
"no tak ale przeciez juz wytłumaczyłem o co tu kaman..i nadal nic? heh.oki... " Widzę, że Ty bardziej chcesz prowokować. I powiedz, co Ci to dało, że napisałeś o co chodzi w tym wierszu? Wiesz, ani nie czytałem tego, bo uważam, że takie obdzieranie wizji ze skóry jest co najmniej dziwne. Autor zostawia słowa, inni je odbierają. Zresztą po co ja to mówię, przecież Ty wiesz lepiej. Jeżeli chcesz narzucać odbiór to nie spodziewaj się owoców z drzewa czytelników
no tak ale przeciez juz wytłumaczyłem o co tu kaman..i nadal nic? heh.oki...
Faun
03 03 2010 (15:10:11)
Użytkownik ocenił pracę na 3
Problemem tego wiersza jest ominięcie pojęcia ewolucja(co jak widzę z wypowiedzi było motywem przewodnim), czego konsekwencją jest cofnięcie się w myśli. Jeżeli stawiasz na rozwój myślowy to gubiąc się w rozwoju formy(a więc w sposobie ukazania tematu) tak naprawdę stawiasz czytelnika w otartym a nie zamkniętym słoju. Całość na tej zasadzie ciągiem nie będzie, gdyż trzecia część jest niedomówieniem. Formy nie powinienem się czepiać, gdyż jest to kwestia podejścia autora, natomiast nie ulega wątpliwości, że jest ona infantylna i bezbarwna, sama koncepcja rozłożenia wersów i każde zakończenie strofy będące swego rodzaju wyolbrzymieniem i postawieniem na punkt odniesienia jest zbyt otwierająco ukazane. Jeżeli zarzucasz czytelnikowi błąd interpretacyjny to sam oczywiście jesteś w błędzie i argumentem na to może być dowolność odbioru. Nie ma czegoś takiego jak wymuszenie interpretacji, a jeżeli tak sądzisz to po pierwsze poezja traci wtedy sens, a po drugie zamykasz nas w swoim własnym systemie i zabierasz możliwość odnalezienia siebie w świecie autora. Wracając do treści, to stwierdzam, że jest to najgorsza część, ukazana w sposób suchy, a skoro jest ostatnią częścią to suchość podsumowania serii jest ukazaniem całego jej poziomu. Rozłóżmy całość na części proste...zamykam, nie znam, zbieram…to pierwsze co rzuca się w oczy i zaczynanie każdej strofy w sposób podobny patrząc na części mowy jest podejściem mało pomysłowym i monotonnym, tak samo jak i kończenie ich w ten sam pogrubiony sposób. Nagle mamy z jednej serii trzy zakończenia i to wywołuje chaos w odbiorze. Zakończenie wiersza, a zarazem całej serii jest infantylne. Kompletnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem "i stąd te metafory barwniejsze, bo następuje ewolucja…dlatego tak być musi jak jest", bo właśnie tak nie jest i mylisz pojęcie barwności i ewolucji. Pisanie interpretacji przez autora pod jego własnym wierszem jest zabiegiem zbędnym i odbierającym utworowi jego rolę, już nie mówiąc, że jest to śmieszne. Ocena trzy to i tak zbyt wiele, dlatego z dużym minusem...
Przeczytałem dwa wcześniejsze Werty i nie zgodzę się, że trzeba je traktować jako absolutną całość. Nie sądzę też żeby metodą na wiersze była jedna ściśle narzucona interpretacja ale wielość ukrytych wątków i myśli i Tobie udało się coś takiego zrobić. Tutaj mogę dodać jedynie, że to zdecydowanie najgorsza część cyklu. Czemu? Zabij mnie, ale mogę wskazać tylko frazesy, które cisną mi się na usta. Spłycenie i zbytnie ukierunkowanie myśli z wcześniejszych części. No bo Wert drugi najlepszy i najbardziej wieloznaczny wydawał się lekki, interesujący. Można było go nie zrozumieć pewnie, albo zrozumieć nie w pełni, ale jednak zmuszał do szukania, interesował. Tutaj zdecydowanie za prosto i jeszcze raz za prosto przez co ucieka taka poetyka i chęć drążenia tego. Według mnie cykl ma sens, kiedy każdy ten wiersz z osobna spróbujemy poznać, rozłożyć go po swojemu na części pierwszy i później z tego wszystkiego wysnuć wspólne wnioski.
Dawied-nie widzisz nawet,że werty są 3 i tylko w całości mają sens. Co ja więc mogę wymagać ... wiesz? każda strofa jest ciągiem i zabiera dalej...i stąd te metafory barwniejsze, bo następuje ewolucja...dlatego tak być musi jak jest.pzdr.czasem należy umiec dyskutować...
Sam zabieg podkreślania jakieś treści poprzez powiększenie tekstu i jeszcze uporządkowane rozesłanie puenty według mnie jest dość wtórnym i nieciekawym pomysłem. Skomplikowało to tylko na pozór treść i nic nie wniosło. Sam pomysł, który chciałeś ukazać fajny, ale w jego wykonaniu coś chyba nie zagrała. To nawet nie wchodzi o brak wnikliwej analizy, ale o to, że Dwie pierwsze wersy są bardzo oczywiste i proste, ale nagle później wprowadzone opakowania burzą to wrażenie i wszystko byłoby dobrze, ale za sucho. Na tyle sucho, że trudno wyczuć w tym męczeństwo. Jednym wyrazem to podkreśliłeś (niechciane), a to chyba troszkę za mało. Nie czytałem wiersza i nie mogę go zinterpretować na swój sposób bo tą przyjemność zwyczajnie mi zabrałeś. Czy bym dotarł do tego sensu? Nie wiem. Może komentarz Ancilli nie jest idealny, ale przecież nie możesz wymagać, żeby ktoś kto robi to z zainteresowania i chęci, mimo swej wiedzy nie kierował się gustem. Może, gdyby wiersz był bardziej barwny byłby dla Ancilli bardziej ciekawy, łatwiejszy. Twój styl może wymaga zwyczajnie kogoś o odmiennym guście? Napinanie się i strojenie fochów w stylu: na innych stronach napisali mi interpretacje nie wiem czy jest słusznym wyjściem. Mogłeś przecież pozostać na tych innych stronach i nie szukać subiektywnej opinii czytelników.
oj treści jest ,aż nadto..ale wiersze należy czytać, a nie je lizać...
zatem zamieszczam interpretację,może nieco rozjaśni.
chciałęm pokazać coś z dwóch perspektyw(więc są dwie treści "delikatnie" wykluczające się.pierwsza zawarta jest w ciągu strof, na drugą składają się ostatnie wersy strof.zamykam się w piwnicy, nie znam się na żartach,znam psychozy,zbieram opakowania(bo tylko to co jest namacalne,reszta pozbawiona wnetrz...)zakładam niechciane buty(żyje życiem "opakowań")-przedstawiam tu pewien wymiar współczesnego "męczeństwa".
tu opisuje zdarzenie z perspektywy norm życia.
jednak właściwa pointa to:
REGULARNIE MALTERTUJE
ULUBIONE ŚRODKI PSYCHOAKTYWNE
I ZABIJAM CZAS
i ma rozmywać wiersz(pozorną treść)
-TU JEST PERSPEKTYWA PODMIOTU LIRYCZNEGO POZA NORMAMI I PRZYKAZAMI.CZYLI, NIECH TO DLA WAS WYGLĄDA NA DNO, ALE PODMIOT MÓWI:
TO JA MALTRETUJE ŚRODKI...NIE ONE MNIE I TO JA WYGRAŁEM Z CZASEM CIĄGLE ZABIJAM NIECHCIANA ZASTANĄ RZECZYWISTOŚĆ...
Taki własnie chciałem stworzyć obraz w tym wierszu..ciąg matematyczno logiczny budowany przez życie - wert.(całołość (wert,wert 2, wert 3)
i będę się upirał,że wnikliwy zaawansowany interpretator zgodzi sie,ze nie da sie tego niezauwazyc.pozdrawiam
Użytkownik ocenił pracę na 3
Trochę dziwny, powiedziałabym, że zbyt szybko się skończył abym mogła go w pełni zrozumieć. Na pewno brakuje mi stanowczego zakończenia, wielkie niedociągnięcia dają się poznać na pierwszy rzut oka. Szkoda. Zapowiadało się ciekawie. Tylko nie rozumiem też tego, po co wyodrębnione zostały ostatnie wersy każdej ze strof, takie irytujące i nic nie wnoszące zarazem. Praca mało treściwa, nieprzemyślana, urwane mysli. Sądzę, że tak na odczep. Nie mam tutaj czego komentować, bo naprawdę mało treści. Nie jest ona głęboka, język prosty, mało środków stylistycznych, mało sensu.