Użytkownik ocenił pracę na 6
Jakiejże to niewieście takie wiersze się pisze?
Wyjątkowej! :D Stare dzieje, chociaż to zostało :P
Użytkownik ocenił pracę na 4
No proszę. Dawno nie widziałam Twojego wiersza w takiej formie. Mimo wszystko, że słowa nie są poprzestawiane, przemielone i wyłożone takie pocięte i że nie trzeba się wgłębiać, co o tej porze jest istną przyjemnością, czuć, ze to Twój wiersz. Wcięcia nasuwają tą myśl, ale i klimat, styl także. Na pierwszy rzut oka zbladła mi mina na widok tych wszystkich wielokropków, ale sądzę, że Ty również je dostrzegasz i że tak miało być. Co one tworzą, jeśli już tak modeluję nimi słowa? Tworzą... fale. Takie płynięcie, zamyślenie. Oglądałam ostatnio Ondine (film interesujący, taki do rozmarzenia się) i tam właśnie pasuje Twoja praca. Czuję jak stoję na burcie, wiatr owiewa mi twarz i morze szumi... Fale obijają się... ach ach, idzie się zamyślić. Tonąca w niepewności papierowa nadzieja, co wskazuje na to, że można szybko ją zniszczyć. Ładnie ujęte, choć w moim osobistym odczucia brakło jakiejś małej iskry, by podsycić moją ciekawość. Taki o, lekki wiersz, przyjemny. Odpowiedni na ziewnięcie przed pójściem spać. A tak Ci powiem. Dobrej nocy, miłego dnia, zależnie kiedy odczytasz komentarz.
Przeczytałem jeszcze przed udaniem się do łóżka. Taki właśnie miał być ten wiersz - płynny, "falujący", skłaniający do głębszych przemyśleń, taki powiedziałbym wstęp do dłuższej historii, którą odbiorca może sobie nakreślić sam. Pisany był nad falującym, gorącym morzem w porze, kiedy człowiek nie ma na nic siły, a jedyne o czym marzy to woda z lodem (czyt. w południe). Właśnie wtedy nad Adriatykiem, gdy wokół pełno wysp, horyzont wydaje się znacznie dalej niż w godzinach wieczornych, słońce przygrzewa w głowę i spala niepokryte olejkiem do opalania rejony skóry, do głowy przychodzą różne myśli, pragnienia, tęsknoty. Spoglądanie na piękne kobiety dodatkowo wzmaga pragnienie... pragnienie bycia z tą, której nie wielbisz jedynie za rozmiar biustu czy obwód w biodrach. Swoiste przymroczenie, spowodowane upałem i kilkoma procentami, wchłoniętymi razem z zimnym, aromatycznym, chmielowym napojem skłania do przeróżnych przemyśleń, a serwetka nie ma odpowiedniej powierzchni aby pomieścić kilka utworów, zatem łapię jedyny długopis, jaki udało mi się sam nie wiem gdzie wygrzebać i kreślę (niczym siedmioletni absolwent "starszaków") wiersz, który będzie furtką do wszelkich moich myśli, rozważań i tego co przeżyłem tam, gdzie został ten wiersz spłodzony. Dzięki za komentarz i ocenę, a "Ondine" postaram się obejrzeć w wolnej chwili. Dobrej nocy, Mariko.