Z okazji odpoczynku od wszelkiej nauki i zadań, ja Kwiatek komentuję ten wiersz, Twój chwastowy i ślubuję Ci szczerość, sprawiedliwość i doszukiwanie się niedoszlifowań. Tak mi dopomóż serce i umysł. Hm. Tak na dobrą sprawę nie wiem co Ci powiedzieć. Przeczytałam go z cztery razy przed chwilą i i, no i chyba zaraz skoczę do swojego wiersza i wystawię sobie niską notę, bo aż głupio mi że rzucono się z takim entuzjazmem na moje małe cosik, jak tutaj obok zaraz mają... piękno. Głęboki tekst, który porywa, z którym się płynie. Który nie jest na minutę, dwie. Tym wierszem się żyje cały wieczór, jak się go już przeczyta. Dawno czegoś takiego nie przeżyłam, kiedy zwyczajnie zastanowiłam się nad sobą, nad wszystkim wkoło. Dawno nie było tak, że czytałam coś kilka razy i doszukiwałam się czegoś nowego, innego, na co trzeba zwrócić uwagę. Dawno nie wisiały mi dłonie nad klawiaturą, w niemocy, w pustce. Nie mówię Ci tego, bo Ty jesteś Dawid, ja Marika i no powiedzmy, że się lubimy (;p). Jestem w tym momencie bardzo poważna i to co Ty wyprawiasz, pisząc wiersze, czy też, teraz lekko odskakując, opowiadania, przerasta progi wpmtowskie, przerasta progi "młodej" poezji, którą trzeba wesprzeć. Rozwijasz się ciągle. Nie stoisz w miejscu i to widać. I zawsze mam wrażenie, że pisanie przychodzi Ci bardzo łatwo. Po prostu. Siadasz i piszesz. Może to tylko wrażenie, ale całkiem takie... realne I sprawiające, ze staję się malutka. Twoja poezja wzbudza we mnie mnóstwo emocji. Lubię płynąć wraz z Twoimi słowami. Pięknie piszesz. A wiesz co oznacza dla mnie "piękno". Uwielbiam... Tą dojrzałość. Wiesz, nie będę się rozdrabniać nad treścią. Justyna już Ci się rozpisała, a ja po prostu nie potrafię. Nie dlatego tylko, że wyczyściłeś mnie od środka i trudno mi cokolwiek wprost o wierszu powiedzieć, o jego treści, każdym wersie, początku, końcu, ale też chodzi o mój brak weny tak zwanej 'redaktorskiej'. Przeczytałam go teraz raz jeszcze i zostawiam Cię z tymi kilkoma słowami. Twoja poezja jest bardzo ludzka, prosta, a jednak można się w nią wgłębić. Wybacz, ale mimo wszystko nie postawię Ci oceny. Jest zbyt niska i mi tu jakoś nie pasuje. 6? Trzeba ustanowić skalę chwastową chyba... Cóż. Miłego wieczoru.
Interpunkcja pomaga wiele istotnych fragmentów zaakcentować, autor narzuca nam coś, ale w przyjazny sposób, aby usprawnić odbiór, choć przecież ilu czytelników tyle zdań.
Ten wiersz wyglądałby lepiej w formie bez przecinków, bez interpunkcji, moim zdaniem. O co mi chodzilo.
Użytkownik ocenił pracę na 6
Były perełki na portalu, jest i wiersz Dawida ;p no jak możesz obniżać poziom w tak bezczelny sposób?;p na nic, no, na nic...
A teraz poważnie. Ot, tak.
Zacznę od budowy, wiem, że taki porządek jest już nudny, ale skoro mam rozłożyć wiersz na czynniki pierwsze... to konieczność taka jest. [ach, ta składnia]... Po pierwsze - tytuł? jak ma się do treści? I jakim ciastem jest sam jabłecznik? otóż przepis dołączam dla niezorientowanych [ http://gotowanie.onet.pl/20837,ksiazka_przepis.html ]. I już jakieś pojęcie jest, a może właśnie nie ma? Kto wie? Może autor, a może i On nie.
Budowę wiersz ma przepiękną, przemyślaną, adekwatną do treści, wspiera ją z każdej strony, uwidacznia. O ile pierwsza strofoida jest regularna i treści są raczej zrównoważone w swym ładunku semantycznym, o tyle druga część już stożkowato schodzi, cichnie i jednocześnie... rośnie wrażenie pustki. Dzięki prawidłowo zastosowanym przerzutniom nadałeś utworowi dynamiki, a także uelastyczniłeś odbiór. Wszelkie wyliczenia, zastosowanie obok siebie słów o podobnych zbitkach głoskowych 'świst' - 'świt' - to wszystko sprawia, że wiersz jest faktycznie pełen poetyckiej świadomości, w której poeta nie musiał doszukiwać się piękna, tylko je uwydatnił swoim kunsztem, warsztatem. Początek kojarzy mi się z filozofią zwaną nihilizmem - w pewien sposób negujesz istnienie, trąca to o sceptycyzm. Jedyne co mnie z tej filozofii wycofuje, to słowo 'wyobrażam'. To znaczy, że być może podmiot liryczny chciałby wykluczyć siebie z rzeczywistości, wystawić na pierwszy plan pierwotne piękno świata. Być może on nie ma znaczenia wobec absolutu, nic nie znaczy. On jakby decyduje o tym, że go nie ma, jest w swym nie-byciu wręcz pyszny. Paradoksalnie nie-będąc odgrywa dużą rolę dla samego siebie, wciąż 'rządzi'. Nie będąc nigdzie jest jednocześnie wszędzie [nawet jeśli nie, to cicho;p]. Pięknie to brzmi, tak st5anowczo: 'jest przestrzeń, której nie zajmuję'. Podoba mi się zabieg, w jaki tonujesz wrażenie pustki i ciszy. Bawisz się emocjami czytelnika w sposób teatralny wręcz. jednym słowem potrafisz opuścić kurtynę - 'świat'. W ścisły sposób przedstawiasz istotę rzeczy. Bezpretensjonalnie wplatasz element romantyczny, jakim jest pocałunek, łagodzisz tym samym obraz przeżyć wewnętrznych, dajesz oddech, momentalnie być może nawet rozpraszasz, aby za chwilę przywołać do początku. Tak naprawdę one nic nie znaczą, nie mają swojej indywidualnej racji bytu. Są ulotne, mało istotne - pocałunki zbyt błahe, dusza zbyt wyrosła. W tej strofoidzie pogłębiasz pewien rodzaj pesymizmu - cokolwiek się stanie, nie będziesz niczego. I dalej czarujesz słowem, malujesz przemijalnością 'mgnienie, szybkość'. "Skupić łzy z odbiciem zaklętym - pochłonąć" - chciałabym nie mówić nic czasami przy niektórych wersach, milczeć i nasiąkać Twoimi słowami, cichnąc. Jak mało kto oddziałujesz nie tyle na zmysły, o ile na wnętrze. Bolesne jest ostatnie stwierdzenie, dosadne. Wciąż rodzi pytanie 'czemu?'. Porównanie ludzi do okruchów, z których zostali stworzeni, podkreślanie ulotności, nieważności jest tak bardzo dominujące i autentyczne, że tworzy zadrę. Pod względem fonetycznym efektownie zestawiasz niektóre słowa - czuć świst głuchy, czuć wiatr. Nie czuję za to przeładowania środkami, przekombinowania. Mogłabym pomyśleć, że to własna teoria niebytu bytu. Poszukiwania. Negacji. Paradoksu. Doszukiwania się sprawiedliwości. Pochłonąłeś mnie. Stworzyłeś oryginalny przepis na jabłecznik. Ode mnie oficjalnie 6 wraz z pieczątką "pięknie":)
PS. Dla zainteresowanych dodaję, że najlepszy jabłecznik robi mama tego zuchwalca ;p
Użytkownik ocenił pracę na 5
Wiersz jest bardzo psychodeliczny. Podmiot zastanawia się na tym, czy istnieje, co by było, gdyby go tu nie było, gdyby nie istniał. Jest to zastanawiające, bo sama często w sobie poruszam ten temat, ciekawi mnie to bardzo… Wiersz mi się nie podoba pod względem budowy, stylu pisania, bo moim zdaniem takie rozważania lepiej wyglądałyby w formie wiersza białego, oszczędzając nam przecinki, wielkie litery, bo to staje się nieco męczące. Wiersz jest napisany bardzo trafionym, świeżym, poetyckim i malowniczym językiem. Czytając go gdy piszesz o deszczu widzę siebie – na tej szarej i ciemnej ulicy, pośród miliardów małych kropel… Obrazujesz wszystko bardzo dobrze. Szczerze mówiąc końcówka mnie zdziwiła, bo myślałam, że brniesz do trochę innego celu przez te wszystkie określenia dla swojej psychodeli. Całość wiersza prezentuje się dobrze. Bardzo trafiony język, pomysłowy temat, nie piszesz jakbyś odgrzewał to samo po raz setny, tylko naprawdę potrafisz człowieka swoją problematyką zaciekawić. Nie powiedziałabym, że jest to wiersz biały, bardziej wolny, albo inny. Nie pasuje mi tu ta nadmierna interpunkcja. Gdyby nie małe uchybienia, byłoby wprost idealnie.
jazzu
15 04 2010 (21:27:48)
Ten tytuł z małej to jakaś prowokacja?