Faun
14 10 2009 (23:24:53)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Ten wiersz jest celującym przykładem celującego wiersza. Twórcy najczęściej w swoich dziełach są krytykami otaczającej ją rzeczywistości. Ty tym wierszem ukazałeś się jako poetycki łucznik, który każdym kolejnym wersem niczym strzałą wbija się przekazem przeszywając duszę. Mogę mylić się w interpretacji, ale ten wiersz jest tak wieloznaczny, że tylko dodatkowym plusem dla autora będzie odkrycie tej nowej oraz kolejnym dowodem na wieloznaczność wiersza. Zresztą przy takich utworach jak człowiek się rozgada i zacznie drążyć, to w pewnym momencie może kompletnie zboczyć z kursu, jakim podąża główna myśl wiersza. Tą drugą strofę powinniśmy sobie wyryć na czole. Ja w niej widzę taką ironię sensu, wokół którego krąży człowieczeństwo. W niezwykle trafny sposób krytykujesz w niej nas wszystkich. Aż w tym momencie przypomniał mi się fragment mojego wiersza, w którym piszę "szukając zapachu idealnego świata, wdychamy powietrze brudnymi ustami". Ta strofa mówi o takim wyolbrzymianiu cech ludzkich, przypisywaniu wielkości maluczkim. Często mamy skłonność do wykorzystywania naszego języka, za dużo wymawiamy słowa typu "piękny, geniusz, wybitny". To prowadzi do stworzenia takiej utartej formy tychże wyrazów i po czasie mogą one uzyskać praktycznie odwrotne znaczenie. Każdego z nas chcielibyśmy powsadzać na tron. Jednak takie rozumowanie jest błędne, gdyż np. niema genialnych twórców, są genialne wiersze. Po prostu chodzi mi o oto, że ludzie poszczególne fragmenty rozciągają i ubierają nimi całą jednostkę. To jest taka trywialna ambicja każdego z nas. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie tak bardzo biegną w stronę Boga, żeby tylko zastąpić Go. Poczucie wyższości na innym jest tak kuszące, że rodzi egoizm, o którym piszesz. Marilyn Manson w jednym z utworów napisał, że życzyłby sobie, aby został królem, bo wtedy byłby świadom tego, że nie jest sam. Ja z tym troszeczkę się nie zgadzam, zresztą pisałem o tym w jednym z wierszy. Przede wszystkim myślę, że jest odwrotnie. Absolut jest czymś nieosiągalnym, a więc niedostępnym, to jest tak jak z liczeniem do nieskończoności, zawsze znajdzie się liczba o jeden większa, a więc zawsze będziemy licząc, o włos od dotknięcia absolutu i nigdy go nie osiągniemy, a więc fizycznie będzie on miał poczucie samotności. Jednak ludzie przez swoją upartość starają się uczepić Anioła, by dzięki temu w jakiś inny sposób być bliżej Boga. Oczywiście na myśl nasuwają się tutaj ludzie fałszywi, którzy budują sobie takie schody do nieba, w celu osiągnięcia nieśmiertelności(nie w sensie fizycznym). Słusznie nazwałeś całą tą drogę drabiną egoizmu. To zakończenie skłoniło mnie do takiego stwierdzenia, że w zasadzie i jeden wers i drugi może być jednocześnie prawdziwy. Jeżeli byśmy rozłożyli człowieka na dwie cząstki(dusza, która jest prawdziwa, a jednocześnie jej byt uzależniony jest od ciała oraz ciało, które bez duszy jest puste i podąża za zapachem) to w zasadzie obie te cząstki podążać będą w odwrotnym kierunku. Ciało kuszone ideami pobiegnie egoistycznie po drabinie, a dusza jako niewolnik ciała, a jednocześnie wieczny wędrowiec, będzie staczać się do piekła za czyny popełnione przez ciało. Dlatego uważam, że to zakończenie również ma niesamowity wymiar. Człowiek jako ktoś obrośnięty kłamstwami czasami przypomina konia, przed którym przywiązuje się pokarm, a on biegnie w nieskończoność ciągnąc sanie w nadziei, że w końcu zaspokoi głód. Kurcze, tak się rozgadałem po przeczytaniu tejże pracy, że chyba miejscami aż zboczyłem z kursu biadoląc nie na temat ;) No ale po prostu Twój wiersz jest niezwykle inspirujący. Posiada on taką charyzmatyczność i potrafi trafnie wbić się w umysł czytelnika i zostać w pamięci. Nawet wybrednego czytelnika przynajmniej jeden wers skłoni do refleksji, a zresztą w tym utworze jest ukazane takie piękno języka, że już samo to przyciąga. Mam mieszane uczucia jedynie przy klimacie tzn. jest on trafny i jednocześnie nietrafny. Tutaj pokazujesz mroczną stronę człowieka, jednak wiersz sam w sobie mrocznych cech nie posiada. Dopiero trzeba się wgłębić w treść by ujrzeć mrok. I tu jest właśnie to rozdroże, gdyż niektórzy szukają mroku po wstawionych słowach, a niektórzy właśnie w głębi, w tej myśli przewodniej. Ale tak jak mówię, to sprawa dwukierunkowa i zależy od indywidualnego punktu widzenia. Stawiam z całym przekonaniem 6 i tak jak już Tobie mówiłem, ten wiersz jest świetnym przykładem wstępu do rozległej dyskusji. Praca jest płynna, każda kwestia jest słownym miodem w ustach poprzez piękno jakim się charakteryzuje