warto go przeczytać
Pseudonim: takalama
Siedziała na dachu, plątała wianek
Pod suknią schowała niekraśne nogi
Oto historia młodej Anki,
Co dla niej wiatr to nikczemna przestroga
I żadne chmury nie chciały
Zaradzić jej mentalności sarny człowieczej
Co z niej ośle ludzkie nawet się śmiało
Spadnie w końcu – mówiło – nie uciecze!
Bujała się więc sarna bielutka jak rosa
Skończyła klecić, już teraz przejrzyście stała
Wyzwała Niebo po cichu, na boso
I wtedy z góry ponuro zazgrzytało
I stała ni nuty nie dając Niebu
Patrzyła gałami na coś, ja nie widziałem
Lecz teraz już wiem – ujrzała Ciebie
Bo z dachu w dół nie spadła o mało
I krok w tył, nie już nie więcej
Bo rÄ…bek dachu, bo jesteÅ› na skraju
Nie dla ciebie Anko losy wisielcze
Nie ci pisane zginać wietrznego dnia maja.
Lecz już lecisz, jakbyś życia nie znała
Ciepły błogostan twej jasnej buzi
Mówił: wiesz przecież nic się nie stało
W Jego ramionach nic mi nie grozi.
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 31.05.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1466 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42642 | Użytkownicy: 3312
Online(36): 32 gości i 4 zarejestrowanych:
Pawlak, Groszek, szon, Zoso