Olka, zmieniłaś nick, to niewybaczalne ;p a ja nie załapałam na początku i myślę sobie, co to za ateista się wkradł ;p No, nic, ogarnę Cię hop hop. Tak, wiersz religijny i do tego stopniowany, tonujący, ciekawy, inny. Te przymiotniki zdecydowanie działają na Twoją korzyść, jako osoby, czekającej na opinię. Podzieliłaś wiersz na części 5, każda jest w swoim wyrazie mocna i bardzo przemawia. Całość sprawia wrażenie celowo kontrowersyjnej. Apatia - stan tak zwanej bezcelowości, marazmu, znużenia. Pojawiają się pierwsze pytania. Czasami filozoficzne, a brak odpowiedzi tylko coraz to bardziej oddala i budzi bunt. Można pomyśleć, że to "nieme spojrzenie" należy do Boga i to On pozostawia człowieka samego sobie. Jego brak zaznaczenia swojej obecności wprowadza niepokój. I w tym momencie rodzi się w naszym bohaterze Ironia, kpina, a może przede wszystkim powinien pojawić się Sceptycyzm? Jeśli to jest Bóg, to przedstawiony bardzo skrajnie, osądzony zawczasu, a może i nie bez powodu. Nie jest już Bogiem, który zachwyca dobrocią. Nie jest też Bogiem średniowiecznym, budzącym trwogę. Nie jest kpiącym. Jest Bogiem, który budzi bunt; który powoduje, że podmiot widzi go, jako tego, który chce go stłamsić, zniszczyć, pożreć. I jest całkowicie niedostępny, nieprzystępny. Apostazja jest formalnym zerwaniem związków z kościołem rzymskokatolickim. I tutaj ta przepaść między ironią, a apostazją jest za duża i zbyt rażąca, można to było o jeszcze jeden stan rozciągnąć. Ta strofoida już w samych słowach, ich użyciu jest skandaliczna, mocna, wołająca o krytykę, o wielogłosowość. Bóg jest tutaj taki ludzki, taki, aż... bestialski, mało ludzki, w tym kręgu człowieczeństwa najniżej. Pojawia się motyw krzyża, ale zaimki są napisane z małej. To jeszcze bardziej podkreśla negatywne emocje, brak szacunku, wrogość. Bóg, jako ktoś rozpustny w swej władzy, odległy, budzący obrzydzenie. Auspicje to w starożytności odczytywanie woli bogów. "być pod dobrymi auspicjami". Hmm...gołębie przypominają mi te pogańskie wierzenia, gdy cezar, chcąc uzyskać przychylność ludu prosił kapłanów o wybłaganie o pomyślne auspicje. Ta strofa porównywalnie mroczna i negatywna jak poprzednia. Czerwone ślepia to zwiastun złego, uciążliwej tajemnicy, a także kąśliwych konsekwencji. I tu ten gołąb, już na pewno nie jako Duch Święty, a może i on pod zmienioną postacią, wydaje się atrybutem nowego boga. I tutaj już mogę wspomnieć o tym nagromadzeniu epitetów, które przytłaczają jeszcze bardziej. Mogę wspomnieć i zarzucić, ze na swój sposób strofoidy czyta się w paralelnym tonie, co może znudzić, lub wprowadzić monotonię. I finał. "pomruk" chyba powinien być na ustach. Ujęła, powaliła na kolana mnie ta końcówka. Jest prawdziwa, odważna, szczera. I boli. Czuć rozczarowanie, poczucie jakiejś straty, nieodwracalność. Zawód. Już wystarczająco się rozpisałam. Dostajesz 4, bo to zdecydowanie dobry wiersz, budzący skrajne uczucia. I jestem ciekawa jak zareagowałaby szersza poza czytelnicza.
Celowo napisałam, że pomruk był w ustach, ponieważ on tak naprawdę się jeszcze z nich nie wydobył. Co do gołębia - jest to symbol Ducha Świętego, więc prawie trafiłaś.
Dzięki za ocenę, myślę, że inni czytelnicy nie będą zainteresowani tą pracą, bądź naskoczą na mnie jak na jakiegoś szatana.