Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Pseudonim: Kjuroman
Imię: Marcin
Skąd: Kraków
O sobie: Błękitnooki muzyczny maniak z objawami choroby afektywnej dwubiegunowej. Uzależniony od przyjaciół, wydawania ostatnich pieniędzy na płyty i słuchania muzyki wszędzie, gdzie tylko się da.
Napisanych prac:
- wiersze: 4
- recenzje: 4

Średnia ocen: 4.6
Użytkownik uzyskał: 37 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Battle For The Sun" 07.06.2009
"List do Mikołaja" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (1)" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (2)" 12.10.2008
"Pornography" 12.10.2008

Inne prace tego autora:
"List do Mikołaja" 12.10.2008
"Pornography" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (2)" 12.10.2008
"4:13 Dream" 18.12.2008
"Nie bój się nocy (1)" 12.10.2008

Najlepiej ocenione recenzje (30 dni):
"Tajny dziennik" - MGryglicki - 5
"Charles Street 44" - RedCherry - 3
"Trucicielka" - aubrey - 0

Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Tajny dziennik" - MGryglicki
"Trucicielka" - aubrey
"Charles Street 44" - RedCherry
"Jeden Dzień" - RedCherry
"XI" - T.L
"Frozen" - screamerty
"Captifs" - screamerty
"Attack of the 50 ft. woman" - screamerty
"Fragmenty Tracey/The Tracey..." - screamerty
"Rain Man" - screamerty

Seventeen Seconds

Wykonawca: The Cure
Gatunek: Cold Wave
Cena: 34,90 zł
Rok wydania: 1980
Wytwórnia: Fiction


Przez światową scenę muzyczną przewijało się wiele zespołów rockowych. Jedne przechodziły niezauważone, inne były sławne tylko przez jeden sezon, potem udając się do artystycznego archiwum, a kolejne na trwałe zaznaczyły się w historii. The Cure niewątpliwie należy do tej trzeciej grupy. Owszem, zespół lata świetności ma już dawno za sobą, jednak wciąż w zakamarkach zatrutego komercją świata kryją się ich wierni fani. Na pewno nie jest to grupa, na którą można nie zwrócić uwagi - posiada ona swój niepowtarzalny styl, łącząc na swoich płytach melancholijne i mroczne brzmienia spod znaku cold wave i rocka gotyckiego, jak i przyjemnie dla ucha, popowo-rockowe piosenki.
"Seventeen Seconds" jest wyjątkowym albumem, znacznie różniącym się od swego poprzednika. Zarówno warstwa liryczna jak i instrumentalna świadczą, że w głowie Roberta Smitha zaistniała nareszcie idea, której brak bardzo dotkliwie można odczuć słuchając pierwszego krążka zespołu.
"17 Sekund" to drugi longplay w dyskografii Anglików, pochodzący z 1980 roku. Otwiera on tzw. "Mroczną Trylogię", na którą składają się także dwie kolejne płyty - "Faith" i "Pornography". Jakimi słowami można określić muzykę zawartą na "Seventeen Seconds"? Najprościej będzie użyć słowa "chłód". Niepowtarzalny chłód, wnikający głęboko w słuchacza z każdą wysłuchaną nutą.
Album otwiera "A Reflection" - spektakularny utwór, godnie rozpoczynający całość. Już na samym początku płyta powala na kolana niepowtarzalnym nastrojem niepokoju i tajemniczości. Mimo tego, że jest to piosenka wyłącznie instrumentalna (jakich na całym "Seventeen Seconds" jest jeszcze dwie), to i tak robi piorunujące wrażenie. Po krótkiej "Refleksji", następuje "Play For Today". Według mnie najmniej pasuje do całości. Tekst jest co najmniej dwuznaczny, jak z resztą prawie wszystkie teksty Roberta (który jest wyłącznym ich autorem) z tego okresu. Kolejnym utworem jest "Secrets" - chłodna cold wave'owa aura znów powraca. Słyszymy tu charakterystyczny dla The Cure z początku lat 80. "tunelowy" wokal Roberta. Delikatna perkusja w tle potęguje mroczny nastrój "Sekretów". Charakterystyczny riff w "In Your House" wywoła ciarki na plecach każdego słuchacza. Warto zwrócić uwagę na kolejne dwa świetne, instrumentalne utwory - "Three" i "The Final Sound". Dźwięki każdego z nich wdzierają się bezlitośnie w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy, wywołując niepowtarzalne uczucie. Syntezator i szepty w tle "Three" nadają mu nastrój grozy i tajemniczości, a "The Final Sound" jest kontynuacją dzieła spustoszenia. Chłód i niepokój osiągają wartość maksymalną w zdecydowanie najlepszym utworze z całej płyty - "A Forest". Znów "tunelowy" wokal, wyśpiewujący tekst napisany pod wpływem koszmaru sennego Smitha (sny staną się w przyszłości częstym źródłem natchnienia dla Roberta). Na szczególną uwagę zasługuje piosenka tytułowa, mówiąca w piękny, poetycki sposób o smutku i przemijaniu, przez co wydaje się być początkiem kolejnej płyty, która w całości jest poświęcona tej tematyce.
Krótko mówiąc - "Seventeen Seconds" to bardzo dobry album, naprawiający błędy popełnione przez zespół na "Three Imaginary Boys". Owszem, ma kilka niedociągnięć, jednak zasługuje na uwagę. Absolutna klasyka gatunku - pozycja obowiązkowa dla fanów rocka gotyckiego i muzyki spod znaku cold wave.

Zalety:
- Niepowtarzalny nastrój
- Świetne teksty
- Przemyslana kolejność piosenek




Ocena: 3.667
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 12.10.2008r.

1     

kajcio2000 11 08 2009 (03:07:40)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Ciekawie napisania recenzja, dużo w niej piszesz własnych doznań, co mi się bardzo podoba. Jedyny minus jaki dostrzegam, znowu nie ma wad, co sprawia wrażenie bardzo subiektywnej ocenie autora recenzji.

Imbir 19 11 2008 (23:12:41)

"A forest", ach... Ubóstwiam tę piosenkę. The Cure rządzą. xD


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7333 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42664 | Użytkownicy: 3312
Online(35): 31 gości i 4 zarejestrowanych: subtelny demon, dusfluran, Faun, Bordeaux

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl