warto go przeczytać
Pseudonim: Anonymous
Data Premiery: 16.9.2004r.
Gatunek: Dramat
Czas: 114 min.
Reżyser: Laurence Dunmore
Obsada: Johnny Depp-Rochester
Samantha Morton-Elizabeth Barry
John Malkovich-Król Karol II
Wiek XVII nie miał większego literackiego talentu i bardziej bulwersującego skandalisty w jednej osobie. John Wilmot (Johny Depp), hrabia Rochester, sławę rozpustnika na dworze angielskiego króla, Karola II (John Malkovich), zyskał sobie bluźnierczymi sztukami i życiem pełnym erotycznych i awanturniczych ekscesów. „Rozpustnik” to historia ostatnich lat życia największego buntownika czasów przed Jamesem Deanem...
Film rozpoczyna się przemówieniem Wilmota do widzów, w którym wypowiada następujące słowa: „na wstępie pozwolę sobie na szczere wyznanie. Nie polubicie mnie. Panowie poczują nieodpartą zazdrość, Panie zaś odrazę. Niechęć czujecie już teraz, dalsza opowieść może ją tylko pogłębić. Miłe Panie: muszę coś oznajmić. Mógłbym to... robić bez końca. To nie przechwałka, lecz twardo zbadany fakt. Poddaję go stałym badaniom. Wasz jęk będzie tego najlepszym świadectwem”.
Ten krótki wstęp jest sygnałem, że film na pewno nie jest obrazem, który powinny oglądać dzieci. To prawda. Produkcja Laurence’a Dunmore’a jest nie dość, że kontrowersyjna, to na dodatek przepełniona erotyzmem, wulgaryzmami, a całość wykończona powolnym procesem śmierci na syfilis. Wspaniała gra Depp’a jest jednak warta oglądnięcia, gdyż aktor pokazał tutaj pełnię swoich możliwości.
Co do reżyserii i scenariusza – filmowi nie mam nic do zarzucenia, ale to pewnie dlatego, że historii Johna Wilmota nie znałem nigdy wcześniej, ba, nigdy nawet o nim nie słyszałem. Dlatego też może film jest tak interesujący, bowiem Wilmot został na bardzo długie lata zapomniany przez historię Anglii. Z całą odpowiedzialnością mogę jednak powiedzieć, że obraz Laurence’a Dunmore’a przywróci jego pamięć na dłuższy czas.
Zdjęcia do filmu są także całkiem dobre. Wykorzystane makro dodaje mroczności XVII-wiecznej Anglii. Ale nie tylko kamera dobrze chodziła na planie „Rozpustnika”! Muzyka jest naprawdę dobra. Co prawda nie jest zbyt częstym gościem na ekranie, ale jak już się pojawi, to z wielkim wejściem. Szczególnie scena w teatrze pod koniec filmu, kiedy to zostaje wystawiona sztuka o Johnie Wilmocie, zapadła mi w pamięć. Muzyka jest demoniczna, patetyczna... i z tego, co wiem, to większości przeszły dreszcze po całym ciele. I chyba taki był zamysł...
Film bez żadnych efektów specjalnych, co się w dzisiejszej kinematografii ceni, ale i fabuła, która tego nie wymagała. Natomiast charakteryzacja jest na bardzo wysokim poziomie. Po pierwsze John Malkovich, jako Karol II, jest w ogóle nie do poznania. Natomiast już sam Depp zmieniony jest na początku filmu znacząco, a apogeum umiejętności charakteryzatorów widać na końcu filmu, gdzie Wilmot choruje na syfilis. Jest to obraz człowieka umęczonego, okaleczonego i oszpeconego. Tak bardzo realistyczny, że w pierwszym momencie wywołać to może u widzów uczucie obrzydzenia.
Film jest przeznaczony dla osób, które lubują się w filmach bardziej psychologicznych, bowiem żeby zrozumieć film, należy wejść w obraz stworzony przez Depp’a, dogłębnie go zanalizować, po czym wywnioskować to, co reżyser miał w swoich planach. Jest to dosyć trudne zadanie, ale film, który obejrzycie, będzie tego wart. Jest to obraz człowieka umęczonego, którego wiara w wolność jednostki, jako wartość absolutną doprowadziła do powolnej degradacji...
Zalety:
- wspaniała gra aktorska J.Depp'a
- znakomita muzyka
- udana reżyseria i scenariusz
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 14.10.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42657 | Użytkownicy: 3312
Online(38): 37 gości i 1 zarejestrowanych:
Ismo