warto go przeczytać
Autor książki: Drew Karpyshyn
Rodzaj: Science fiction
Język: Angielski
Stron: 342
Wydawca: Ballantine Books
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że książka ta jest przeznaczona wyłącznie dla fanów Mass Effecta. I, cóż... to prawda. 'Ascension' jest powieścią, którą w pełni zrozumie tylko ktoś mający styczność z grą – całe tło fabularne, pojęcia takie jak efekt masy, pierwiastek zero czy biotyka, czyli to wszystko, co kształtowało uniwersum RPGa od BioWare, jest tu obecne w całej okazałości. Zwykły zjadacz chleba nie dość, że nie doceni historii, to jeszcze w ogóle jej nie zrozumie – za dużo tu odniesień do terminów science fiction wykreowanych na potrzeby gry, na której oparte jest 'Ascension'. Podobnie zresztą może być i z tą recenzją. Tych więc, którzy nie mieli do tej pory styczności z Mass Effectem odsyłam doń, zaś wszystkich graczy – fanów tej produkcji – zapraszam do lektury.
Mass Effect z innej strony
Ogólnie rzecz biorąc, \\'Ascension\\' jest swego rodzaju pomostem pomiędzy pierwszą a drugą częścią Mass Effecta\\'. Opisuje wydarzenia, które fabularnie zdarzyły się pomiędzy nimi, jednak nie te, których gracz mógłby się spodziewać. Tytuł odnosi się do projektu naukowego Przymierza mającego na celu badanie biotyki i wspomaganie obdarzonych nią dzieci w rozwijaniu ich niezwykłych talentów. Cała akcja natomiast skupia się na jednej, wyjątkowej dziewczynce, która pomimo lekkiego autyzmu zdaje się mieć większy potencjał niż inni studenci akademii mieszczącej się na stacji, w której prowadzony jest projekt. Nic dziwnego, że przez personel traktowana jest szczególnie. Niestety, zdaje się ona skupiać na sobie uwagę kogoś jeszcze...
Książka opisuje co prawda zdarzenia mające miejsce na osi czasowej pomiędzy dwiema częściami gry-pierwowzoru, jednak nie skupia się na postaci komandora Sheparda, co sprawia, że można na uniwersum Mass Effecta spojrzeć z nieco innej perspektywy – daje to bowiem pewną swobodę w nakreślaniu stosunku różnych bohaterów na rozmaite kwestie, o których nie pomyślelibyśmy, grając w produkcję BioWare. Motywy science fiction z tła fabularnego świata, w którym toczy się akcja powieści, mają w książce szansę pobudzenia wyobraźni czytelnika w sposób nieosiągalny poprzez granie na komputerze w oryginalne RPG. W końcu co książka, to książka – to, co czytamy, działa na nasze wyobrażenia w dużo bardziej plastyczny sposób niż obrazy na ekranie, a uniwersum Mass Effecta jest doskonałym materiałem do opisania go na papierze.
Inaczej też niż w grze skonstruowana jest fabuła. Nie jest oczywiście tak epicka, ale daje radę. Szkoda tylko, że rozwija się tak powoli – przez prawie połowę książki akcja toczy się naprzód małymi krokami, co sprawia, że z początku ciężko się wciągnąć. Jest też trochę za bardzo... powszednia. Losy małej dziewczynki oraz opiekujących się nią dorosłych, to trochę mało zachęcający temat, nawet zważywszy na to, z jakimi zagrożeniami przyjdzie im się zmierzyć i w jaki sposób je pokonają. Jednak choć nie jest to epicka powieść, czyta się ją dość dobrze (nawet pomimo pewnej przewidywalności, nie jest to, bynajmniej, wysublimowana i pełna zaskakujących zwrotów akcji historia – co nie znaczy, oczywiście, że jest zła), a ponadto obrazuje doskonale sposób działania różnych wpływowych grup działających w galaktyce. W zasadzie niewiele więcej można o niej powiedzieć, jeśli chodzi o warstwę fabularną, bo prezentuje się naprawdę niepozornie. Większe znaczenie ma raczej spora ilość smaczków i odniesień do świata Mass Effecta, co czyni z niej świetne uzupełnienie dla ciekawskich graczy pragnących choć trochę lepiej zrozumieć sytuację panującą w grze oraz mechanizmy działania świata, w którym toczy się rozgrywka.
Powieść na miarę ciekawostki
Co jednak najważniejsze w książce, znajdziemy tu dużo opisów rzeczy w grze trochę (albo i zupełnie) zaniedbanych ze strony fabularnej. Już sama okładka wskazuje, że swój udział w akcji będą mieli quarianie, których przedstawienie w obu częściach Mass Effecta, cóż... pozostawiało wiele do życzenia. W pierwszej części jedynym spotykanym quarianinem (a raczej quarianką) była Tali, której opowieści o życiu na Flotylli nie oddawały zbyt dobrze jej istoty, natomiast pomimo zdecydowanie większej ilości przedstawicieli tej rasy, w dwójce ciężko się było dowiedzieć wśród nowych informacji o mieszkańcach Wędrownej Floty czegokolwiek znaczącego – to, co widzieliśmy i słyszeliśmy o nich dotyczyło głównie publicznej sfery ich egzystencji, tak że nawet półgodzinny quest na pokładzie jednego z ich statków nie pokazał zbyt wiele istotnych szczegółów. W książce natomiast jest inaczej – bohaterowie (w tym i quarianie) są w ogóle bardzo wyraziści, tak że opisy ich działań, uczuć wewnętrznych, sposobu myślenia itd. wyrażają dużo więcej niż można się dowiedzieć z gry – zarówno o nich, jak i o gatunkach, które reprezentują.
Szkoda tylko, że wyszło tak, iż tego typu ciekawostki są lepiej dopracowane od warstwy fabularnej, jak gdyby cała historia była tylko pretekstem do uzupełnienia wiedzy czytelnika na temat świata Mass Effecta. W zasadzie jednak jest to powieść dla fanów tej gry, a więc stanowi niejako dodatkowe źródło informacji na jej temat, i jeśli patrzeć na 'Ascension' jak na uzupełnienie tła fabularnego produkcji BioWare, prezentuje się znakomicie. Oczywiście sprawdza się też jako lekka lektura, choć z pewnością nie taka, która porwie i nie da się od siebie oderwać (choć zdarzało mi się parę razy solidnie wciągnąć, zwłaszcza, gdy akcja w końcu przyspieszyła).
Nie bez powodu też wspomniałem wcześniej o miejscu, jakie na osi czasu fabuły świata Mass Effecta zajmuje 'Ascension'. Jako że wydarzenia opisane w książce dzieją się pomiędzy dwoma częściami gry, to aby zrozumieć powieść, trzeba najpierw przejść pierwszy z serii RPGów, a by zrozumieć w pełni drugi z nich... trzeba przeczytać 'Ascension'. Niestety, tu autor (który jest również głównym scenarzystą Mass Effecta) zawiódł mnie pod tym względem – jedyny motyw, który staje się klarowny w Mass Effect 2 po przeczytaniu książki, to nienawiść quarian do grupy Cerberus, którą okazują w grze przy każdej możliwej okazji. Ta sztuczka wyszła więc dość mizernie, niemniej jednak lektura daje możliwość pełnego zrozumienia sytuacji, jaka panuje w jej uniwersum.
Co, jak i dla kogo
'Ascension' jest więc książką przeznaczoną zdecydowanie wyłącznie dla fanów Mass Effecta pragnących się dowiedzieć czegoś więcej o tle fabularnym gry. Znajomy świat oraz niezła fabuła oraz wyraziści bohaterowie i sporo smaczków oraz ciekawostek z pewnością sprawi, że lektura tej powieści zapewni im sporo satysfakcji z lektury. Każdy natomiast, kto nie zetknął się do tej pory z grą, nie będzie w stanie w żadnym stopniu docenić książki scenarzysty BioWare. Szczególnie zważywszy na dodatkową trudność, jaką może być dla niektórych brak polskiego tłumaczenia – trzeba męczyć się z angielskim oryginałem. Dla fana ze znajomością tego języka nie będzie to jednak żaden problem, a możliwość bliższego poznania świata Mass Effecta to z pewnością zaleta, która przeważa nad tą drobną niedogodnością. Ponadto jest to lektura zaskakująco łatwo dostępna w Polsce, tak więc wszystkich ciekawskich graczy serdecznie zachęcam do jej przeczytania.
Zalety:
- Szansa na głębsze poznanie uniwersum \\\'Mass Effecta\\\' przez jego fanów
- Spora ilość ciekawostek
- Wyraziści i ciekawie opisani bohaterowie
Wady:
- Przeciętna fabuła
- Tylko dla fanów gry
- Po angielsku
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 29.07.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7336 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42679 | Użytkownicy: 3318
Online(8): 7 gości i 1 zarejestrowanych:
Ismo