warto go przeczytać
Pseudonim: Fantasta
Wykonawca: Kumka Olik
Gatunek: indie rock/alternative
Cena: ok. 30 zł
Rok wydania: 2009
Wytwórnia: Universal Music Polska
Przed napisaniem tej recenzji przyjrzałem się bliżej zespołowi Kumka Olik i wszystkiemu co dzieję się koło nich za ich sprawą lub ich menadżera. Przypomniałem sobie, że znam chłopaków z występu w Opolu, gdy grali cover zespołu Republika - "Biała Flaga”. Występ o ile chaotyczny (słychać było niezwykle dużo nerwów w głosie wokalisty) tyle bardzo spontaniczny i został miło przyjęty przez publiczność. Gdy sięgnąłem dalej pamięcią, okazało się, że byłem także na ich koncercie. Supportowali Pidżamę Porno na finałowym koncercie we Wrocławiu, w Wytwórni Filmów Fabularnych. Nie zachwycili mnie wtedy zupełnie, publika również nie była zachwycona. Widać jednak było, że muzycy z Kumka Olik bawią się tym co robią i sprawia im to dość dużo radości. Siedzieli gdzieś w podziemiach, niewiele było o nich słychać, grali trochę koncertów i nagle…
Podpisują kontrakt z Universal Music Polska. Posypały się wywiady, sesje zdjęciowe, plebiscyty i wizyty w telewizji. Właśnie – w telewizji. Młodzi wykonawcy postanowili, że chcą trafić do szerszej grupy słuchaczy poprzez mass media, w szczególności poprzez telewizję. Mówią, że powinny się ich obawiać na polskiej scenie takie zespoły jak Ścianka, czy Cool Kids of Death. Co prawda do Ścianki im daleko, ale można usłyszeć w ich graniu jakieś fascynacje muzyką CKoD. Osobiście słyszę także napływy twórczości takich kapel Indie rockowych jak The Strokes czy The Killers.
Kumka Olik z niezwykle młodym wokalistą proponują nam dwanaście utworów, które są bardzo podobne kompozycyjnie. Jest sporo pokrewnych riffów, ale to ciągle Indie w całkiem niezłym, polskim wydaniu. Specyficzny głos Mateusza Holaka jest zapewne dużym plusem, który wędruje na korzyść całego zespołu. Chłopaki całkiem ładnie się zgrywają, nie jestem pewny jak to teraz jest na koncertach. Podejrzewam, że jeśli zagrają ich kilkaset to będą brzmieć o niebo lepiej, niż ostatnio gdy byłem tego świadkiem. Mateusz, który użycza głosu, jest również autorem tekstów. Teksty są dość grafomańskie, nie mają często składni. Można by się zastanawiać czy to tylko puste słowa, które zostały ciekawie złożone, czy to głębokie metafory, które każdy powinien interpretować na własny sposób.
Weźmy pod lupę utwór będący singlem, czyli "Zaspane poniedziałki”: "Główna postać ty, reszta to statyści, wszyscy na starcie odpadają, nie jest ważny żaden wyścig. Myśli ciasne, głowy głowią się… Przybliżam tracę dystans, za ciasno – dusisz się.” Nie za bardzo wiadomo o co chodzi, może to jakieś młodzieżowe frustracje, lub "drobiazgowe” przemyślenia, które są do rozszyfrowania tylko przez autora. Może to wszystko dzieje się w tytułowe zaspane poniedziałki (.. "w nieprzespanych autobusach”), nie wiadomo. Całość została ciekawie zaśpiewana, wpada w ucho i chyba o to chodziło, jestem pewny, że zachłyśnie się tym niejeden słuchacz.
Najlepszy pomysł na tekst młodszy z Holaków miał z pewnością w "Miasto was nie lubi”. Pomysł co prawda to nie wszystko, ale mi tu zapachniało takim stylem zespołu "Negatyw”, wykonanie jest bardzo dobre. Podobnie jest z utworem "Grzeczne dziewczynki”. Na "Jedynce” pojawiły się też takie absurdy jak "Korkociągnik”, "Muszę biec”, czy "W rytmie Joy Division” (Jeśli chodzi o ten ostatni, o ile tytuł zachęcający, to piosenka jest jakimś żartem).
W "Być na nie” jesteśmy świadkami oklepanego już sposobu grania, czyli spokojnie i klimatycznie zaśpiewane zwrotki i przyspieszanie tempa, wzmocnienie wokalu w refrenach. Całkiem dobrze się to sprzedaje, szczególnie stacje radiowe lubią puszczać tego typu kawałki. Oto fragment tekstu: "Śmiej się, kiedy nie jest Ci do śmiechu, chociaż masz wczorajszy humor. Sepleń jeśli nie wiesz co powiedzieć, kiedy brak już komplementów. Śpiewaj, jak najgłośniej tylko umiesz, przecież nikt Cię tu nie słucha?! (…) Być na nie-e! Lalalala!” Myślę, że warto dłużej posiedzieć nad tekstami, skoro podpisuje się kontrakt na 3 lub więcej płyt, aby te następne były po prostu lepsze.
Wokalista ma również problemy z artykulacją i dykcją. Niby wszystko to jest do wyćwiczenia i poprawienia, ale czasami trzeba się zastanawiać co przed chwilą wyśpiewał. Podobnie było, gdy występowali w "Hit Generatorze”, oglądając film nie byłem w stanie wyłapać wszystkich wersów, lub pojedynczych wyrazów. W piosence "Koduj”, mam wrażenie, że Mateusz śpiewa w refrenie "Gotuj”, choć sam utwór nie jest o fascynacjach kulinarnych. Nie mam żadnych zastrzeżeń, co do brzmienia. Muzycy nie przeszkadzają "sobie”, dobrze się rozumieją, a mastering płyty jest na najwyższym poziomie.
To naprawdę dobre Indie, choć debiut mógłby być lepszy. W Anglii, w której jest tysiące takich kapel, a Indie rock zalał chyba każdy zakątek kraju, Kumka Olik pewnie nie odegrałby większej roli, a ich granie nie zostałoby zauważone. Są na razie jednymi z wielu, choć w Polsce mogą zacząć konkurować z najlepszymi zespołami, grającymi muzykę alternatywną. Przede wszystkim są młodzi, mają wiele pomysłów, które nie zawsze muszą być trafne. Niech eksperymentują, może coś z tego będzie. "Jedynka” to materiał, który zapewne sprawdzi się na koncertach i będzie miło na nich przyjmowany. Chłopakom z Kumka Olik życzę, aby nie zgubiły ich pieniądze, nie oszukała telewizja i aby pozostali alternatywni, a powinno im to wyjść na dobre. I aby do przodu.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 24.04.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1468 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42656 | Użytkownicy: 3312
Online(45): 42 gości i 3 zarejestrowanych:
insomniaof, szon, Miao?