Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Pseudonim: Fantasta
Imię: Łukasz
Skąd: Wrocław
O sobie: Piszę o muzyce, ćpam muzykę, tworzę muzykę, żyję z muzyką.
Napisanych prac:
- recenzje: 9

Średnia ocen: 5.5
Użytkownik uzyskał: 24 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"O.C.B." 07.03.2009
"L.S.M." 11.04.2009
"StickToMyNameRight" 17.04.2009
"Gospel" 11.06.2009
"Zamach Na Przeciętność" 14.07.2009

Inne prace tego autora:
"O.C.B." 07.03.2009
"L.S.M." 11.04.2009
"Dziś W Moim Mieście" 06.01.2011
"StickToMyNameRight" 17.04.2009
"DoReMiFaSoFa" 04.09.2009

Najlepiej ocenione recenzje (30 dni):
"Tajny dziennik" - MGryglicki - 5
"Charles Street 44" - RedCherry - 3
"Trucicielka" - aubrey - 0

Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Tajny dziennik" - MGryglicki
"Trucicielka" - aubrey
"Charles Street 44" - RedCherry
"Jeden Dzień" - RedCherry
"XI" - T.L
"Frozen" - screamerty
"Captifs" - screamerty
"Attack of the 50 ft. woman" - screamerty
"Fragmenty Tracey/The Tracey..." - screamerty
"Rain Man" - screamerty

Gospel

Wykonawca: Lao Che
Gatunek: cross over/alternative
Cena: ok. 30 zł
Rok wydania: 2008
Wytwórnia: Rockers


Lao Che – zespół zwany często "crossoverową bandą”, znany w szerokich kręgach dzięki albumowi "Powstanie Warszawskie”. Z mniejszą sympatią został przyjęty pierwszy krążek, mianowicie "Gusła”, trochę niedoceniony i chyba niesłusznie, bo moim zdaniem to najlepsza płyta Lao Che. W tej recenzji skupię się jednak na trzecim albumie, czyli "Gospel”.

Może najpierw zacznę od tytułu, bo jest trochę omylny. Jeżeli nie miałeś czytelniku wcześniej styczności z twórczością Lao Che, ostrzegam, że nie jest to grupa czarnoskórych osób wyśpiewujących chrześcijańskie pieśni o miłości do Boga. Kapela ta, to maszyna eksperymentów, w pierwszej płycie odwoływali się w tekstach do czasów średniowiecza, w "Powstaniu Warszawskim” nie stronili od cytatów i sentencji o wojnie, zaś jeśli chodzi o album "Gospel”, tworząc go, bazowali (nie da się tego ukryć) na treściach biblijnych i choć w pełni ma delikatną nutę religijną, to ta religijność została ujęta dość groteskowo.

Kupując płytę odniosłem wrażenie, że kupuję kawałek naprawdę smacznej muzyki. Możliwe, że odniosłem takie wrażenie dzięki okładce. Napis "Lao Che – Gospel” ułożony jest z posypki we wszystkich kolorach świata, podobnie to wygląda gdy odwrócimy opakowanie – znów rozsypana posypka (a także tytuły dwunastu piosenek znajdujących się na płycie), dzięki której można by udekorować ciasto lub inny smakołyk. Dopiero gdy otworzymy "pudełko”, otrzymujemy danie główne – czyli okrągłą płytę na której znana już wcześniej posypka "wysypana” jest po brzegi. Chyba taki był cel, aby jak najszybciej wrzucić ją do kompaktu i odsłuchać. Tak też zrobiłem i nie żałuję. Wiedziałem, że Spięty pisze bez wątpienia niepowtarzalne teksty, praktycznie w każdym zdaniu możemy doszukiwać się metafor, ironii czy szeroko pojętych przenośni. W tekstach, które znajdują się na "Gospelu”, Spięty głównie porusza temat relacji z Bogiem, ale także pokazuje swoją wizję dzisiejszego świata i społeczeństwa. Włączając płytę jako pierwszy utwór rozbrzmiewa "Drogi Panie”, czyli singiel trzeciego z kolei albumu. W piosence tej jest mowa o grzechu pierworodnym, owocu i o tym, że "Nie będzie do Pana telefonował”, prosząc o pozwolenie wykonania jakiejkolwiek czynności. Gdy skończy się nuta pierwsza mamy okazję się wsłuchać w "Czarne Kowboje”, następnie "Bóg zapłać” w którym szczególnie zwrócę uwagę na tekst: "Bo ja to myślałem, że to będzie inaczej, a tu jest tak o... do dupy raczej, jeśli masz w tym frajdę, aby rzeczy gmatwać, to mi teraz za tę krzywdę zapłać... Zapłać Bóg zapłać, zapłać...”. Wspomnę także o utworze "Do syna Józefa Cieślaka”. Spięty kieruje dość ironicznie i groteskowo słowa do syna Józefa Cieśli, którego określa jako Chrystian. Oczywiście chodzi tu o Chrystusa: "Chrystian daj spokój, nie warto się wychylać, politycznie poprawnie, to ideały na wodzy trzymać. Nie stawaj okoniem, Spartakusa nie zgrywaj, można jeszcze przeprosić, czas zatrzymać.” Pomijając wszystkie inne kawałki największe wrażenie wywarło na mnie "Hydropiekłowstąpienie”. Sam tytuł zapowiada się ciekawie, a pełny utwór jest kapitalny, pod każdym względem. Jest to opis rozmowy Noe z Bogiem. Uważam, że dopiero po kilku przesłuchaniach można w pełni zrozumieć przesłanie. "Płyń, płyń Noe płyń i żyj, a utop to kim byłeś. Płyń, płyń Noe płyń. Żyj, jak nawet nie śniłeś (…) Utopię, waszą utopię.”

Kilka słów o warstwie instrumentalnej. Jest czasem dość zabawnie, szczególnie w "Hiszpanie”, w którym także roi się od sampli, które stały się już trochę taką wizytówką Lao Che, bo używają ich dość często orzeźwiając i urozmaicając swoje projekty. Przede wszystkim jednak na wokalu, a także gitarze udzielił się Hubert Dobaczewski, czyli Spięty, na drugiej gitarze elektrycznej zagrał Kuba Pokorski na basie Rafał Borycki, a przy perkusji zasiadł Michał Jastrzębski, zaś akcentu instrumentów klawiszowych dodał Filip Różański. Klimaty w utworach są różne, chociaż muzycy stawiali na bardziej żywe rytmy, tak aby po prostu miło się słuchało, ale także dlatego, aby na długo te dźwięki pozostały w głowie. W mojej istnieją do dziś i jest mi z tym naprawdę dobrze. Do dziś także lata gdzieś między moimi myślami krótki kawałek tekstu z "Chłopacy”, który zmusza mnie do nucenia: "papaparapapapapaa…”

Podsumowując, w moim odczuciu płyta gorsza od pierwszej, czyli "Gusła”, ale jest z pewnością inna i na pewno niezła. Chętnie jej słucham, chętnie śpiewam i chętnie wsłuchuję się w teksty. Kto posmakuje "posypki” z krążka "Gospel” i w całości go przesłucha będzie wiedział dlaczego tak (a nie inaczej) się dzieje. Serdecznie polecam, bo Lao Che to nie byle jaki zespół, a tworzą znakomicie.




Ocena: 6
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 11.06.2009r.

1     

Astralka 06 10 2009 (21:15:11)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Kiedyś szalałam na punkcie Lao Che, teraz się trochę uspokoiłam ;) Tą płytę pożyczyłam od kolegi jakieś dwa miesiące temu i przydałoby mu się ją w końcu oddać. Swoją drogą, całkiem smaczna jest. Recenzja podobnie, też smaczna, chociaż trochę inaczej.

Pcheła 11 06 2009 (20:22:51)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Baaaardzo lubię Lao Che. Ciężko mi też wybrać najlepszą płytę, bo nie wsłuchałam się dokładnie w ich pierwszą. Przynajmniej nie na tyle, co dwie kolejne. Jednak jestem zadowolona i czekam na koncert ;p Recenzja jak zwykle zgrabna, rozbudowana, ciekawa. Wszystko co chciałam, napisałeś. Nawet te same utwory nam się podobają, o. "Hydropiekłowstąpienie" to najlepsze piosenka z całego albumu. Całość jak zwykle ode mnie na 6.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1466 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42651 | Użytkownicy: 3312
Online(38): 35 gości i 3 zarejestrowanych: Faun, Ismo, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl