Zaloguj siÄ™ lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj siÄ™!
Pseudonim: Sofie
ImiÄ™: Kamila
SkÄ…d: Nowy SÄ…cz
O sobie: taki tam spamik, ten tego.
Napisanych prac:
- wiersze: 91
- recenzje: 3
- proza: 21

Åšrednia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 419 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Wędrówka w głąb duszy" 14.05.2010
"Zorza w Kopenhadze- cz. 3.1." 04.01.2010
"Grzech" 14.10.2011
"Zorza w Kopenhadze- cz...." 25.01.2010
"Zorza w Kopenhadze- cz. 2.5." 03.11.2009

Inne prace tego autora:
"Zorza w Kopenhadze- cz...." 25.01.2010
"Zorza w Kopenhadze- ... z..." 02.09.2009
"Zorza w Kopenhadze- cz. 2.5." 03.11.2009
"Ukryte 1" 31.01.2010
"Ukryte 2, 3" 02.02.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Dobre kobiety" - Agent - 6
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667

Najnowsza proza (wszystkie):
"Dobre kobiety" - Agent
"W zachodzie słońca cz.1" - Lilka
"Ektoplazma na tropie cz. 3" - Dawied
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl

Zorza w Kopenhadze- cz. 3.1.

III

Od chwili, gdy przyjechaliśmy na miejsce dygotałem na całym ciele. Dreszcze wstrząsały mną co kilka sekund, łzy napływały do oczu. Byłem pusty. Obok mnie siedział– jak mogłoby się wydawać– niewzruszony Alex, ale jego oczy były pełne strachu. Był zły na samego siebie. Wolałem nie wiedzieć, czego powinienem się spodziewać, a czułem, że napięcie wzrasta. Śmierci? To pytanie, wypowiedziane, a raczej pokazane mojej świadomości sprawiło, że zaczerpnąłem głęboko powietrza.
Wtedy nastąpiło olśnienie. Wtedy, czyli wraz z momentem, w którym nagle Alex docisnął pedał gazu i pojechał w górę, tam, skąd miał wyjawić się Paul.
Boże drogi, on chce porwać Rose!
Alex pędził jak szalony, nie zważając na mnie ani na to, że próbuję zapiąć– bezskutecznie zresztą– pasy bezpieczeństwa.
Hamulec sprawił, że brutalnie uderzyłem głową w deskę rozdzielczą. Natychmiast się podniosłem, a to, co ukazało się moim oczom omal nie sprawiło, że zwymiotowałem.

Sofie stała przy Paulu. Stała, źle powiedziane. Mężczyzna przyciskał ją do siebie dwuznacznie. Jego dłoń gładziła jej piersi, w pewnym momencie rozpiął jej nawet kilka guzików bluzki. Widać było, że wcale jej się to nie podoba. Przy głowie miała naładowany rewolwer. I wcale się nie bała. Spojrzała na Alexandra.

Byłem pewny, że ona ma jakiś plan. Przecież nie dałaby się tak, oj, nie. Powiedziałem cicho do Alexa, że na jej znak będzie musiał się na niego rzucić, póki jego goryli nie ma. Zlustrował mnie wzrokiem.
– Jaki znak?
– Myślę, że sam będziesz wiedział. Powie to mowa jej ciała. Ja odwrócę uwagę. – Wyszliśmy z samochodu.
Paul wtopił wzrok w Alexa, tak żywny, tak płonny… Alexander zacisnął palce na broni w kieszeni. Był gotów go zabić.
– Kogo my tu mamy. Alexander Lucas Lomnicki– jego ironia sięgała dna– przyszedł po swoją ukochaną. Ja to mam nosa. – Kiwał głową sam do siebie, próbując sobie wszystko potwierdzić. – I wiesz? Niezły masz gust, to muszę ci przyznać. Większą przyjemnością będzie zastrzelić ją i widzieć ból w twoich oczach, niż zabijać ciebie. – Odwrócił Rose do siebie tak, że teraz stała tyłem do nas. Widziałem, jak jej prawa łydka się spina.
– Puść ją– usłyszałem własny głos– to niewłaściwa osoba! Ona jest moja! – chyba zbytnio ich nie przekonałem.
– Tak? Zaraz się okaże…– Rosalie jęknęła, gdy Paul swą lewą rękę wsunął między jej nogi, podnosząc brwi. Alexander warknął.
– On?! Myślisz że Rose by chciała takiego… takiego tchórza?! – Krzyknąłem, nie dając za wygraną.- Rose, ukochana, będzie dobrze…
Wtedy stało się coś, co, gdybym tylko mrugnął, umknęłoby mojej uwadze. Przyjaciółka wyciągnęła z kieszeni nóż i zadała cios Paulowi w nogę, drugi– w pośladek i upadła, omijając strzał. Rozległ się huk. Kula leciała prosto w moją stronę. Nie zdążyłem umknąć; przeleciała przez moje ramię. Alex rzucił się jak wściekły na Paula i pchnął go na ziemię. Nogą złamał mu nadgarstek tylko po to, żeby wypuścił broń i sam wyciągnął swoją. Przystawił mu lufę do głowy. Przyznam szczerze, że ja jednak tego nie pamiętam; dowiedziałem się dopiero potem, gdy Rose mi wszystko opowiedziała. Wiem za to doskonale, że gdy upadłem, chwilę potem zjawiła się przy mnie moja mała dziewczynka. Zdzierając bluzkę i zostając w samych strzępach i bieliźnie, związała mi prowizoryczny opatrunek na ramieniu, gładząc mój policzek. Podniosłem się i zaprowadziła mnie do samochodu. Słyszałem tylko kolejny huk, a potem jakieś krzyki. Widziałem, jak Alexander zostawia ciało. Nigdy nie zapomnę jego martwych, cierpiących oczu. Wiedział, że to jego wina. Nie mógł znieść myśli, że przecież moglibyśmy nie żyć… Rose wtuliła się w moje ramiona a ja przycisnąłem ją do siebie. Płakała… Tak, płakała, nie chciała niczego. Chwilę potem otworzyły się drzwi od strony Rose a ta wczepiła się w Alexa, nie trwoniąc łez. Wziął ją na ręce, nie mogąc uspokoić i utulił. Odchyliłem głowę do tyłu. Rana w mojej ręce rozszarpywała całe ciało.
– Dennis… szpital…– wydusiła. Alex ułożył ją z tyłu, przy mnie i zasiadł za kierownicą. Szarpnęło. Kilka minut potem byliśmy już pod szpitalem.



Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 04.01.2010r.

1     

Lilka 06 01 2010 (19:58:08)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Stylowo nie ma się do czego przyczepić, świetnie prowadzisz akcję, wciągasz. Nie będę ci pisać długiego i rzeczowego komentarza, bo Daria napisałam w swoim komentarzu wiele z tego, co sama mogłabym stwierdzić :) podoba mi się, że przedstawiasz kilka punktów widzenia, uatrakcyjnia to czytanie. Ta część nieźle ci się udała. :D

Zuanshie 05 01 2010 (21:03:29)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Moja droga, jestem niezadowolona. Cholernie niezadowolona. Pewnie chcesz wiedzieć czemu, co? Nie tak szybko, oj nie ;p. Zacznijmy od początku. Pierwszy raz jak przeczytałam, pogubiłam się, ale za drugim razem, dobrze się wczytując, wszystko stało się jasne. Zorzę nadal prowadzisz w świetnym stylu, Twój język jest dopracowany, śmiem twierdzić, że doskonały, a przy tym tak lekki i przyjemny dla duszy, że nie sposób oderwać oczu od niego. Podoba mi się Twoja powieść, bo jest nietuzinkowa, wciąga, cholernie wciąga, uzależnia. Ciekawie zarysowane postacie, dobrze rozwinięty wątek i, co najważniejsze, jest akcja, dynamika, coś się dzieje, to mi się podoba! Przejadły mi się smętne opowiastki o nieszczęśliwej miłości rodem z życia gimnazjalistki. Powieść napisana bezbłędnie(okej, trafiła się mała literówka, ale zaraz ją skorygujemy i nic nie będzie xd). Nawet nie wiesz, co to za radość przeczytać dobrą, rzeczową, ciekawą, bezbłędnie napisaną prozę! No... To chyba powiedziałam wszystko, co miałam powiedzieć. Ah tak... Moje niezadowolenie. Pewnie domyślasz się, co to takiego? Tak! Czemu tak krótko? Pytam się, czemu? Ledwo wtopiłam się w tekst, a tu co? Koniec! Czuję straszny niedosyt, chcę więcej i więcej, i zniecierpliwieniem oczekuję kolejnej części. Na dziś pięć.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7336 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42679 | Użytkownicy: 3318
Online(9): 9 gości i 0 zarejestrowanych:

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl