warto go przeczytać
Pseudonim: AnilG
Nie zrobił tego specjalnie, mówił, to było przypadkiem, on nie chciał, przeprasza.
Była przy nim i tak nagle zniknęła, bez jego woli, pobiegła na szklanych nogach do kogoś innego.
Ona miała niebieskie oczy? Czy zielone?
W czym się zakochałeś? W blasku jej włosów, ciepłym spojrzeniu, może ruchliwym języku, oblizującym niecierpliwie wargi?
Jak długo z nią rozmawiałeś? Dałeś już jej nadzieję, tak jak mi kiedyś, a teraz brutalnie wyrwałeś z wilgotnej od łez ziemi?
Popatrz na dziecko, jego naturalny schemat rodziny został zburzony. Mama i tata, to już nie mama i tata, to mama, tata i Ona, tamta nieznajoma pani. Zła pani. Bardzo zła.
Patrz, jak dziecko cierpi, jak nie może zrozumieć tej sytuacji, jak zagryza różowe wargi i myśli, próbuje zrozumieć, dlaczego.
Myślałam, że takie sytuacje są tylko w telewizji, ty byłeś przy mnie, na ekranie mogli zdradzać się do woli, spać każdej nocy z kim innym, ale ty miałeś dzielić łóżko tylko ze mną.
Tak powinno być.
Coś złamałeś, czego już nie naprawisz. Myślałam, ta nić jest gruba, ta nić, co nas łączy, że jest niemalże z metalu, ze złota, nie do przerwania, taka, na której nigdy nie osiądzie rdza, zostanie nieporuszona do końca, ale gdzie właściwie jest ten koniec?
Widzę, ta nić jest cienka, wątła, chcesz ją wzmocnić czy raczej wziąć nożyczki i przeciąć, powiedz, zrób coś, ona kiedyś się urwie.
Twoje oczy nic mi nie mówią. Chyba nie umiem już z nich czytać. Stały się nagle obce i zimne, już nie zapraszają mnie do siebie, nie emanują tym ciepłem, rodzinnym ciepłem.
Bo te oczy nie są już moje.
A co powiesz dziecku? Że tatuś kocha, ale czasem tak bywa, że mamusia i tatuś, tak po prostu, muszą się rozejść? I co, myślisz, że ci uwierzy? Że pokiwa główką, uśmiechnie się zadowolone i wróci do budowania zamku z klocków?
Cudnie, wspaniale, malinowo. Zaczynam nowe życie!
Nie ma w nim miejsca dla ciebie. Może by było, gdybyś przeprosił. Albo chociaż szepnął, że jej nie kochasz. Że to była pomyłka. Że ostatnio jest gorszy czas dla naszego związku, ale wszystko będzie dobrze.
Gdybyś tylko szepnął, do cholery, że mnie kochasz! Że nie opuścisz aż do śmierci! Powtórzył, że ślubujesz mi miłość! Na powrót wierność! I uczciwość małżeńską!
Wolisz milczeć?
A szlag by cię! Nie zapłaczę! Ani mi się śni, nie uronię żadnej łzy! Nigdy nie byłeś mnie wart, nigdy! Jesteś cholernym draniem, sukinsynem, ostatnim kretynem!
I kocham cię, idioto! Kocham całą sobą! Dlatego ślubowałam ci to wszystko przed ołtarzem, przed Bogiem! Wciąż mam na palcu obrączkę, której ty już nawet nie nosisz!
Poradzę sobie. Na pewno. Muszę tylko zakneblować to głupie serce, bo ono chyba nigdy już nie przestanie wołać...
Proszę, zostań!
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 07.06.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1466 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42651 | Użytkownicy: 3312
Online(47): 41 gości i 6 zarejestrowanych:
Wojtex81, Yenna, Fał, Groszek, Faun, Ismo