Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Pseudonim: Dawied
Imię: Dawid
Skąd: 5237660
O sobie: "Matko! czy są gdzieś jeszcze te ciche godziny Snów o sławie, zwycięstwie, życiu-bezklęsce, marzone i zaklęte: z Bogiem, sławą, synem. Matko! czy są gdzieś jeszcze te jasne godziny? Godziny...zgonów, życia podeptane butem, rozbite na minuty i sekundy bólu, w ostrza broni i walki potrzebą przekute..." K.K. Baczyński "Do matki" Przepraszam z góry za ortografię. A poza tym kwiatek jest kwiatkiem naważniejszym i jest wspaniały, że daje sobie czasami się sprzeciwić i pokłócić (i tak
Napisanych prac:
- wiersze: 112
- recenzje: 3
- wywiady: 3
- proza: 71

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 627 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Brązowy" 22.01.2012
"Wymyśliłam się" 31.12.2011
"Kłamca cz. 6" 04.01.2010
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"Wieczne miasto odc.5" 19.08.2009

Inne prace tego autora:
"Kłamca cz. 9" 24.02.2010
"Pamiętnik cz. 1" 30.05.2009
"Wieczne miasto odc.4" 13.08.2009
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"40 mln dobrych uczynków cz. 9" 29.04.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Dobre kobiety" - Agent - 6
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667

Najnowsza proza (wszystkie):
"Dobre kobiety" - Agent
"W zachodzie słońca cz.1" - Lilka
"Ektoplazma na tropie cz. 3" - Dawied
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl

Uwierzcie cz.3

Beata, to dziewczyna z dobrego domu. Ma kupę kasy i kochających rodziców. Spotkaliśmy się w klubie, byłem na haju, a ona nieźle wstawiona. Jak wylądowaliśmy na zapleczu już nie pamiętam. Potem, jakoś to wszystko się szybko potoczyło i szczerze to do teraz nie wiem, co ona we mnie widzi. Nie kocham jej, przynajmniej tak mi się wydaje. Miłość to takie teraz przyziemne uczucie, ciągle się tylko o niej mówi i pragnie, tak jakby niczego więcej dobrego na świecie nie było, a przecież dobrze wiecie, że tak nie jest. Panienka z dobrego domu i ćpun z ulicy – pomyślcie, czy tu może być mowa o miłości? Jasne, że nie. Beata pragnęła tego, co w jej świecie było zabronione, pragnęła zrobić na złość tatusiowi i mamusi. Wiecie, jestem sierotą, więc was to nie zdziwi, że cholernie mnie to wkurzało. Mimo to spotykałem się z nią często, chyba przez duże piersi, zgrabny tyłek i co tu okrywać, noce wychodziły nam świetnie.
Niby chciałem, ale nie mogłem olać tego co zaszło wieczorem i to nie z powodu kary, która mi groziła. Sumienie, głęboko ukryte, odzywało się znów. Czułem się tym zmęczony, ale nie mogłem dać od tak poznać po sobie, że coś jest nie tak. Ja taki nie byłem. Sami chyba zauważyliście, że nie jestem miękki. Jasne, przez to pewnie uważacie mnie za nieczułego drania i wiecie kiedyś na takiego pozowałem. Wyrosłem z tego, nie udaje, ale też nie wyrzucam wszystkiego z siebie, a na dodatek, to ja przecież szczęśliwym człowiekiem jestem. Mam kasę, jak lubię latać to latam. Kiedyś się nie układało i ciężko było, ale teraz, przecież los mi to wynagrodził. Może Wy mi odpowiecie na pytanie: Czy ja żałowałem człowieka? Czy może bałem się, że znów świat stanął przeciw mnie? Ja osobiście odpowiedzieć na to pytanie nie umiem.
Tak, zabijasz człowieka, a potem, jakby nigdy nic, idziesz na piwo. Cholera.
Przywitałem się z kumplami, miałem ich kilku i siadłem przy barze. Zimne piwko powinno ukoić moje nerwy i trochę mnie rozluźnić. Beaty jeszcze nie było, przychodziła później, bo zwykle musiała wymknąć się z domu bez wiedzy rodziców. Siostra ją kryła, ale pewne środki ostrożności należało zachować.
Lubiłem ten danceowy klimat tego miejsca. Tańczyć umiałem jak nikt. Przecież co to za problem w rytm tyłkiem pokręcić? Nie powiem w tańcach kontaktowych największy kontakt miałem ze stopami partnerki, ale dyskotekowo technowym szale, nikogo to nie obchodziło. Zresztą, przy dobrych wspomagaczach, wszystko na parkiecie jest łatwe.
Czemu właściwie wam o tym opowiadam? Jeżeli myślicie, że lubię gadać, chwalić się i to wszystko przez to, to jesteście w dużym błędzie. Myślałem nad tym i już wiem skąd pomysł, że powinniście wiedzieć o moich zdolnościach tanecznych. Chodzi o to, żebym wmówił sobie, że mimo tego, że moje kończyny są chimeryczne (nawiasem mówiąc nie wiem skąd znam takie mądre słowo), to jestem w stanie wyrwać się z odrętwienia, wystarczy, że coś wezmę. Nie wiem skąd nagle taki dylemat, ale mocno go odczuwałem. Oczywiście się wcale tego nie bałem, że najarany mógłbym zapomnieć o tym, czego byłem świadkiem, zapomnieć, że wcale mi się to nie podobało. Z drugiej strony, czemu nie wyrzuć tego jak starego brudnego dywanu, który i tak na nic jest potrzebny? Dobra dość już myślenia, bo Beata wreszcie się zjawiła. Wy kombinujcie, a ja popatrzę na jej zgrabną figurkę. He he żałujcie, że zamiast takiej lachy widzicie tylko binarny zapis tekstu, w którym i tak nie znajdziecie żadnych szczegółów, które z pychy zostawiam dla siebie.
- Cześć skarbie – musiała zawsze tą wiochę odstawić, choć tyle razy prosiłem, żeby wzięła się w garść i tak do mnie nie mówiła, ale z babami się dogadać to tylko poeci chyba mogli.
- ... – bez słowa, jak zwykle na powitanie, miałem zamiar ją pocałować, ale tym razem Beata wcale nie objęła mnie, wcale nie przycisnęła mocno do siebie. Cóż, takie już są te pechowe dni, że trwają od północy do północy.
- Boże, co to za krew, co Ci się stało? - objęła moją twarz i dotknęła ciekawskim palcem akurat miejsce, gdzie rozwalił mi Gruby wargę.
- To nic – jasne, wcale przecież z bólu tak głośno nie syknąłem - wiesz byłem dzisiaj z adikiem i nie wszystko poszło dobrze – przecież nie będę kłamał i szukał wykrętów dla kochanki, takie sytuację to dla żony.
- Stanisław – w takich chwilach naprawdę nie lubiłem swojego imienia – prosiłam Cię, żebyś dał sobie spokój, kiedyś w końcu przegniecie i komuś stanie się krzywda. Wiesz, że w czarnym mi nie do twarzy – spojrzała poważnie w moje oczy i coś w sercu jakby mnie ukuło. Tylko przez chwilę bałem się, że to zawał.
- To już koniec, dzisiaj Adik przesadził, naprawdę – nie mogłem patrzeć jej w twarz, po prostu od razu chora głowa podsuwała myśl, że Beata mogłaby tak wyglądać.
Muzyka, jak to na początku bywa, była mało taneczna, miała za cel wprowadzić w klimat albo zmusić, żeby coś wypić. Przy niej nie dało się bawić, a przecież łatwiej przyczynę było znaleźć w stanie upojenia, a raczej jego braku. Wziąłem Beacie drinka, końcówkę piwa i siedliśmy w swoim zakątku. Sam koniec sali, mało światła, spokój no i okazja na macanko. W sumie, Beacie nie robiło różnicy, czy to na parkiecie, czy w biały dzień, ale mnie to w jakiś sposób krępowało. Ciekawe ilu z was lubi, jak wszyscy wokół gapią się na Ciebie, jak wkładasz swojej dziewczynie rękę prawie za majtki. Jeżeli komuś to się podoba albo sam jest wiernym obserwatorem, to niech się leczy, przynajmniej tak myślę.
I znów będę okropny i nie opowiem wam wcale, gdzie swoją rękę wkładam i na co ją kładłem, w każdym bądź razie, musieliśmy się nacieszyć ciepłem naszych ciał. Kurcze, wyszło mi prawie jak z dobrego Harleqina. Od razu humor zaczyna się człowiekowi poprawiać.
Żeby zachować chronologię zdarzeń, powinniście przez godzinę oglądać puste kartki, na których w pewnych kręgach mogłyby być niezłe historie”, ale już wam daruje, nie chce mi się worda przez godzinę przewijać, zamiast tego wtrąćmy dygresje. Kurcze autor mi to podpowiada, że powinienem powiedzieć – bo czemuż nie wtrącić dygresji”, ale chyba mu się zapomniało, że edukację skończyłem na Krzyżakach” i Ferdydurke” to wciąż dla mnie obszar nieznany. Dobra, teraz będzie dygresja. Nie liczcie też, że będzie to coś super, od tak mnie naszło.
Lubicie myć zęby? Ja nie cierpiałem, nie cierpię i nie po lubię. Kiedyś robiłem wszystko, by tego nie robić, a w sierocińcu był w tej sprawie surowy rygor. Zawsze próbowałem przekonać ludzi na ból brzucha czy głowy, a że to nigdy nie skutkowało, to cierpiałem i perfidnie, żeby zrobić na złość wychowawcy, który mnie siłą prowadził, wybiłem sobie zęba. Udało się i nie myłem ząbków, ale potem, gdy robili mi wkręta, to normalnie... Takie przeżycia wzmacniają ludzi i często uczą, ale powiem wam od siebie, że mnie nie nauczyły za wiele. Dobra, koniec dygresji.
W końcu wyjąłem narkotyk. Zrobiłem krótką ścieżkę do nieba, śpieszyło mi się.
- Stasiu, proszę Cię skończ to, ja nie chcę Cię takiego – rany Beata miała hopla na punkcie telenowel i tym zdaniem po raz kolejny udowodniła, że jej to szkodzi.
- Weź przestań, co z Tobą?
- Mówię poważnie, jeżeli dziś to zrobisz, to nie będzie następnej schadzki!
- Odpieprzyło Ci? – naprawdę się uniosłem, a kimże ona jest, żeby takie rzeczy gadać?
Było miło, jak zwykle i nagle nawet ona musiała dołożyć swoje dwa grosze, żeby jeszcze bardziej spieprzyć ten dzień.
- Kocham Cię – wzięła moją twarz w ręce, spojrzała tak głęboko w oczy, że jej wzrok, aż w sercu poczułem i złożyła pocałunek najdelikatniejszy z delikatnych, najpiękniejszy z najpiękniejszych, cudowny, prawdziwy i to było wyjątkowe.
- Beata – pogładziłem ją po włosach i się przestraszyłem.
Baliście się kiedyś swoich uczuć, tego, że możecie, że jesteście do nich zdolni? Ja bałem się tego już bardzo dawno temu, ale teraz, ten strach wręcz paraliżował, odbierał dech. Nagle życie zabłysnęło i było tak cholernie jasne, ale tylko przez to, że czarny lęk ogarnął duszę. Nie rozumiecie pewnie tego, bo ja sam chyba nie rozumiem. Ewentualnie wydaje się wam, że rozumiecie, ale tak naprawdę, wcale tak nie jest.
To straszne stanąć nocą na rozdrożu, nie znając dobrego kierunku. Wtedy jest chyba bardzo łatwo się pomylić. Powiedzcie mi, czy wybierając tą złą drogę, można się usprawiedliwiać mrokiem? Boję się, że nie. Albo może znaleźć wymówkę w tym huraganie, który zrywa dachy, odbiera życie? Ludzie, do was mówię, do was krzyczę, powiedzcie co mam zrobić?!
Milczycie, więc niech tak będzie.
Autor teraz waha się, czy zmienić plan, czy może nagle, jak Bóg, odmienić moje oblicze, przekuć mój los, by wydobyć kruszec bardziej szlachetny. Jest głupcem, zostawia mnie na te miliardy mikrosekund na pastwę losu. Autorze!! Niech wreszcie skończy się ta niepewność.
- Beata skończ – i pękło, to co się zrodziło, opuściłem głowę unikając jej wzroku.
Myślę, że miała łzy w oczach. Zamilkła, nie ruszyła się nawet o cal. Jej ręka spadła bezwiednie na moje kolano. Ja bezczelnie, jakbym chciał pokazać, że cała ta sytuacja mi zwisa, przesunąłem ręką po udzie. Nie zareagowała i wkurzyło mnie to bardziej niż najgorsza reakcja.
Alkohol, a teraz narkotyk zrobiły swoje. Beata nawet nie spojrzała. W jakimś sensie zabiłem ją, a przecież biały kolor to symbol dobra, nie? Później działy się ze mną różne rzeczy, ale nie będę o tym pisał, bo po co? Czy to takie ważne jak czuję się gdy latam? I tak, póki nie spróbujecie to nie zrozumiecie.
Laskę wyciągnąłem na parkiet wręcz siłą. Opierała się odrobinę i nawet coś mówiła, ale nie słyszałem za bardzo. Wina muzyki, za głośno ją puszczają. I nie wiem co się działo, ale zrobiło mi się nie dobrze i pobiegłem zwymiotować. To była ulga. Beata weszła za mną. Nie wyglądałem za ciekawie i na pewno się martwiła, tylko co mogło mnie to obchodzić? Leżałem bez życia na podłodze, a ona wzięła moją głowę na kolana i nuciła, jak... jak mama?
- Będę na ciebie czekała, wierzę w Ciebie – to było aż nadrealne, a jednak w tym stanie, przy tym, co było nieprawdziwe, ta prawda była śmiesznie błaha.
Słaby byłem długo, a ona cierpliwie na mnie patrzyła i nagle wydała się taka piękna. I tak miałem ochotę ją całować, pieścić i dotykać. Jej twarz taka niewinna, a przecież aniołem nie była, odcisnęła się w głowie. Teraz myślicie, że pojąłem, że ją kocham. Jesteście w błędzie, taki rzeczy pojmuje się zbyt późno, albo zbyt wcześnie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że miłość to wymysł producentów filmowych. W sumie to mało o niej wiedziałem.
Boże skąd nagle tyle sił miałem. Zgwałciłem ją w tej ubikacji. Pamiętam, krzyczała nie”, nadal krzyczy w mojej głowie. Chyba się nie broniła, a może to te łzy, to była jedyna obrona na jaką było ją stać. Kochaliśmy się setkę razy, ale nigdy nie robiłem tego wbrew jej. Tak szajba jeszcze nigdy mi nie dowaliła. Nie uderzyłem, ale przytrzymałem mocno ręce. Jak ja wtedy musiałem śmierdzieć, jak ja byłem wstrętny. Kibel, siki na podłodze, a ja na niej dyszę i sapię i widzę jej piękno i tak mocno go pragnę, zbyt zachłannie.
Próbuję spojrzeć w lustro, ale słońce odbite od jego gładkiej tafli, mnie razi.
Myślicie teraz, że jestem świnią. Kurwa przecież stać mnie jest na zmianę. Powiedzcie moi mili, że tak, że mogę, że już czas.
Skacowany, ale myślący trzeźwo jak nigdy, ruszyłem zmieniać swój świat.





Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 12.04.2009r.

1     

aubrey 12 04 2009 (18:53:30)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Coraz bardziej mnie zachwycasz swym opowiadaniem, coraz silniej odnoszę wrażenie, że to, co piszesz, jest aż za bardzo prawdziwe. Ale pozostawmy to na boku. Jeszcze o tym nie pisałem, ale podoba mi się narracja, którą stosujesz. I jeszcze to wprowadzenie do całości utworu autora, który go pisze i Staszek, który jest tego świadom. Genialne! Normalnie narracja ze Świata Zofii, co mi przypadło do gustu. Rozmyślania głównego bohatera są takie naturalne, wypowiedziane z taką lekkością, dozą sarkazmu i cynizmu. Mam nadzieję, że będzie tak do końca. Twoje opowiadanie jest dopracowane i to widać, bawisz się współczesnym językiem, manipulujesz uczuciami czytelnika, za co wielki plus. W dodatku zapowiedź przemiany wprowadza do całości coś nowego. Świetnie wykreowałeś postać Beaty, miłość i inne zagadnienia, jednak wg mnie przesadziłeś z tym gwałtem. Wprawdzie mi to nie przeszkadzało, ale w historię wkrada się za dużo, że tak powiem zbiegów okoliczności, jakichś wydarzeń, choć zdaję sobie sprawę, że one do czegoś prowadzą. Czyżby do przemiany wewnętrznej głównego bohatera? Chciałbym tego się jak najszybciej dowiedzieć. Ode mnie dziś piątka z plusem.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42657 | Użytkownicy: 3312
Online(45): 42 gości i 3 zarejestrowanych: Eutrepe, Wojtex81, Yenna

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl