Kiedy byłem małym chłopcem, żyłem w świecie słońca. Mieszkałem nieopodal łąki – jednego z bardzo niewielu miejsc, gdzie nie wzniesiono jeszcze wieżowca czy galerii, nie poprowadzono żadnej drogi. Codziennie biegałem po zielonej trawie, słuchając śpiewu ptaków z otaczających owo miejsce zagajników, pełnych zdziczałych malin. Zimą, bez czapki na głowie, biłem się na śnieżki z kolegami. Nocami wychodziłem wraz z ojcem przed dom i uczyłem się rozpoznawania konstelacji. Nigdzie indziej – w obrzydliwym sztucznym świetle latarni – nie miałbym takiej możliwości. To od taty dostałem swój pierwszy aparat fotograficzny.
Ale nie miałem pojęcia, że w zasięgu mojej ręki jest skarb.
Wydoroślałem stosunkowo szybko. Powiedziałbym nawet – zbyt szybko. W wieku dwunastu lat nie miałem nikogo, z kim mógłbym porozmawiać o fotografice. A na łąkę żaden z moich znajomych nie chciał już chodzić. Jestem na to za stary…” – słyszałem za każdym razem, gdy proponowałem kolegom wspólną przechadzkę. – To dobre dla dzieci!”
Ale żaden z nich nie wiedział, co to heliosfera.
Mój świat słońca rządził się własnymi prawami. Każdy wschód życiodajnej gwiazdy był kolejnym świętem. Drzewa i ptaki stanowiły jedyne źródło pokrzepienia. Płatki śniegu, otulające dywan traw – skrzący się, baśniowy pył. Świat słońca był piękny, ale jednocześnie tak bardzo smutny, jak to tylko możliwe. I w każde święto, to jedno, jedyne Słońce, zachodziło, krwawiąc na pół mojego gwiezdnego nieba.
Dlatego właśnie uciekłem stamtąd, uciekłem najprędzej, jak tylko mogłem. Bo przyszedł taki wschód, że zrozumiałem coś, czego nie obejmował rozumem nikt w moim otoczeniu. Zrozumiałem, dlaczego byłem samotnym rozbitkiem własnej egzystencji. Pojąłem, że puści ludzie zdecydowanie różnią się ode mnie. Nie wiedzą, co to głód serca, a ich pojęcia ograniczają się do materialistycznych wizji.
Nienawidziłem racjonalizmu.
I jeszcze tego samego dnia opuściłem świat mojej łąki, świat słońca. Wtedy skończyły się obchody jego wschodów. Nastała głucha ciemność, w której zagubiłem cząstkę samego siebie.
Znalazłem się w świecie Księżyca.
Świat ów był mniej spontaniczny, ale panowało w nim zdecydowanie mniej reguł. Zaś najważniejszą z nich stanowiły wschody i zachody dwóch ciał niebieskich, z których jedno było błękitną kolebką gatunku homo sapiens. I kiedy razu pewnego, podskakując w łaziku na kraterach Srebrnego Globu, doświadczyłem takiego wschodu, do mojej świadomości dotarło, że już jako dziecko doznałem uszkodzenia mózgu i nie umiałem znaleźć z rówieśnikami wspólnego języka. Przestałem myśleć jak dziecko. Stałem się ślepy na pełnię świata, jaką jest jego prostota.
A tam przecież była moja łąka.
Dedykacja: Dla Ginger - jedynej z pisarek, która w pełni zrozumiała, co mi chodzi po głowie.
Ocena: 5.25
Liczba komentarzy: 6
Data dodania: 03.02.2010r.
Bardzo dziękuję Wam wszystkim za pozytywne oceny ;) Wracam po moich feriach ;P
No to drugie opowiadania wreszcie wygląda jak Pan Bóg przykazał :) Mam nadzieję, że akcja będzie równie interesująca, choć może mniej zawiewająca banałami w stylu - ja sam marzyciel, a wokół sami źli homo sapiens.
Imbir
03 02 2010 (23:15:30)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Jaaa, nie spodziewałam się dedykacji pod tak dobrą pracą, poczuwam się teraz do odwdzięczenia się. :) Prolog piękny, mam nadzieję, że będziesz to kontynuować, bo Twój styl urzeka, a w samej treści jest coś takiego mistycznego, co sprawia, że samemu dopowiada się sobie resztę. Tytuł intrygujący, ale myślę, że bardzo dopasowany do opowiadania - w końcu to jego istota. Śliczne, dam 6, mam nadzieję, że nikt nie pomyśli, że to ze względu na dedykację. ;)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Szczerze powiedziawszy, kolejny raz zdarzyło się, że zaintrygował mnie tytuł. Uszkodzenie mózgu, po przeczytaniu tego prologu, wydaje mi się, że stałem się bardziej świadom świata, który tak połowicznie nakreśliłaś. Myślę, że udało mi się złapać klimat i dostrzec płynność, którą zachowujesz, a zarazem pewna delikatność w wyrażeniach. Całość ma bardzo wrażliwy wydźwięk, nie używasz zwrotów, które nadałyby opowiadaniu 'charakterku', pozostajesz w sferze dziecięcej dorosłości. Poniekąd pełnej, choć niedoskonałej. I to sobie cenię w tym tekście. Poza tym chciałbym zwrócić uwagę, że po przeczytaniu prologu, mimowolnie, przypomniałem sobie o filmie pt. "Piękny umysł". Myślę, że większość z Nas go kojarzy. Tu również odniosłem wrażenie pewnego rodzaju smutku, o którym wspomniano wcześniej. Cóż, jest to zbyt krótki fragment, bym mógł dodać coś więcej, lecz nadmienię jedynie, że czekam na dalszą część.
Sofie
03 02 2010 (19:44:43)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Tak dziwnie utożsamiłam się z tym opowiadaniem. Bohater też uważa, że świat słońca jest smutny. I zagłębia nas w to swoje bezimienne cierpienie, w nieskończoną samotność. A ja to kupuję bez dwóch zdań, łącznie z tymi zdziczałymi malinami, co mi się podobają. Jest krótko, ale jak dla mnie wystarczająco, serio. Czasem lepiej powiedzieć mniej niż więcej, czasem lepiej zostawić taką nutkę "czegoś", może niedopowiedzenie. Podoba mi się. Pięć, pięć. Czekam na część kolejną ;).
Użytkownik ocenił pracę na 5
Szkoda, że postanowiłaś wysłać tak małą pierwszą część swojego cylu opowiadań. Oczywiście, jako że jest to wstęp, nie mam żadnych zarzutów co do wartości merytorycznej - styl zachęca do czytania, czuć niesamowitą lekkość i przyjemność w czytaniu, a w dodatku mocno powiało oryginalnością, choć tytuł jest trochę... hm... nietrafiony, skojarzył mi się od razu z jakimś chorym neurologicznie dzieckiem, a nie z sytuacją, którą opisujesz. Także poza paroma błędami (np. "zdziczałych malin" - wystarczy po prostu "dzikich"), jest to świetny wstęp. Szkoda tylko, że jego długość wciąga na tyle, by wpaść w rytm czytania i chcieć więcej, i jest tak krótka, że po zakończeniu lektury czuć niedosyt i chęć dalszego czytania. Mimo to, zostawiam piątkę.
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7336 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42679 | Użytkownicy: 3318
Online(6): 6 gości i 0 zarejestrowanych:
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl