warto go przeczytać
- Kochanie, podejdź tu do mnie.
- Tak, tatusiu?
- Chodź, pobawimy się.
- Ale ja nie chcę się bawić, tatusiu – odpowiedziała smętnym głosem dziewczynka. – Chcę iść już spać.
- Przecież kochasz tatusia, prawda?
- Tak, kocham…
Przeciętna trzyosobowa rodzina zamieszkująca przeciętną dzielnicę. Mąż pracował na stanowisku dyrektora do spraw finansów w prestiżowej firmie, żona z zawodu była położną w tutejszym szpitalu. Po dwóch latach szczęśliwego małżeństwa urodziła się im córeczka. Miała typową słowiańską urodę – blond włoski, jasną karnację i śliczne, błękitne tęczówki. Była rozpieszczana przez obojga rodziców, a kiedy mama miała nocną zmianę, szczególnie dopieszczana przez ojca. Dosłownie dopieszczana.
- Ja ciebie też kocham, córeczko. Nawet nie wiesz, jak bardzo – rzekł ciepłym głosem mężczyzna i posadził sobie małą na kolana. – Ale musisz mi coś obiecać.
Dziewczynka skierowała swój wzrok w stronę ojca.
- Nasze nocne zabawy… Będziemy mieli taką małą, słodką tajemnicę, dobrze?
- To znaczy, że nie będziemy o tym mówić mamusi? – spytała z zaciekawieniem.
Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem.
- Dokładnie tak – rzekł. – Ani mamusi, ani nikomu innemu.
Dziewczynka była bardzo mądrym dzieckiem, niestety, nieco zamkniętym na innych ludzi. W przedszkolu zawsze trzymała się na uboczu, bawiła się sama w kącie, a gdy ktoś próbował z nią porozmawiać, wywijała oczami i odchodziła. Między innymi właśnie dlatego ojciec był spokojny, że żadna noc nie wyjdzie na światło dzienne. Przynajmniej przez jakiś czas…
- A teraz… - zsunął małą z kolan i podniósł się z fotela. – A teraz chodźmy się bawić.
Dziewczynka posłusznie wsunęła swoją małą rączkę w silną dłoń ojca i oboje skierowali się do jej pokoju. Bezszelestnie wspinali się, pokonując drewniane schody. Wreszcie znaleźli się przed drzwiami.
- Proszę, damy mają pierwszeństwo – rzekł, opierając się o framugę.
Mała zachichotała i z gracją weszła do pomieszczenia. Delikatnie usiadła na brzegu łóżka, rozglądając się, czy każdy jej pluszowy przyjaciel leży na swoim miejscu. Upewniwszy się, że w pokoju panuje porządek, wstała, by zapalić światło.
- Nie zapalaj – mruknął. – Tak jest lepiej.
- Tatusiu – pisnęła. – Czemu szepczemy?
- Bo to jest część zabawy, kochanie – odpowiedział rozbawionym głosem.
Materac ugiął się pod jego ciężarem.
- Chodź do mnie, córeczko.
Dziewczynka wspięła się na paluszkach i położyła obok ojca. Nie lubiła ciemności, bywało, że ogarniał ją paniczny strach. Teraz leżał z nią tatuś, była bezpieczna. Teoretycznie.
- Bardzo cię kocham, tatusiu – a za chwilę dodała. – Chciałabym się z tobą ożenić.
Mężczyzna nie odpowiedział, tylko przesunął dłonią wzdłuż jej ciałka. Była taka delikatna, tak kusząco krucha… Przez jej ciało przebiegł dreszcz, zaczęła się trząść.
- Nie bój się, skarbie – rzekł urywanym głosem. – Tatuś jest z tobą. Nic ci nie grozi.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 9
Data dodania: 24.08.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7336 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42679 | Użytkownicy: 3318
Online(11): 11 gości i 0 zarejestrowanych: