Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Pseudonim: Dawied
Imię: Dawid
Skąd: 5237660
O sobie: "Matko! czy są gdzieś jeszcze te ciche godziny Snów o sławie, zwycięstwie, życiu-bezklęsce, marzone i zaklęte: z Bogiem, sławą, synem. Matko! czy są gdzieś jeszcze te jasne godziny? Godziny...zgonów, życia podeptane butem, rozbite na minuty i sekundy bólu, w ostrza broni i walki potrzebą przekute..." K.K. Baczyński "Do matki" Przepraszam z góry za ortografię. A poza tym kwiatek jest kwiatkiem naważniejszym i jest wspaniały, że daje sobie czasami się sprzeciwić i pokłócić (i tak
Napisanych prac:
- wiersze: 112
- recenzje: 3
- wywiady: 3
- proza: 71

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 627 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Brązowy" 22.01.2012
"Wymyśliłam się" 31.12.2011
"Kłamca cz. 6" 04.01.2010
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"Wieczne miasto odc.5" 19.08.2009

Inne prace tego autora:
"40 mln dobrych uczynków cz. 7" 28.03.2010
"Pamiętnik cz. 2" 13.07.2009
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"Marlen cz. 3" 05.01.2009
"40 mln dobrych uczynków cz. 8" 21.04.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Dobre kobiety" - Agent - 6
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667

Najnowsza proza (wszystkie):
"Dobre kobiety" - Agent
"W zachodzie słońca cz.1" - Lilka
"Ektoplazma na tropie cz. 3" - Dawied
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl

Pamiętnik cz.5

Drogi Pamiętniku
Chudnę, z każdym dniem coraz bardziej, Skóra wisi niedbale na wieszaku z kości, a przecież na starość, jeszcze nie tak dawno, byłam krągłą babeczką, która szybko przebierała nóżkami i głośno trajkotała. Polowanie na mężczyzn z czasem zamieniło się na samotne noce z lampką wina. Praca zaczęła wypełniać czas wolny i zapadałam się stopniowo w ruchome piaski samotności. Aż w końcu zwolnili mnie z kwitkiem, podziękowali za lata oddanej pracy skromną emeryturką, Zostałam odstawiona w kąt, nieświadoma nawet tego, że życie upłynęło mi tak szybko. Na początku był okres ogarniającego smutku, bo przecież tyle rzeczy się nie zdążyło zrobić, a potem trochę pisałam wierszy, malowałam, od tak, dla samego zabicia czasu. I padł wyrok.

Zapłonął blado kolejny świt
Myśl stara ożywa wciąż
Ktoś skulony w kącie nie płacze
a jedynie szepcze znów to imię
nie wiedząc że wyrok już wydany


Zaczynałam od korekty artykułów w jakimś damskim piśmie. Oj naczytałam się w życiu porad w stylu, tampon czy podpaska, czy mój pierwszy raz. Dużo mody, kuchni, a mało prawdziwego porządnego pisania, ale od czegoś trzeba było zacząć. Później udało mi się dostać na stanowisko sekretarki dyrektora marketingu w koncernie międzynarodowym. Przez rok pilnie podpatrywałam szefa, przy okazji robiąc hektolitry kawy i ganiając po całym mieście z jego sprawunkami. Potem, gdy czułam, że jestem już mu koniecznie potrzebna do egzystencji i gdy przynajmniej znałam podstawy fachu zdecydowałam się na krok drugi mojego wspinania po szczeblach kariery, czyli poszłam z nim do łóżko.
To był dobry i ciekawy człowiek. Miał żonę, trójkę świetnych dzieciaków, które pomału wchodziły w dorosłe życie. Codziennie żonie zanosił kwiatka, czule obejmował i całował w usta, a wieczorami siadali na werandzie i przytuleni patrzyli w gwiazdy. Nie był hipokrytą i do tej pory dziwie się jak utrzymał się w branży. Może to przez szacunek, który wzbudzał, tą wrodzoną charyzmę i uczciwość, a może po prostu tak jak ja, kiedyś się sprzedał i poza domem kurczowo trzymał się swojego miejsca przy korycie? Nie wiem, wydawał się po prostu zbyt w porządku by mógł tak egzystować. Duże koncerny, to duża kasa, a ta znów wiąże się z jeszcze większymi przekrętami.
Nie powiem, to była twarda sztuka, chyba najtwardsza. W ogóle się mną nie interesował, a przecież byliśmy sobie już wtedy dość bliscy. Rozumieliśmy się doskonale w pracy i nasze relacje bardziej przypominały współprace na równych prawach niż pracownik i pracodawca. Mimo to, nie miałam odwagi poprosić go o to stanowisko. Wolałam sama je zdobyć. Słowo proszę” nie znajdowało się moim słowniku, no przynajmniej nie to szczere.
Teraz tego żałuję, dużo więcej rozumiem. Ludzi nie wolno traktować przedmiotowo.
Jak zmusić faceta by zdradził żonę i z Tobą się przespał? Myślałem, że to dużo prostsze. Nie założyć bielizny, przypadkiem wypiąć się przed szefem niby szukając coś na podłodze. A potem drobna aluzja i za chwilę być w jego objęciach. I co zrobił szef? Oczywiście nie to, czego się spodziewałam. Drogi pamiętniku, jak radośnie jest wracać do tych chwil. Teraz, gdy o tym myślę, wydaje mi się to śmieszne.
- Niech pani natychmiast się ubierze i idzie już do domu – podniósł wtedy na mnie głos - trzeba było powiedzieć, że nie jest pani w stanie dziś pracować.
Fakt, że pomyślał o tym, że mogę być pijana, mocno mnie zszokował. Cholera, facet w średnim wieku, a ja naga i chętna przed nim, a on nie reaguje. Pomyślałam wtedy, że może jest gejem, a on po prostu bardzo kochał swoją rodzinę.
Drogi pamiętniku i ja zniszczyłam to, znów, ale to los, okrutny los prowadzący mnie na potępienie dał mi tą szansę, Tego dnia szef nie był w humorze. Prawie nie mówił, a zmarszczka frasunku podpowiadała, że nadarza się okazja do ataku. Dał się zaprosić w końcu na drinka, potrzebował się wygadać i to akurat wtedy kiedy chciałam to wykorzystać. Co Marek o tym by pomyślał? Czasami świat przytłacza, czasami nie chce wracać się do domu i dlatego to wszystko. Piliśmy, a on opowiadał zmęczonym głosem o chorobie syna. Mówił, o tym jak bardzo go kocha i jak dręczy go oszukiwanie swojego dziecka. Przecież nie mógł mu powiedzieć tak prosto w twarz, że jest cholernie chory. Dziś poznał ostateczny werdykt – śmierć. Nie było dla niego ratunku. Umrze, a jemu pozostanie płacz na cmentarzu.
- Jak ja mam o tym mu powiedzieć? - szepnął i ten szept pamiętam doskonale, choć wtedy go nie rozumiałam.
Ludzie przecież rodzą się i umierają. To normalne, a jednak są uczucia silniejsze, które nigdy nie pozwolą się pogodzić z sensem istnienia. Kiedyś nie wiedziałam, że jest jeszcze coś by życie miało cel. Trzeba kochać.
I choć żałowałam go, to już mocno pijanego objęłam i szepnęłam czule do ucha:
- Wszystko będzie dobrze, zaopiekuje się Tobą – do dziś pamiętam smak jego skóry po drobnym pierwszym pocałunku.
Bronił się usilnie, ale ja wiedziałam jak go złamać. Na początku moich życiowych doświadczeń nie mogłam uwierzyć co z mężczyzną się robi, gdy dotykam jego penisa. Mały paluszek, a takie halo. He he, jestem już stara to chyba mogę trochę drogi pamiętniku poświntuszyć?
Zgwałciłam go w męskiej ubikacji, na początku się bronił, ale alkohol zrobił swoje. Jak to głupio brzmi, gdy to kobieta wykorzystuje mężczyznę, ale tak było. Rano nie wiele pamiętał, miał łzy w oczach, a ja mówiłam jaki był wspaniały w łóżku.
- Przecież ja Ci się wczoraj zwierzałem.
Tyle lat, a pewne słowa wciąż brzmią w mojej głowie. Rozum tonie, nie pracuje, a jednak ma w sobie wciąż to piętno doświadczeń, niewymazywalne. Wtedy improwizowałam, nie tak miało to wyglądać, bo szantaż nie był dla mnie do tej pory czymś oczywistym. Nie powiedziałam mu tego wtedy, czekałam na rozwój wypadków, czekałam rok, to czy kilka tygodni mogło coś zmienić? Ubrał się szybko i z trzaskiem opuścił mieszkanie. Nigdy nie dowiedziałam się jak zareagowała wtedy jego żona. Zmieniłam czyjeś życie.
Trudny jest tylko pierwszy raz, przynajmniej tak życie mnie nauczyło. Kolejny jest dużo prostszy. Zrobiliśmy to chyba po tygodniu w biurze. Bez słowa kazał mi się rozebrać, a potem tylko zapytał się:
- Czy jestem potworem?
- Nie – odpowiedziałam i pomyślałam - ja nim jestem.
Do pracy przychodził z podkrążonymi oczyma, widać było, że nie sypia, mało je. Choroba syna, jego zdrada niszczyła to co kiedyś było mocne, solidne, prawdziwe. To nie prawda, że dobro wygrywa, że jest silniejsze. W pracy niby wszystko było ok, ale jednak czuć było dystans, który między nami powstał. Żal czasami ściskał to bryłkę lodu, która powinna trzepotać w klatce piersiowej. I nie mogłam, nie umiałam zadać ostatniego ciosu, w końcu los mnie wyręczył. Jego syn umarł. Młody człowiek został zagrzebany, a pamięć o jego czynach miała nigdy nie zaistnieć. Przyszedł zaraz po pogrzebie, spakował swoje rzeczy i rzekł:
- Masz co chciałaś – wyszedł, a ja zajęłam jego miejsce.
Wyrzuty go dręczyły i powiedział o nas żonie. Jego świat rozpadł się w jednej chwili, wiele lat później spotkałam go pijanego, leżał pod małym osiedlowym sklepie, stoczył się, ale ja miałam swoje stanowisko, swoją pracę, swoje zasady.
Życie jest okrutne, bo my, tacy jak ja, drogi pamiętniku, potrafimy być podli.
Drobna blondyneczka przyniosła mi wbrew zaleceniom lekarza, moją ulubiona czekoladę z orzechami. Nie mam zębów i trudno by było mi to zgryźć, ale mimo tego bardzo chciałam. Słodycz rozpływała się w ustach, a całe laskowe orzechy musiałam wypluć. Mimo to i tak podniebienie do tej pory mnie boli.
Dziewczyna znów była zmartwiona. Chłopak nie odzywał się, a pewne słowa będą ją jeszcze długo boleć. Próbowała ukryć to pod maska drobnych uśmiechów, ale ja ją przejrzałam. Marek pewnie też tak się czuł. Jak długo o mnie myślał? Mam nadzieję, że krótko, że blondyneczka nie będzie zbyt długo cierpieć. Gdybym mogła oddałabym jej choć trochę tego chłodu, który wypełnia moje wnętrze. Dla znieczulenia, na trochę.
Oczy mi się kleją, na mnie czas. Dobranoc.
Przepraszam szefie, był pan porządnym człowiekiem, potworem byłam ja.

I noc ciemna, noc głucha nadeszła
Za firanką gwiazd nie widać
pióra w ręce drży może raz ostatni
a dusza wciąż wołać musi
przepraszam ja – potępiona.



Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 13.08.2009r.

1     

Ilveran 15 08 2009 (17:51:14)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Dawid, Dawid... Coś podpatrzyłam, że podobno już będziesz kończył Pamiętnik i po przeczytaniu tej części, wiesz co...? Smutno mi się zrobiło, bo ja tak naprawdę lubię go czytać. Co prawda na początku niezbyt mi się podobało, ale kobieta zmienną jest, nie?:P Piszesz tak pięknie... dojrzale. Stylowo super, choć ups literówki przeszkadzały mi w płynności, ale to raz dwa da się poprawić. Hmm gdzieś od momentu wspomnienia o śmierci syna szefa do samego końca, do słowa "potępiona", nawet łzy miałam w oczach i napadła mnie taka... melancholia, tęsknota. Nie lubię pisać o łzach, odkrywać się, ale myślę, że wspomnienie o nich dużo pokazuje autorowi i w sumie są one komplementem dla niego, bo udało mu się w końcu usiąść na uczuciach czytelnika. No cóż Ci mogę jeszcze powiedzieć... Powtórzę się i znów tak prosto: Pięknie.

Lilka 14 08 2009 (19:30:48)

Użytkownik ocenił pracę na 5

No, widzę, lecisz dalej ;p a już zastanawiałam się, czy to już koniec Pamiętnika, ale najwidoczniej nie. Najpierw pozwolę sobie porównać z poprzednią częścią i powiem Ci, że w moim mniemaniu wyszło gorzej, ale zapewne dlatego, że zabrakło mi ducha, który potrzymałby bohaterkę za rękę i opowiedział o Marku. Poza tym praktycznie tak samo, a jednak... nie podoba mi się tak jak poprzednia część. Może chodzi właśnie o tego ducha? A może dlatego, że nie zachwyciło mnie tak jak inne części? Coś w tym jest. Ale dalej uważam, ze stylowo świetnie, fabuła wciągająca. Cud, miód, a orzeszków zabrakło. Pięć


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42657 | Użytkownicy: 3312
Online(44): 40 gości i 4 zarejestrowanych: Eutrepe, Wojtex81, Yenna, szon

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl