- Miłość, słucham?
- Dzień dobry, z tej strony Marysia. Jak się pani czuje?
- Dobrze, dziękuję.
- Na pewno? Głos ma pani jakiś niepewny...
- Wydaje siÄ™ pani.
- Nie.
- Tak.
- No, niech pani powie, kto panią zranił?
- A czy to takie ważne, co zepchnęło mnie z piedestału, Zazdrość czy Nienawiść?
- Ważne.
- Straciłam ochotę na rozmowę.
- Szkoda.
- Niech pani zadzwoni do Nienawiści. Ona zawsze skora do rozmowy. Pewnie znów będzie mnie obgadywać.
- ...
- ?
- Zauważyła pani, że wszystkie uczucia są rodzaju żeńskiego?
- ...Smutek nie.
- Nieważne.
- Do widzenia.
***
- Dzień dobry, tu znów Marysia.
- Miłości nie ma, umarła.
- Jak to??!
- Niestety. Zabiła ją Nienawiść.
- Dlaczego?! I kto mówi?
- Smutek.
- A gdzie Rozczarowanie?
- Już sobie poszło.
- A Wściekłość?
- Przyszła tylko na chwilę...
- I zostałeś tylko ty, Smutku, sam?
- Sam.
- A co z Nienawiścią?
- Śmieje się gdzieś tam w oddali szyderczym śmiechem.
- Mam ochotę ją zabić!
- Nie rób tego, proszę.
- Ale ona zabiła Miłość!
- Błagam, zostaw uczucia w spokoju. Jeszcze pozabijasz je wszystkie i co wtedy będzie? Gorszy od złych uczuć jest tylko brak jakichkolwiek uczuć!
- Ale...
- Nie martw się. Miłość się odrodzi.
- NaprawdÄ™?
- Tak, musisz tylko mocno uwierzyć...
- A co wtedy zrobisz ty, Smutku?
- Odejdę do kogoś innego. Wciąż ktoś mnie potrzebuje.
- I nie wrócisz?
- Chciałbym to obiecać.
- Proszę, nie wracaj. I, błagam, niech ktoś zamknie Nienawiść i zostawi mnie i Miłość - same.
- To niemożliwe.
- Jak to?
- Zapomniałaś chociażby o Zazdrości, przecież ona nieustannie towarzyszy Miłości.
- ...dobranoc, Smutku.
***
Marysia podeszła do szafki z lekarstwami, wyjęła kilka opakowań, wysypała tabletki na blat. Kilka spadło na podłogę, ale Marysia nawet tego nie zauważyła. Zgarnęła jedną ręką tabletki na drugą dłoń, podniosła do ust, wrzuciła, wypiła duszkiem dwie szklanki wody.
I wszystkie uczucia zniknęły. Nareszcie była wolna.
***
Wolność skończyła się po dwóch godzinach. Stary i brzydki lekarz odciął jej skrzydła, które zdążył doprawić jej Bóg. Leżała wśród śmierdzącej pościeli i jedyne uczucie, które jej towarzyszyło, to cholerne Rozczarowanie. Siedziało obok niej, trzymało mocno za rękę i nie puszczało.
- Rozczarowanie, kiedy w końcu przyjdzie do mnie Szczęście?!
- Marysiu, Szczęście? Szczęście odwiedza nielicznych i zostaje na tak krótko...
Zacisnęła powieki.
-...ale warto na nie czekać, wiesz?
Ocena: 3.667
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 20.08.2010r.
Użytkownik ocenił pracę na 4
Moim zdaniem to bardzo ciekawe spojrzenie na uczucia jako żyjące osoby, które główna bohaterka spotyka w codziennym życiu. Podoba mi się też ta gra słowna, jaką wprowadziłaś do pracy, "Nienawiść zabiła", to uczucie wyróżnione wielką literą jest odbierane tak jak stworzenie, które oddycha, żyje, czuje itp.
Na tle całości koniec mogłaś trochę bardziej dopracować, ale nie jest źle. Jeśli chodzi o poetyckość, o której wspomniał Radek, w moim odczuciu to nie jest mdłe, jak ktoś nie lubi poezji, bądź nie odczytuje sensu metaforycznego tego, co autorka chciała przekazać, bo liczy się tylko zabawa w opowiadaniu... no, cóż bywają momenty, gdzie trzeba popatrzeć na pracę z szerszej perspektywy. Lubię, gdy ktoś miesza poezję z prozą, to dodaje takiej subtelności, ale to już sprawa gustów.
To nie jest oczywiście na takim poziomie, na jakim zwykle piszesz, bardzo lubię Twoje prace, ta, nie oszukujmy się, idealna nie jest, ale jak najbardziej do przyjęcia. Z wielkim plusem :)
Użytkownik ocenił pracę na 1
Oh, lol. Chyba pierwsze Twoje nieudane opowiadanie, które czytam (nie żebym czytał wszystkie, ale z tych, które akurat miałem okazję, to jest najgorsze). Bardziej jak taki superwiersz, jeśli chodzi o koncepcję, bo super nie wyszło - bynajmniej. Cóż, poetyckość aż się wylewa i wycieka, jest jej w ilościach tak wielkich, że aż nużących. Dialog o antropomorficznych personifikacjach uczuć to w zasadzie oryginalna koncepcja, ale skopałaś ją do cna - język, kobieto, język! Dialogi są drętwe, rozumiesz? Drętwe! Nie wiem jak to opisać, jak to oddać, to tak jakby, no... no nie wiem, jakbyś dodała tyle patosu, że aż zaczęło się robić w dialogach nieswojo. Taka wzniosłość i uduchowionośc niemal, rozmowa o innych uczuciach w takich podniosłych klimatach... ale przedobrzyłaś. Naprawdę solidnie przedobrzyłaś z patosem, z wzniosłością nastroju, i dialogi ucierpiały na tym okrutnie. Tym bardziej że fabuła (jeśli tak można nazwać tą nędzną oś wydarzeń) wcale a wcale nie ratuje sytuacji, przeciwnie - ułożona jak do wiersza (to oczywiście uproszczenie - w wierszu fabuła raczej nie występuje, przynajmniej nie pod taką nazwą... chyba?), tylko użyta w formie takiej hybrydy prozo-poetyckiej, co niestety połączyło nie zalety obu form składowych, a raczej wzięło tylko i wyłącznie ich wady, tj. słabość opisów typowych dla opowiadań (jak na niemal liryczne ich wyrażanie) oraz nędzny patos, który w formie stricte wierszowej jeszcze by uszedł, ale na pewnk nie w takiej. Zawiodłem się kompletnie - wyszedł superwiersz, ale tylko z formy: hybryda wiersza z dialogami i opisami typowymi dla opowiadań (słabo wyrażających liryczną stronę pracy) przy nieistniejącej fabule (prawdopodobnie w liryce by się to sprawdziło, tutaj - niestety nie) oraz słabiutkich opisach. Cóż, że z morałem, skoro forma jest do bani, i... cóż, przekaz właściwie jest tylko zakłócany przez formę, więc ciężko mówić o jakiejkolwiek merytorycznej wartości. Ocena surowa, bo pomimo technicznej poprawności, nie ma tu absolutnie nic wartościowego, a przynajmniej nie wyrażonego w sposób, który umożliwiałby odebranie to jako wartościowe. Nie wystarczy stworzyć smutną i podniosłą historyjkę o personifikacjach uczuć - Tobie wyszło bowiem peudołzawe opowiadanko.
Użytkownik ocenił pracę na 6
Patrzę w ekran jak oniemiała. Nawet nie zauważyłam, kiedy zacisnęłam ręce w pięści... Dawne uczucia znowu do mnie wróciły i przybiegły ze zdwojoną siłą... Dziękuję ci, że przypomniałaś mi coś ważnego i smutnego, co działo się w moim życiu...
Opowiadanie piękne. Wyraziste, z głębią, prawie bezbłędne. Mam tylko jedną, dość znaczącą uwagę. Lepiej zrobić przerwę między myślnikiem, a zdaniem. Gdyby to zrobić, miałabym o wiele lepsze, techniczne odczucie tekstu.
Jednak ta treść, to, co tu zawarłaś, wywarło na mnie wrażenia niedoopisania.
Oto jest Marysia, osoba, która cierpi... Poznaje wszystkie uczucia, w ciężki sposób. Marzy o szczęściu, chciałaby go chociaż krztynę, lecz los jest bezlitosny i nieubłagany.
Na domiar złego Rozczarowanie utwierdza ją w przekonaniu, że Szczęście nawiedza nielicznych, lecz jednak nawiedza. Tylko czy dziewczyna może być pewna, że i ona dostanie choć trochę tej tajemnej wartości? Nie... Zasłużone sześć.
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1466 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42649 | Użytkownicy: 3312
Online(41): 35 gości i 6 zarejestrowanych:
Wojtex81, maszróm, Faun, Yenna, Ismo, Groszek
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl