Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Pseudonim: Dawied
Imię: Dawid
Skąd: 5237660
O sobie: "Matko! czy są gdzieś jeszcze te ciche godziny Snów o sławie, zwycięstwie, życiu-bezklęsce, marzone i zaklęte: z Bogiem, sławą, synem. Matko! czy są gdzieś jeszcze te jasne godziny? Godziny...zgonów, życia podeptane butem, rozbite na minuty i sekundy bólu, w ostrza broni i walki potrzebą przekute..." K.K. Baczyński "Do matki" Przepraszam z góry za ortografię. A poza tym kwiatek jest kwiatkiem naważniejszym i jest wspaniały, że daje sobie czasami się sprzeciwić i pokłócić (i tak
Napisanych prac:
- wiersze: 112
- recenzje: 3
- wywiady: 3
- proza: 70

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 626 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Brązowy" 22.01.2012
"Wymyśliłam się" 31.12.2011
"Kłamca cz. 6" 04.01.2010
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"Wieczne miasto odc.5" 19.08.2009

Inne prace tego autora:
"Uwierzcie cz.5" 25.04.2009
"Uwierzcie cz.9" 18.05.2009
"Czytanie opowiadania" 13.08.2009
"40 mln dobrych uczynków cz. 1" 27.02.2010
"40 mln dobrych uczynków cz. 8" 21.04.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Kino "Bajka"..." - quovadis
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna

Listy

Przybyliśmy jako wsparcie. Warownia ma wysokie mury, trzy dziedzińce i potężny kompleks skalnych tuneli. Choć można spodziewać się oblężenia, to w forcie wszyscy wydają się być spokojni. Wpatruję się w południowe krańce, gdzie jeszcze kiedyś istniały nasze osady, a gdzie teraz tylko dym unosi się nad ich zgliszczami. Wroga nie widać. Oby nigdy nie stanął przy murach DIURGEN. Tak bardzo chciałbym być przy tobie ukochana, ale wszyscy mówią o wojnie i jestem pewien, że jeszcze bardzo długo nie będę mógł ujrzeć twego jasnego oblicza. Gdy zasypiam, widzę przed oczyma nasz dom, widzę ulice ukochanego miasta i choć nie czuję się tutaj samotny, to wizja walki bardzo mnie martwi i wtedy tylko twe czarne jak węgiel oczy dodają mi otuchy…

…Czarna armia jak jedna olbrzymia chmura pokryła horyzont. Tysiące orków w równym marszu idzie ku nam. Ziemia się trzęsie. Żołnierze zaczynają się bać, ale dowódcy powtarzają, że mury nas obronią. Wierzę im, bez tej wiary nie mógłbym spać. Dni mijają nam wolno. Śniadanie, porządki w warowni, ciągłe warty. Jest nudno. Z kilkoma innymi żołnierzami, wieczorami gram w kości. To jedyna rozrywka. Śpiewy nie cichną. Wszyscy próbują dodać sobie otuchy i nie myśleć o potędze za murami. Ciągle myślę o tobie i gdy jest mi źle, wyobrażam sobie twój delikatny dotyk…

…Siedzą tam. Nie wiem, na co czekają. Ich obóz jest olbrzymi, nie widać jego krańca, a gdy zapłoną setki ognisk to trudno odróżnić noc od dnia. Wszyscy są w pogotowiu. Łucznicy nie schodzą z murów. Atmosfera niepewności wisi nad nami i coraz większy lęk wkrada się w nasze serca. Choć te listy nie dochodzą do ciebie, to, kiedy będziesz je czytać w mym towarzystwie, mam nadzieję, że będą dla ciebie jakąś ulgą. Pragnąłbym, żebyś je dostała, ale to niemożliwe. Dowódca mówi, że posłańcy są w drodze, a każdy człowiek jest na wagę złota…

Dostałem twą wiadomość i kiedy pisze swoją, posłaniec czeka, aby ją doręczyć do twych delikatnych jak jedwab dłoni. Serce me przepełnia radość na twe słowa. Pobyt tutaj będzie dla mnie jeszcze trudniejszy, gdy pomyślę, że nie będę mógł służyć ci pomocą w twym błogosławionym stanie. Nie zasnę. Mam marzenie. Jeszcze jedno, odkąd tu jestem, chyba najważniejsze. Chciałbym być przy tobie w dniu porodu. Wierzę, że spełni się. Jestem tu już miesiąc, ileż może trwać oblężenie. Żebym tak dostał przeniesienie. Wątpię w to. Dziś słyszałem, jak kapitan mówił, że teraz to miejsce jest najważniejszym miejscem w DETEREINIE. Nie mogę trzeźwo myśleć kochanie, bo w głowie ciągle krążą mi myśli o naszym dziecku. Śmiech nie może opuścić mej twarzy. Wszyscy się smucą, a ja jestem najszczęśliwszym człowiekiem. Jak mam ci dziękować, za ten cud? Kocham cię i obiecuję wrócić najszybciej jak się da. Jeżeli masz przeczytać wreszcie tą wiadomość to wiedz, że jestem zdrowy i jeszcze nie walczyłem z wrogiem, oby nigdy do tego nie doszło.

Leże w łożu ranny. Zaatakowali wreszcie, zabłąkana strzała przeszyła me ramię. Nie martw się, zdrowieję szybko. W końcu muszę być zdrowy. Czekasz na mnie, a nasze dziecko musi widzieć swego ojca. Myśl o tobie i o naszym dziecku jest jak najlepsze lekarstwo, nie tylko na mą ranę, ale przede wszystkim na zgryzotę, która wdarła się do DIURGEN. Brakuje nam wodza. Dowódca ciągle pije i zamyka się w swym pokoju. Kilka kobiet jest tu, aby pomagać rannym, żadna nie jest tak piękna jak ty. Czasami śnię i wtedy widzę nas razem, jak niosę dziecko na rękach. Wszystkich opuszcza nadzieja, a ja mam cel i o wiele łatwiej wszystko mi znieść…

Ataki drobnymi grupami powtarzają się każdego dnia, są coraz bardziej pewne. Zmęczenie daje się we znaki. Dziś zginął kolejny żołnierz, a liczba rannych rośnie. Ja jeszcze wypoczywam, ale wkrótce będę musiał stanąć na murach. Boję się tego, ale to mój obowiązek i choć ciężko się z tym pogodzić, to muszę. Bardzo cię kocham i pragnę tylko ujrzeć nasze dziecko. Dopada mnie zwątpienie i teraz coraz częściej modlę się do Bogów, aby list, który pisze nie był mym ostatnim… Kocham cię

…Minął drugi miesiąc odkąd tu jestem, wiosna robi się coraz cieplejsza. Żyję i cieszę się tym. Zabitych już jest tak wielu. Niektórych dobrze znałem, przyjaźniłem się z nimi, a teraz ich nie ma. Widok śmierci jest straszny. Nie sypiam po nocy, dręczą mnie koszmary na jawie. Może nigdy nie przywyknę. Jedna rzecz sprawia mi pocieszenie, to myśl o mej rodzinie. Apatia nas prześladuje… Brak mi ciebie…

Wybacz, że tak długo nie pisałem, ale życie tutaj to bitwa, nie z wrogiem, ale z własnymi lękami, z niepewnością. Nie wiedziałem, co pisać. Tak wielu odeszło. Za wieloma bardzo tęsknię. Śpiewy już dawno ucichły i wszędzie widać wręcz smutek. Czekamy na wsparcie, wszyscy się boją, że wkrótce nastąpi zdecydowany szturm i wszystko się skończy. Czy to możliwe? Czuję się dobrze, trochę katar mi dokucza. Pogoda jest dobra. Cztery miesiące za nami. Tęsknie strasznie. Czasami, nocą, wśród cieni duchów boję się, że zapomniałaś o mnie. Serce wtedy krwawi. Nie, nie mogę tak myśleć. Mogę już spać, choć widok ciał zrobił wielką ranę w mej duszy, to umysł się do niego przyzwyczaił. Ludzie mówią, że wszyscy się zmieniamy w czasie wojny. Ja chyba też się zmieniłem, wierzę jednak, że przy tobie i naszym dziecku wszystko się jakoś ułoży.

Nie mogę trzymać pióra w dłoni. Jestem zbyt słaby i czuję, że czas się żegnać ukochana. Rana się już nie zagoi, agonia się zbliża. Wybacz, choć nadzieja się pojawiła i smutek zginął, to mi nie dane doczekać lepszego jutra. Moje dziecko będzie sierotą, to moja wina. Płaczę ukochana. Jeżeli czytasz ten list, a mnie nie ma przy tobie, to Ty pewnie też płaczesz. Płaczemy. Proszę cię tylko o jedno. Żyj dla naszego dziecka, żyj jak chcesz, ale niech wie, że miał ojca, który bardzo je kochał. Raven przybył nam z pomocą, posiłki mają być lada dzień, nie dożyję tego. Smutno mi. Kim jest Raven? Nie wiem, ale nie mogę ci o nim w mym ostatnim liście nie napisać. Uratował nas. Twierdza nie padła i choć krwią to okupiliśmy, to wiem, że ofiara ta była złożona również dla ciebie. Cieszę się na tą myśl. Płacz i tęsknij za mną. Żyj jak chcesz, ale niech nasze dziecko przynajmniej będzie szczęśliwe. Boję się zasnąć. To zabawne, bo jeszcze nie tak dawno marzyłem o śnie. Raven, chodzi mi to imię po głowie. Pewnie jeszcze nie raz usłyszysz o tym młodzieńcu. Wszyscy go podziwiają. Jego i jego przyjaciela.

Żyję, ale jeszcze jak długo? Jeżeli wyjdę z tego, to wrócę do ciebie na białym koniu z bukietem róż. Marzę o tym. Uklęknę, ucałuje twe stopy, dotknę brzucha i będę płakał z radości. Walczę, chcę walczyć…

…Czyżby to były me ostatnie słowa do ciebie, moje kochanie. Widzę cię, stoisz przy mnie. Nie chcę odchodzić, chcę zostać przy tobie, na zawsze. Twój głos mnie woła, twoje dłonie wyciągają się do mnie. Nie chcę odchodzić, chcę być przy tob…



Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 21.12.2008r.

1     

MGryglicki 21 12 2008 (13:49:04)

Spodobało mi się. Słowa widać, że są autentyczne. Opowiadanie bardzo ładnie skonstruowane, dojrzały język, może nieco za bardzo stylizowany na archaiczny - ale to w takich opowiadaniach normalne i wręcz pożądane.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1466 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42642 | Użytkownicy: 3312
Online(43): 38 gości i 5 zarejestrowanych: szon, Faun, Patrrryk.Swayze, Wojtex81, Groszek

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl