Zaloguj siÄ™ lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj siÄ™!
Pseudonim: TheRockerBaby
ImiÄ™: Lilah
O sobie: Żyję jak we śnie, z dnia na dzień... Marząc o chwili, gdy odnajdę światło.
Napisanych prac:
- wiersze: 16
- proza: 21

Åšrednia ocen: 4.0
Użytkownik uzyskał: 77 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Klątwa przeszłości cz. 5" 01.04.2010
"Jedna iskra cz.9" 07.03.2010
"Jedna iskra cz. 5" 22.02.2010
"Jedna iskra cz.1" 14.02.2010
"Życie jest aksamitem i..." 10.03.2010

Inne prace tego autora:
"Jedna iskra, cz 3" 17.02.2010
"Jedna iskra cz.9" 07.03.2010
"Życie jest aksamitem i..." 10.03.2010
"Jedna iskra cz.2" 15.02.2010
"Życie jest aksamitem i..." 09.03.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Dobre kobiety" - Agent - 6
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667

Najnowsza proza (wszystkie):
"Dobre kobiety" - Agent
"W zachodzie słońca cz.1" - Lilka
"Ektoplazma na tropie cz. 3" - Dawied
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl

Klątwa przeszłości cz. 3

Rosa z gracją tańczyła balet. Ciemne loki słodko opadały na jej buzię w kształcie serca. Jedyną wadą postaci był jej strój. Występowała w granatowym kostiumie malarskim.
Teraz Joanna przyjrzała się jej bardziej. Rosa zamiast różdżki trzymała pędzel malarski. Ściskała go jak najdroższy skarb i uśmiechała się beztrosko.
Joanna chciała dotknąć jej twarzy, zatrzymać każdy ruch i ukryć to w niby puzderku. Jednak nie mogła.
Rosa rozpłynęła się niczym jasne, perłowe cienie. Wynurzyła się z ciemności, wpadła w promienie słoneczne i zgasła jak mała zapałka.
Poczuła, że spada z góry, wariuje pod wpływem tęczy. Drgawki okalają całe ciało niby szorstki pancerz. Ma wszystkiego dość, chce się wydostać, ale nie ma siły. A Rosa znika, oddala się coraz bardziej. Budzi się, opuszcza krainę snów i leniwie przeciera oczy. W myślach przelicza dni, przypomina sobie wydarzenia.
Jest niedziela, a Joannę okrutnie boli głowa. Na podłodze leży rozbite szkło z kieliszka. Butelka z pieczęcią stoi na blacie biurka, koło monitora. Joanna machinalnie poprzysięgła sobie, że już nigdy nie wypije ani jednej kropli alkoholu. To była kolejna z obietnic, których miała nie dotrzymać.
Mimo bólu głowy, poczuła głód. Wyplątała się z objęć kołdry i podreptała do kuchni. Zagotowała wodę na herbatę i wydobyła jogurt ananasowy z lodówki. Potem usiadła, jadła i zaczęła rozmyślać.
Jej życie nigdy nie było zbyt dobre.
Najpierw rodzina. Matka i tata będący szczęśliwą parą. Czasem się kłócili, ale nie było źle. To była idylla! Kiedy miała cztery lata, wszystko zaczęło się psuć. Matka znikała, tata się martwił, a ona płakała. W końcu okazało się, że matka ma kogoś i chce z nim być. Doprowadziła do rozwodu, oskubała tatę z ciężko zarobionych w Anglii pieniędzy. Tacie starczyło tylko na kawalerkę, matce i jej nowemu kolesiowi na trzypokojowe mieszkanie. Wiedziała, że matka się zmieniła. Bała się jej. Ale sąd zdecydował, że ma mieszkać z matką, tym facetem i nowo-narodzoną Rosą. Najpierw była nieufna, ale z czasem pokochała siostrę. Rosa była słodką dziecinką. Lubiła też Bartka, faceta matki. Zajmował się nimi po pracy, bo matka często chodziła na koncerty i do klubów. Pierwsze pięć lat życia Rosy było szczęśliwe. Potem matka zaczęła coraz więcej pić i bić dziesięcioletnią Joannę. Rosa dołączyła do niej dwa lata później. Obie miały siniaki na nogach, rękach, a czasem nawet na twarzy. Ale głównie tam, gdzie mnożna to było ukryć. Ironia losu...
Akurat wtedy matka straciła pracę, więc Bartek pracował więcej. Jedyna nadzieja zanikła. Do piętnastego roku życia Joanna męczyła się w tym układzie. Potem przyjechał ojciec i stwierdził, że założył firmę, która przynosi całkiem dobre dochody. Już wcześniej widywali się tylko w weekendy i tęsknili za sobą, ale sytuacja materialna ojca nie sprzyjała ich zamieszkaniu razem. Wreszcie wziął ją ze sobą i tak żyli razem aż do momentu rozpoczęcia jej historycznych studiów. Potem zaczęła jednocześnie pracować i uczyć się. Dopiero na czwartym roku przeniosła się na studia dzienne. Ojciec pomagał jej finansowo, płacił za Uniwersytet, lecz ona lubiła samodzielność. Przez cały ten czas była oziębła. Teraz, po latach wiedziała, że to ta przeszłość ją przemieniła. Zatraciła dawną siebie, wypełniła serce SWOIMI poglądami. Ale już było za późno. Nie chciała się zmieniać z powrotem.
W weekendy miała zawsze jakiegoś faceta. Podrywała najbardziej przystojnych i zaciągała ich do siebie.
Z Adrianem było podobnie. Ujął ją ciekawym sposobem na życie, wiedzą kulturalną i zadziornością. Ich dyskusje były niezwykłe.
Więc zaprosiła go do kina na horror. Nienawidziła tych ckliwych romansideł. Bojkotowała je jak tylko mogła. Adrian zresztą też. Po filmie zjedli kolację, zachowując się jak dwoje dobrych kumpli. A potem spytał ją o książkę, którą obiecała mu pożyczyć. To było takie dziwne. Weszli do mieszkania, on zatrzasnął drzwi i ją pocałował. Wylądowali w łóżku. A potem ta ,,Aśka''. Wściekła się. Dotychczas nazywał ją Joanną. Raz odbiła mu szajba, która zniszczyła to przyjacielskie spotkanie. Joanna uwielbiała takie przygodne wizyty. Była wyzwoloną, zimną jędzą, która potrafiła przyciągać jak magnez. Rosa uwodziła strojem i wzrokiem. To była jej cząstka po matce. Joanna odziedziczyła wrogość, kiedy była niezwykle potrzebna. Tak, tak...
Joanna postanowiła posłuchać Botticellego. W tym celu uruchomiła komputer. Z głośników rozległa się cudna melodia. Napełniła pokój ekstazą i prawdziwą radością życia. Na początku ciążyła w jej uszach jak duszny zapach, ale potem rozpłynęła się i pokazała tą cząstkę dobra. Była zachwycona. Kochała operę i piękno...
Nagle tknęła ją nagła i niespodziewana myśl.
Przecież wczoraj była na naszej-klasie. Rosa wysłała jej link. Kliknęła?
Jak sęp rzuciła się na klawiaturę, szybko wstukała adres portalu i zalogowała się.
Nowa wiadomość...
Zaniepokojona, kliknęła. Przypomniała sobie wszystko. Pisała do tej dziewczyny. Na litość Boską, dlaczego to zrobiła? Zachowała się nieracjonalnie! Po co ma w to mieszać nieznajome dziecko?

Pytała Pani, czy mam na imię Gertrudis. Tak, właśnie mam. Rodzice zmienili mi imię na Elizę. Moi przybrani rodzice chcieli, abym mogła lepiej żyć. Wiem, że jestem pół Hiszpanką. Pozdrawiam. Eliza

Dlaczego do niej napisała? Co ma teraz odpisać?
Jednak postanowiła, że skoro zaczęła, to musi skończyć. Z wahaniem kliknęła ,,odpowiedź'' i poprosiła o spotkanie.
**
Joanna z wahaniem przekroczyła próg małej, przytulnej kawiarenki. Musiała się tu stawić z powodu spotkania z Gertrudis. Wiedziała, że teraz nazywa się inaczej, ale ciągle myślała o niej tak, jak nazwała ją matka. Sama nie rozumiała, dlaczego chciała z nią porozmawiać. Po prostu poczuła taką ogromną potrzebę poznania swojej przyrodniej siostry. Znała Rosę, więc może warto poznać też drugą siostrę? Bała się. Po raz pierwszy w życiu zupełnie nie wiedziała, co robić.
I wtedy weszła.
Miała proste, blond włosy, filigranową figurkę po matce i oczy jak lśniące szmaragdy.
Po jej minie było widać, że jest o wiele bardziej zdenerwowana. Kiedy dziewczynka podeszła bliżej, Joanna zauważyła poobgryzane paznokcie i zaplamione od atramentu ręce. Musiała być bardzo nerwowa i niezdarna. Ale cóż, zanim zacznie ją oceniać, wpierw musi ją poznać.
- Cześć. Jestem Joanna, a ty... Eliza, prawda?
- już chciała powiedzieć Gertrudis, gdy przypomniała sobie, że nie może. Dziewczynka mogłaby źle zareagować, przestraszyć się.
- Tak - odparła cicho.
Eliza usiadła na krześle i wyczekująco popatrzyła na Joannę.
- Pewnie jesteś ciekawa, dlaczego chciałam z tobą porozmawiać. Uprzedzam, nie jestem żadnym pedofilem, czy innym zdemoralizowanym idiotą, który napada na małe dzieci. Chciałabym z tobą porozmawiać... Pisałaś, że przybrani rodzice nadali ci imię Eliza. Wiesz, że jesteś adoptowana, prawda?
- Tak. Tata i mama mi o tym mówili. Chyba rok temu...
- Powiedzieli ci, że naprawdę nazwano cię Gertrudis?
- Tak. Napisałam to na naszej-klasie, ale w pseudonimie. Teraz jestem Elizą, ale te dwa imiona podobają mi się.
- To fajnie. Wiesz... chciałam cię poznać...
- Kim pani jest? - spytała nagle Eliza, wytrącając Joannę z równowagi.
- Widzisz... Twoja mama jest też moją mamą. A ja jestem twoją przyrodnią siostrą.
- Wiem, że mam rodzinę, ale jej nie znałam. Mama i tata nie mieli do niej kontaktu. Mówili, że chcieli, abym poznała swoją mamę... Jaka ona jest?
Joanna stanęła w kropce. Czy miała powiedzieć temu biednemu dziecku, że ich matka się jej wyparła? Że wolała zabawę i przygodnych kolesi od rodziny? Jak zareaguje?
,,Boże, dlaczego ten świat oszalał?'' - pomyślała Joanna z przerażeniem.
- Widzisz... Ona jest zwariowana. Lubi się bawić na dyskotekach... Nie jest zbytnio rodzinna, ale na pewno cię lubiła...
Lubiła. Idealne słowo. Kochać... Nie kochała żadnej z nich, Joanna była tego pewna. Matka była wpatrzona tylko w siebie.
- Mama mówiła, że ona mnie kochała, tylko nie mogła się mną zająć...
- Nie mogła, to fakt.
- Dlaczego? Była na coś chora?
Utknęła. Po raz kolejny wpadła w pułapkę. Czuła się jak królik, którego zakneblowano, postawiono na ogniu i zaczęto uśmiercać. Co teraz?
- Nie, nie była chora.
,,Była chora, ale na mózg!!!'' - pomyślała z wściekłością Joanna, bardzo chcąc rzucić czymkolwiek w lśniącą taflę szyby.
- Podobno mnie wzięli.
- Tak, opieka społeczna.
- Widziałaś to?
- Nie. Nie mogłam widzieć. Przestałam z nią mieszkać. Tylko Rosa widziała cię raz czy dwa.
- Kim jest Rosa?
- To twoja siostra i moja siostra. Ma dwadzieścia lat.
- Czemu jej nie znam?
- Poznasz ją, obiecuję. To ona wysłała mi link do twojego profilu. Ona chciała, żebym ja cię poznała.
- Dlaczego?
- Nie wiem. Może dlatego, że jestem zgorzkniała.
- A jesteś? - spytała Eliza z małym uśmieszkiem na twarzy.
- Tak.
- A dlaczego?
,,Typowe!'' - wściekała się Joanna. - ,,Po prostu typowe! I co ja mam odpowiedzieć? Że to przez tą cholerną matkę?''
- Było wiele powodów.
- A jakich? - Eliza nie odpuszczała.
- Posłuchaj no, mała. Spotkałam się z tobą, bo chciałam wiedzieć, jaka jesteś. Może to było tylko poczucie obowiązku. Nie masz prawa pytać mnie o moje prywatne życie, jasne? - warknęła ostro.
- Nie ma sprawy - odparła beztrosko Eliza.
Joanna niezmiernie się zdziwiła. Jak mogła się nie przerazić, nie wybuchnąć płaczem? Zwykle dzieciaki tak robią na ostre słowa! A ona niewzruszona siedziała na stołku. Joanna po raz pierwszy zobaczyła w niej cząstkę siebie. To było przerażające odkrycie.
- Ok, przepraszam - zanim się zorientowała, z jej ust popłynęły te słowa. Wstydziła się tylko chwilę, potem znowu musiała mówić. - Nie wiem, jaka jesteś. Zupełnie cię nie znam. Znam za to siebie. Potrafię palnąć wiele głupstw. Czy jesteś dojrzała?
- Chyba tak - stwierdziła Eliza.
- Dobrze, opowiem ci wszystko o mnie. Ale będziesz cicho. Żadnego przerywania.
- Nie ma sprawy.
I Joanna zaczęła opowiadać. Wypowiedziała na głos każdą złość, każde przekleństwo dzieciństwa i dorastania. Największym była matka. Eliza była zaskoczona, ale uważnie słuchała i zdawała się nad tym rozmyślać. Joanna zrozumiała, że nie powinna była pytać o dojrzałość. Eliza była rozważną dziewczynką.
Wreszcie, po jakiejś godzinie przemawiania, zakończyła wypowiedź.
Wtedy Eliza ośmieliła się coś powiedzieć.
- Więc ona pije, tak? Dlaczego nie mówiłaś od razu?
- Nie wiem. Może dlatego, że ty jesteś jeszcze mała. Zbyt mała.
- Nie, nie jestem. Przecież ja nie znam ani jej, ani ojca. To jest straszne.
Joanna nie rozumiała tego odczucia. Sama znała i tatę, i matkę. Nie wiedziała, co to znaczy.
- Ja też nie znam twojego ojca.
- A ona?
- Przypuszczam, że też nie. Gertrudis, nie podchodź do tego w ten sposób...
- Jestem Eliza - stwierdziła dziewczynka.
- Tak, przepraszam. Dotychczas słyszałam o tobie tylko jako Gertrudis. To przyzwyczajenie.
- Yhm... Która jest godzina?
- Prawie siedemnasta.
- Muszę wracać. Mama będzie się martwić.
- Powiesz jej o tym spotkaniu?
- Tak, wszystko jej mówię. Ona rozumie.
- To miło - stwierdziła Joanna.
Eliza zdjęła torebkę z oparcia krzesła i wyszła powoli z kawiarni. Joanna przez szybę widziała, jak falują jej włosy na wietrze.
Ona nigdy nie poznała smaku zrozumienia przez mamę. Tylko tata był wspaniały. Matka nigdy...
Parę łez poleciało na kolorowe serwetki. Pękła w niej jakaś tama. Nie mogła nic zrobić, tylko płakać.



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 26.03.2010r.

1     

Groszek 27 03 2010 (10:02:21)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Teraz, czytając to opowiadanie myślę, że dobrze zrobiłam odrzucając to poprzednie. Wszystko zmieniło się diametralnie. Widać, że nad tym solidnie popracowałaś i muszę powiedzieć - nie poszło to na marne. Opisy bardzo barwne, akcja szybka, treść bardzo wciągająca. Nareszcie wygląda to naturalnie, właściwie to mam tylko kilka drobnych uwag co do treści - kiedy kończysz tą pierwszą część i zaczynasz następną, dwa razy pod rząd używasz wyrażenia "z wahaniem". W dialogu Joanny i Elizy, gdy ta pierwsza zwraca się do tej drugiej dwa razy powtarza "chciałabym z tobą porozmawiać". I właśnie, o ile opisy uległy poprawie - dialogi zostały w zasadzie takie same. "- Nie wiem. Może dlatego, że jest zgorzkniała. / - A jesteś? - spytała Eliza z małym uśmieszkiem na twarzy." - tutaj wydaje mi się, że chciałaś napisać "jestem zgorzkniała". Z kontekstu tak wynika. Pytanie dziecka, o jego dojrzałość jest trochę sztuczne.. Niby dalej próbujesz się wybronić, gdy bohaterka zdaje sobie sprawę z tego, że to co powiedziała jest głupie, jednak mimo wszystko – dziecku raczej się nie zadaje takich pytań i nie sądzę, że osobie dorosłej przyszłoby to do głowy. Na trzy to za dużo, więc cztery z minusem (minus za dialogi). Pozdrawiam :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7334 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42669 | Użytkownicy: 3313
Online(33): 20 gości i 13 zarejestrowanych: subtelny demon, Leer, Me_Gusta, Dawied, breloczek24, Pawlak, insomniaof, seska, cliché, Krzyku_1993, dusfluran, Ismo, RattyAdalan

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl