Zaloguj siÄ™ lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj siÄ™!
Pseudonim: Dawied
ImiÄ™: Dawid
SkÄ…d: 5237660
O sobie: "Matko! czy są gdzieś jeszcze te ciche godziny Snów o sławie, zwycięstwie, życiu-bezklęsce, marzone i zaklęte: z Bogiem, sławą, synem. Matko! czy są gdzieś jeszcze te jasne godziny? Godziny...zgonów, życia podeptane butem, rozbite na minuty i sekundy bólu, w ostrza broni i walki potrzebą przekute..." K.K. Baczyński "Do matki" Przepraszam z góry za ortografię. A poza tym kwiatek jest kwiatkiem naważniejszym i jest wspaniały, że daje sobie czasami się sprzeciwić i pokłócić (i tak
Napisanych prac:
- wiersze: 112
- recenzje: 3
- wywiady: 3
- proza: 70

Åšrednia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 626 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"BrÄ…zowy" 22.01.2012
"Wymyśliłam się" 31.12.2011
"Kłamca cz. 6" 04.01.2010
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"Wieczne miasto odc.5" 19.08.2009

Inne prace tego autora:
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"Uwierzcie cz.8" 17.05.2009
"Wyłączyli Internet" 13.01.2012
"Uwierzcie cz.9" 18.05.2009
"Marlen cz. 3" 05.01.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Kino "Bajka"..." - quovadis
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna

Kłamca cz.2

- Jak tam przygotowania przed egzaminem córeczko? - ojciec Natalii pociągnął potężny łyk kawy i skupił się na podziwianiu córki, z której był naprawdę dumny.
- Zaliczenia już mam, a same egzaminy to dla mnie pryszcz. Lubię to. - pociągnęła słomką koktajl i poprawiła sznurówkę od trampek. - szkoda, że nie mogłeś być na ostatnim koncercie, naprawdę świetnie mi poszło. Co ze Staśkiem? - zapytała ze smutkiem w głosie( zawsze ten ton przybierała, gdy mówiła o bracie).
- Nic nie wiadomo, nie znalazłem go, ale Dawid coś wspominał, że ma jakiś ślad.
- Oby nic mu się nie stało – szepnęła i poderwała się na równe nogi – lecę tato, bo Mariusz na mnie czeka.
Pożegnali się i Natalia ruszyła w tych swoich szalenie seksownych spodenkach, słuchając floydów. Bieganie stało się dla niej pasją po tym, gdy przekroczyła swoją magiczną granicę dopuszczalnej wagi(nigdy mi jej nie zdradziła), a potem już tak zostało, dla relaksu. Nie stała się moją ofiarą wcześniej, tylko przez to, że preferowała godziny wschodu słońca, a ja wtedy zwykle wracałem do domu. Dziś wyjątkowo biegała drugi raz, popołudniem. Kobiety dbające w ten sposób o zdrowie czy urodę, zawsze były większym wyzwaniem niż puste blondyneczki w klubach, które na jeden gest rozpinały mi rozporek, wielbiąc moją cnotliwość. W swojej pustej miłości do siebie, często porównywałem się do boskiego Oktawiana. Nie brałem – same mi dawały.
Siedziałem wtedy z wpatrzony w dramat Witkacego, w małej kawiarence z dala od rynku, gdy przemknęła jak leśna łania. Obejrzałem się od niechcenia i wtedy dotarło do mnie, że życie coś chce, że skoro w tak krótkim czasie zwraca moją uwagę w jej stronę, to szykuje się naprawdę coś interesującego. Wróciłem jednak szybko do studiowania książki. Jestem studentem polonistyki i być może nawet przyszłością naszej narodowej sceny literackiej. Napisanie zbyt wiele czasu nie mam, ale idzie mi lekko, tak jak podryw. Snuję dobrą baśń, wciskając wielki kit. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest fakt, że to wszystko jest cholernie łatwo sprzedać. Bydlakowi kazać płakać, a ideałowi się mylić i wszyscy wielbią twoje postaci. Do tematu nawiążę później szerzej, bo panna Natalia dobiegła do swojego mieszkanka, gotowa wziąć gorący prysznic.
Niespodzianka – jej mężczyzna czekający na nią z bukiecikiem róż. Wygolony, wyczesany, odszykowany w zieloną koszulkę z kołnierzykiem i jasne jeansy, zaparł jej na chwilę dech w piersiach. Podszedł, dał kwiaty, ucałował i szepnął nad wyraz męsko jak na swoje możliwości:
- Nie mogłem się już doczekać
- Mariusz, ale ja nie jestem gotowa. Chodź do środka, zrobię Ci coś do picia i szybko polecę wziąć prysznic. Kurcze mogłeś poczekać, teraz muszę się śpieszyć.
- Pomału, już nie mogłem wytrzymać w domu, a poza tym kolega jechał i się z nim zabrałem – dodał chwytając spoconą Natalię za rękę (romantyzm skończył się kilka chwil wcześniej, ale teraz dopiero zobaczycie głupotę tej pary).
- Usiądź, a ja wodę napuszczę do wanny. Gdzie mnie dziś zabierasz? - wydobył się podniesiony głos, gdzieś z głębi mieszkania.
- Jest premiera tej nowej komedii z Kate Hudson, myślałem, że moglibyśmy się wybrać – rzucił wpatrzony w okno (domyślam się, że widział tam ładną dziewczynę, że tak go to szare podwórze zainteresowało).
- Super – weszła do kuchni szczelnie opatulona w długi ręcznik i zalała kawę z mleczkiem( a fuj, co to za facet jak nie pije czarnej). Podeszła jeszcze do niego, wzięła twarz w swoje dłonie i pocałowała – dziękuję za kwiaty, były śliczne.
I co zrobił skończony romantyk? Oczywiście nic, a przecież życie chce, żeby wziął ja na ręce, namiętnie całując zaniósł do sypialni i zdjął ten ręcznik. To od razu czuć, że dziewczyna chce zatopić się w nim i przeżywać rozkosz, a może nawet skrywane pragnienia chcą wybuchnąć w tej malutkiej kuchni. Nawet nie poklepał jej w tyłek, nawet nie musnął piersi. To wkurzające jak się widzi takie cipki, a nie mężczyzn w akcji. Za takie grzechy powinni obciąć ręce. No cóż, to nie koniec przedstawienia, bo przecież Natalia naga leży wannie, okryta tylko pianą.
- Mariuszzz – zawołała przeciągle.
- Słucham kochanie – z rozbawieniem rzucił pseudo men.
- Chodź mi umyć plecy – głos rozpieszczonego dzieciaka podkreśla tylko chęć czegoś więcej.
Romantyk wkroczył do łazienki pewnym krokiem. Mogę się tylko domyśleć, jak Natalia musiała słodko wyglądać, ze zmoczonymi włosami, pianą na nosie i nagą łydką. Przecież bym ją całą mył i pieścił dotykiem swoich sprawnych rączek, a on zakrył nieco oczy i nie patrzył (cholera, a przecież widok kobiety w takiej sytuacji, to niemal ósmy cud świata). Umył jej plecy, delikatnie, trochę dłońmi, trochę gąbką i tu muszę go pochwalić. Natalia za to, głupia kózka cnotka nie wydymka, zamiast wciągnąć go do wanny, to jedynie na pożegnanie dała mu całusa i wyprosiła z łazienki.
- Dziękuję, poczekaj w kuchni, ja za chwilę skończę – posłała mu delikatny, naiwny uśmiech.
- Ok – tekst roku w takiej sytuacji, doprawiony, tym razem, głupkowatym uśmiechem.
Natalia też jest winna, ale przecież to facet musi rozgrywać, ustawić kobietę na pozycji pionka i sprytnie nią manipulować, żeby osiągnąć to czego pragnie. Gdy kobieta chce przejąć inicjatywę, mężczyzna daje się tylko tak kierować, żeby w ostatecznym rozrachunku pozwolić zrobić kobiecie to, czego oczekiwał. Innego wyjścia nie ma, inaczej hormony nie pracują.
Najgorsze jest to, że oni tak zawsze. Zatrzymali się i stoją zadowoleni z osiągnięcia niczego. Ja, pomóc, w żadnym wypadku, zamiaru nie miałem.
I poszli do tego kina. Natalia, w jasnej tunice i spódniczce opinającej się na bioderkach, musiała świetnie wyglądać. Jak to w życiu bywa i jak to życie chce, zdarzyło się, że byłem na tym filmie, w tym samym kinie, o tej samej godzinie, ale po drugiej stronie sali. Domyślam się, że to przez apetyczny biust Eli(miałem zamiar go zaraz po kinie nieco dokładniej obadać) nie zauważyłem Natalii. Później przyznała mi się, że zerkała na mnie przez cały seans. Na pytanie czemu, odpowiedziała:
- Nie wiem, po prostu byłeś bardziej interesujący niż Kate, a może chciałam, żebyś mnie zobaczył?
Co do Eli, to z przykrością musiałem stwierdzić, że jedną pierś ma wyraźnie mniejszą. Ubodło mnie początkowo to, bo zdecydowanie jestem fanem ładu, harmonii i proporcji kobiecego ciała. Nie powiem, wynagrodziła mi te braki inaczej, ale niesmak pozostał. Jak to osiągnąłem? Najpierw ukazałem swoje plusy. Pochwaliłem się wynikami na studiach, podkreśliłem, że nie pochodzę z nadętej bogatej rodziny i zaprosiłem ją na spacer. Nieco bojaźliwie, ale się zgodziła, mimo tego, że jej chłopak pracował za granicą. Rzuciłem erotykiem Baczyńskiego, szepnąłem coś o niej jako natchnieniu i upewniłem ją w przekonaniu, że kocham tą samą muzykę co ona. Na koniec zapytałem się, kiedy znów moglibyśmy wybrać się na spacer, oczywiście jako koledzy, a na termin rzucony przez nią zaprotestowałem, usprawiedliwiając się oczywiście wolontariatem w hospicjum. Ona za to, bez problemu przystała na mój pomysł. Spacer nad rzeką, to zdecydowani luźne rozmowy, żarty i zahaczanie o temat miłości. Oczywiście byłem raz nieszczęśliwie zakochany, i byłem w stanie dla dziewczyny zrobić wszystko. Godzinkę, nie dłużej dla niej, a gdyby chciała więcej, to... ja nie mogłem, bo śpieszyło mi się zbawiać świat. No i kino. Złapać za rękę. W połowie pozwolić sobie oprzeć jej dłoń o swoje kolano, a na koniec zaproponować, żeby pomogła mi ugotować kolacje, a później propozycja odprowadzenia. Mówimy, o typie idealistki, marzycielki i romantyczki. Określenie z kim ma się do czynienia, to już lata praktyki, ale akurat Elę rozgryźć było bardzo łatwo. Winko było przygotowane w komórce, a wspólne gotowanie stało się pretekstem do wspólnych spojrzeń i dotyków. Tutaj zdecydowanie atrybut spostrzegawczość dla bohatera jest niezbędny. Finał, to w pół słowie pocałować, przeprosić i znów pocałować. Im lepiej się całuje tym większa szansa powodzenia. Można w międzyczasie sypnąć komplementem no i wyznać jakieś uczucia. Kłamać to podstawa.
Kiedy ja doskonaliłem się w pozycji 69, Natalia leżała sama w łóżku, zastanawiając się jaki jest pierwszy raz i czy seks jest naprawdę taki fajny. Miała co do tego obawy, w sumie strach przed tym, że nie będzie umiała był większy niż przed bólem. Unikała tego tematu i rozmów. Za to usilnie pragnęła wierzyć, że to cementuje ich związek, że miłość jest ponadto i skoro Mariusz czeka, to i on widzi w tym jakiś sens. Gdy sen już mroczył zmysły przychodziła wątpliwość czemu nie ma tego mrowienia w żołądku i przyśpieszonego bicia serca, gdy jest blisko ukochanego, tego czegoś co na początku chwilami się pojawiało, a teraz znikło, zgasło jak świeca na kościelnym przeciągu.
Cóż, tak to bywa, jak ktoś myli miłość.
Rankiem Eli obiecałem, że jeżeli tego pragnie nie powiem jej chłopakowi, że jest mi naprawdę głupio, że nie powinienem. Ona spojrzała jakoś smutno i rzuciła:
- Nie przepraszaj, zabrałeś mnie gdzieś, gdzie nigdy jeszcze nie byłam – pocałowała mnie i dodała – samorząd załatwi ci zapomogę – uśmiechnęła się – zadzwoń...
- Obiecuję, że zadzwonię... ja chyba cię kocham Ela – nikła w porannej mgle – słyszysz!?Kocham! - oczywiście kłamałem, ale przedstawienie musi trwać.
Nie zadzwoniłem. Zrobiła to ona w jakiś wakacyjny dzień i zaprosiła do siebie. Narzeczony (dziwny awans po tym wszystkim), pojechał po samochód dla niej. Kochaliśmy się, a przed odejściem powiedziała.
- Będzie moim mężem, urodzę mu dzieci. Kocham go – zawahała się i dodała – chyba, że mnie porwiesz i zabierzesz na koniec świata.
Nie powiedziałem ani słowa, ubrałem się i trzaskając drzwiami rzuciłem:
- Zadzwoń...
Zirytowała mnie mocno i zawiodła, bo na kolejny raz się nie zgodziła, a do pewnych czynności miała wyjątkowy dar. Trudno. Przynajmniej nie musiałem kryć obrzydzenia, gdy patrzyłem na jej biust.



        Dedykacja: Marice za to, że myÅ›li, że warto

Ocena: 4.667
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 01.10.2009r.

1     

Diona 08 07 2010 (12:15:26)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Super tekst! Trochę nieścisłości, ale fajnie się czyta. ;)

mr.Radek 09 01 2010 (21:22:54)

Użytkownik ocenił pracę na 3

I znów - parę niepoprawionych błędów, co psuje nieco ogólne wrażenie. No ale poza tym widzę, że intryga się rozwija, jednak zdecydowanie nie podoba mi się konstrukcja tego opowiadania. Szkoda, bo zapowiadało się ciekawie. Ta część może nie jest napisana tak naiwnie jak poprzednia, jednak polotu jest tu zdecydowanie mniej, a wtrącenia narratora o jego miłosnych - czy raczej erotomańskich - przeżyciach jakoś mnie rażą, nie dlatego bynajmniej, żem nie to gorszy, po prostu... jakoś to głupio brzmi, jakby były wtrącane nieco na siłę, jakby nie bardzo komponowało się z tym, co opowiada o życiu Natalii. Nie bardzo mnie wciągnęło, a szkoda, bo zapowiadało się obiecująco, jednak rozwoju w akcji nie ma żadnego i właściwie powtórzyłeś to wszystko, co było w drugiej części poprzedniego odcinka, opisując tylko kolejny dzień Natalii - zmiany w akcji nie ma żadnej. Szkoda, bo trochę się zawiodłem.

Sofie 01 10 2009 (18:03:04)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Padam ze śmiechu. Obrzydliwa perfekcja- gubiłeś literki, ale co tam. Było bosko. Dwie postacie, własne życie narratora- obserwatora, nieco erotyczne teksty... Genialnie i nie wiedzieć czemu, skojarzyło mi się z "Lolitą". Czytam i czytam i sobie myślę "oby się nie skończyło". A i wulgaryzm na miejscu, dobitnie. Narrator przygląda się dziewczynie, chyba nawet jej pożąda, a mimo to jest- po troszę- takim narratorem wszechwiedzącym. Strasznie mi się podoba i czekam na więcej. Sześć... bo, kurcze, co innego?


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1466 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42651 | Użytkownicy: 3312
Online(47): 43 gości i 4 zarejestrowanych: Faun, Ismo, Yenna, Janek Freund

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl