Zaloguj siÄ™ lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj siÄ™!
Pseudonim: TheRockerBaby
ImiÄ™: Lilah
O sobie: Żyję jak we śnie, z dnia na dzień... Marząc o chwili, gdy odnajdę światło.
Napisanych prac:
- wiersze: 16
- proza: 21

Åšrednia ocen: 4.0
Użytkownik uzyskał: 77 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Klątwa przeszłości cz. 5" 01.04.2010
"Jedna iskra cz.9" 07.03.2010
"Jedna iskra cz. 5" 22.02.2010
"Jedna iskra cz.1" 14.02.2010
"Życie jest aksamitem i..." 10.03.2010

Inne prace tego autora:
"Jedna iskra cz. 5" 22.02.2010
"Klątwa przeszłości cz. 4" 01.04.2010
"Życie jest aksamitem i..." 09.03.2010
"Życie jest aksamitem i..." 07.03.2010
"Klątwa przeszłości, cz. 2" 17.03.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Dobre kobiety" - Agent - 6
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667

Najnowsza proza (wszystkie):
"Dobre kobiety" - Agent
"W zachodzie słońca cz.1" - Lilka
"Ektoplazma na tropie cz. 3" - Dawied
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl

Jedna iskra, cz. 8

Mieszkanie McCarthy' ego miało smak. Przypominało duży, wspaniały apartament, choć nim nie było. To był zwyczajny strych, w bloku na Brooklynie. Żadnych pokoi, po prostu duża przestrzeń pomalowana na słoneczny odcień. Jedna część to kuchnia, druga łazienka i wreszcie salonik. Wspaniała, skórzana kanapa aż zachęcała, aby na niej usiąść i oglądać telewizję. Trochę dalej znajdowało się duże, fantazyjne łóżko. Całość zdawała się jednym, wielkim snem.
Christina obciągnęła dół koszulki, tak, że opadała na dżinsy i raźno wmaszerowała do kuchni. Zagotowała wodę, zrobiła herbatę oraz usmażyła jajecznicę. Próbowała wyrzucić z pamięci ostatnie słowa Vivienne przed jej wyjściem: ,,Jasne, jasne. Misja! Spakuj tą jedwabną koszulkę!''
Nie zamierzała obmacywać się z jakimś obcym facetem. Był policjantem, a ona dziennikarką! Żadnej styczności światów... On jest przystojnym gburem, a ona niezależną, przeciętną feministką.
Zapachy szybko się rozchodziły i wkrótce połaskotały mile nos McCarthy'ego, który zwinął się na kanapie. Szybko wstał i poszedł za zapachem.
- Ymmm... Co tak pachnie?
- Jajecznica. Uznałam, że będziesz głodny.
- Zawsze jestem.
- Miło wiedzieć. Siadaj. Kawy, herbaty?
- Kawa!
Podała mu kubek kawy, a sama zaczęła sączyć herbatę z cytryną.
- Idziesz do pracy?
- DziÅ› sobota.
- Fakt.
- Wiemy niewiele - przemówił znienacka McCarthy. - Zadzwonię potem do Petera po informacje. Jego ludzie mieli śledzić mafię.
- Czemu nie teraz?
- Bo teraz opowiesz mi coÅ› o sobie.
- Dlaczego ja? Nic ciekawego. Może ty...
- Ja? Co we mnie ciekawego? Studiowałem w Penn. Potem zostałem policjantem. Mam 27 lat, mieszkanie, masę dziewczyn, ale zero żony. Peter, mój brat, rok temu dołączył do mojego komisariatu.
- Jaki byłeś?
- Taki jak teraz. Zawsze gburowaty. Wiem, że taki jestem, nie zaprzeczaj. Co z tego, że mam kasę, świetną pracę, masę dziewczyn? Nie ustatkowałem się, bo zepsułbym dziewczynom życie. Jestem skazany na samotność.
- Dlaczego? Każdy ma prawo do życia!
- Widocznie ja nie.
- Czy ty nie przesadzasz?
- Może.
- Stuprocentowo, kolego. Żyj po swojemu.
- Tak jak ty?
- Yhm. Zeszliśmy z tematu. Opowiadaj.
- Ja nawet nie jestem ciekawa!
- Wierz mi, jesteÅ›.
- Noo, dobra! Imię i nazwisko znasz... Hmm... Mam włoskie pochodzenie, po matce. Urodziłam się czternastego maja... Nie znam ojca i nie zamierzam znać. Kocham ciekawe historie i książki. Jak wiesz, jestem dziennikarką.
- I to dobrÄ….
- Taa, chyba w snach!
- Czytałem! Christina Romano, wybawca Niedocenionych!
- To był reportaż o wschodzącej gwieździe teatru! Nie docenili jej, to walnęłam jej mówkę pochwalną. Według mnie, zasłużyła.
- Powiedź coś więcej. Dlaczego nie chcesz znać ojca?
- Chcesz wiedzieć naprawdę? Okej, powiem ci! Moja mama miała dwadzieścia trzy lata, kiedy poznała mojego ojca. Zaszła w ciążę, urodziła mnie. On kupił jej małe mieszkanko w bloku. Obiecywał, udawał, że ją kocha...że kocha mnie! I co? Odszedł, kiedy miałam roczek!
Połykała łzy, wbijając ostre spojrzenie w podłogę.
- Ale to nie koniec! Matka była dzielna, chociaż ciągle go kochała. Kiedy miałam siedemnaście lat, pewnego dnia wróciła zmęczona. Kazałam jej wyjść, odpocząć. Poszła i wróciła rano. A dwa miesiące potem była w ciąży! Wiesz z kim?!? Z moim ojcem! Tym razem nawet nie wracał. Odszedł bez skrupułów. Jest jakąś szychą za granicą. Ma pieniądze, więc robi co chce. - Christina płakała coraz bardziej.
On wpatrywał się z napięciem w jej twarz.
- Nigdy nie chciałaś go poznać?
- Nie! - Christina usiadła i ukryła twarz w dłoniach.
Wstał, spojrzał na nią i poczuł, że rozrywa mu się serce...
Ujął jej głowę, spojrzał w zamglone, zrozpaczone oczy i przybliżył swoje usta do jej ust.
Czuła, że wypełnia ją niemoc. Zatonęła w marzeniach, w tej cholernej otchłani wymysłów. Chciała... sama nie wiedziała, czego chciała. Miała wiele marzeń...
,,Nie, to nie może tak być!'' - głos rozsądku przemknął przez jej głowę.
Wyrwała się z jego uścisku i uciekała jak najdalej. Różowa mgiełka pocałunku opadła i zanikła w ciemności. Nie mogła tego znieść.
Wpatrywała się w jego oczy. Szare, smutne z domieszką żalu. Rzucała mu ostre spojrzenia spod długich rzęs.
On też nie czuł się najlepiej. Jej oczy go zabijały. Co on uczynił? Skrzywdził ją!
,,Jestem idiotą! Jak mogłem? Cholerny psychopata i idiota w jednym!'' - umysł Michaela szkalował go coraz bardziej.
Ona zelżyła spojrzenie. Teraz w jej oczach krył się strach. Odczytywał go.
- Christina, ja... - dotknÄ…Å‚ jej ramienia.
- Nie dotykaj mnie! - jęknęła.
- Nigdy nie... Nigdy się tak nie czułem.
- Nie powinieneś się tak zachowywać! - wypomniała mu jak małemu dziecku.
- Jak?
- Jak dziecko! Taki dzieciak, który dzięki przytuleniu mamusi dostanie cukierka! Żałosne! Wymuszasz... Zależy ci tylko na rozwiązaniu tej sprawy!
- SkÄ…d wiesz? PrzeglÄ…dasz mnie na wylot czy jak?
- Jeśli już, to przejrzałam.
- Zapomniałem, jaka to męczarnia rozmawiać z ostrą dziennikarką.
- Faktycznie, jestem krwiożercza. A wracając do tematu...
- Może nie wracajmy.
- Ależ wrócimy. Wiem jaki jesteś. Kristen mi opowiadała. Wiem, że współpracuje z tobą w niektórych akcjach.
- Dlaczego uważasz Kristen za znawczynię?
- Nie uważam. Wyśledziłam też przez innych.
- A skÄ…d masz takie informacje?
- Mam, skÄ…d mam.
- Dlaczego śledziłaś moje życie? To naprawdę ciekawe! Hej, a może ty...
- I znowu wymyślasz jakieś podteksty!
- Znowu? Jakie znowu?
Ale ona już nie słuchała. Zalawszy się perlistymi łzami, wybiegła z mieszkania na słony deszcz.



        Dedykacja: Mojej Bettolinie za wsparcie w szukaniu prawdy...

Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 28.02.2010r.

1     

Zuanshie 28 02 2010 (22:37:19)

Użytkownik ocenił pracę na 3

"Mieszkanie McCarthy' ego miało smak." mieszkanie nie może mieć smaku, może być urządzone ze smakiem. "Mam 27 lat, mieszkanie, masę dziewczyn, ale zero żony" ale zero żony? O co chodzi? Nie można napisać "zero żony", powinnaś napisać "żony brak", bądź "ale żadnej żony". Zobacz, w tak krótkim fragmencie zastosowałaś aż cztery! powtórzenia: "Wiem, że taki jestem, nie zaprzeczaj. Co z tego, że mam kasę, świetną pracę, masę dziewczyn? Nie ustatkowałem się, bo zepsułbym dziewczynom życie. Jestem skazany na samotność." jestem, jestem, dziewczyn, dziewczyn. Nie można tak, nasz język jest dość obfity, więc bez problemów mogłaś użyć innego synonimu. Wiesz jaki jest u Ciebie problem? Nigdy nie wiadomo, kto co mówi. Tak jak tu: "-Stuprocentowo, kolego. Żyj po swojemu. - Tak jak ty? - Yhm. Zeszliśmy z tematu. Opowiadaj. - Ja nawet nie jestem ciekawa! - Wierz mi, jesteś." Pogubiłam się, nie wiedziałam czyja jest wypowiedź jej, a która jego. I znów to samo. Zdania wyglądaj u Ciebie jak telegram. Prosty przykład- opis Viviene, który składa się z 4 zdań, a każde z nich z trzech wyrazów. Cholera, rozwiń wypowiedzi bohaterów, wlej w nie trochę duszy, bo jak na razie nie dość, że są krótki i niedopracowane, to w dodatku emanują banałem, sztucznością- 27 letni facet mówi jak ośmioletnie dziecko, tzn. ma zasób słownictwa ośmioletniego dziecka. Później- wyznania dziewczyny- sorry, ale ja tego nie kupuję, no. Strasznie to wyszło, wpierw Vivien manuje radością i ciepłem, a zaraz beczy i wrzeszczy na Mac., a poza tym, to jest już dorosła kobieta i taki nagły wybuch emocji jest co najmniej dziwny. Musisz poprawić swój styl i język, bo szczerze powiedziawszy Twoja proza mnie nie przyciąga, wręcz przeciwnie. Znów błędy interpunkcyjne, tam gdzie nie powinien być przecinek jest, a tam gdzie jest wręcz potrzebny- nie ma. Znów to powtórzę! Daj się ponieść fantazji, wlej w tekst trochę serca, bo jest strasznie suchy, a dialogi wychodzą bardzo nienaturalnie. Napisz jakieś ładne, zgrabne opisy, nadaj opowiadaniu trochę dynamiki, niech coś się dzieje! Słabo, bardzo słabo wypadłaś, koleżanko. Nie spuszczamy głowy w dół, tylko bierzemy się do roboty! ;) Ode mnie dziś słabe, na prawdę słabe trzy. Liczę, że kolejną częścią zaskoczysz mnie, ale i siebie.

Groszek 28 02 2010 (18:22:00)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Już się ucieszyłam, że zastosowałaś się do moich rad, tu: "- Ale to nie koniec! Matka była dzielna, chociaż ciągle go kochała. Kiedy miałam siedemnaście lat, pewnego dnia wróciła zmęczona. Kazałam jej wyjść, odpocząć. Poszła i wróciła rano. A dwa miesiące potem była w ciąży! Wiesz z kim?!? Z moim ojcem! Tym razem nawet nie wracał. Odszedł bez skrupułów. Jest jakąś szychą za granicą. Ma pieniądze, więc robi co chce. - Christina płakała coraz bardziej." - na końcu dialogu to samo, ale był to jednorazowy przypadek, więc nie ma się czym martwić. Dodatkowo jeszcze kilka błędów: "Mieszkanie McCarthy' ego miało smak." - OK, McCarthy mógł mieć dobry smak, mieszkanie mogłoby być urządzone ze smakiem, ale nie może mieć smaku. To brzmi nielogicznie. "Christina obciągnęła dół koszulki, tak, że opadała na dżinsy i raźno wmaszerowała do kuchni." - czuć, jakby to koszulka wmaszerowała do pokoju. "- Powiedź coś więcej." - literówka, powinno być "powiedz". Cóż, trochę to było wymuszone, przynajmniej takie odniosłam wrażenie. W niektórych miejscach uczucia bohaterów były sztuczne. Jednak mimo tego jest ciekawie, widać, że opowiadanie jest stworzone z zamysłem, aczkolwiek już nie jest tak dobrze jak było kiedyś. W każdym razie stawiam 4. Pozdrawiam :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7333 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42670 | Użytkownicy: 3312
Online(27): 17 gości i 10 zarejestrowanych: pasieczny14, Krzyku_1993, Evil_Angel, Totek, subtelny demon, agis44, Zoso, dusfluran, quovadis, RattyAdalan

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl