warto go przeczytać
- Dowiesz się prawdy. Obiecuję! - stwierdziła Vivienne i błysnęła pięknym uśmiechem.
- Jasne! Wiesz, ilu jest podpalaczy w tym kraju? Może ktoś ją odwiedził?
- Myślisz, że bawiła się ogniem z koleżanką?
- Sama nie mogła! Była rozważna i mądra!
- Zadam ci to samo pytanie, co zadano mi w przedszkolu Dorothy. ,,Czy dobrze zna pani swoją córkę? Chciała pobić kolegę...''
Christina wybuchnęła szybkim, urywanym śmiechem. Potem pohamowała się.
- To samo powiedział mi ten facet.
- No widzisz! To ważna poszlaka...
- Wydaje mi się, że ją znałam. Ty też!
- Wiesz, nigdy ci nie powiedziałam, ale tego dnia, kiedy miałaś konferencję... Tą do dwudziestej drugiej, pamiętasz?
- Jasne! Słynny debiut Mirandy.
- Chyba od tego momentu ,,Kreatywna'' sprzedawała się lepiej, prawda?
- Tak. Timesa nie dogonimy, ale wreszcie siÄ™ liczymy.
- Ale wróćmy do tematu. Wzięłam Dorothy na zakupy, to było koło dwudziestej. Już wracałyśmy, kiedy zobaczyłam Melisę. Wchodziła do kina, ale mnie nie widziała.
- Przed dwudziestą? Ona miała tylko osiem lat! Nie słuchała mnie? Czego ja się jeszcze dowiem?
- Nie chciałam ci tego mówić... Ale teraz, kiedy trzeba odkryć jak to się stało, to każda informacja jest ważna. Nie chcę cię ranić, Christy! Ani pamięci Melisy...
- Nie ranisz. Mówisz prawdę. Nie wiń się o to, Viv.
- Myślę, że powinnaś odwiedzić jej szkołę.
- Tak zrobię. Jutro o ósmej. Szkoda, że urlop mam tylko do środy.
- Dziś poniedziałek, możesz to wykorzystać...
***
Pewnym krokiem weszła do Publicznej Szkoły w Nowym Yorku. Marzyła, aby Melisa chodziła do prywatnej placówki, lecz jej skromne dochody nie pozwalały na to. Przynajmniej miały mieszkanie po matce. Chociaż tyle.
Postanowiła wyglądać na osobę, która wie czego chce. Przybrała dumną minę i lekko obciągnęła skraj eleganckiej sukienki od Versace. Pożyczyła ją od Vivienne, która miała masy cudownych ubrań.
Szybko odnalazła gabinet dyrektorki.
- Dzień dobry! - przywitała się, stając przed biurkiem.
Na skórzanym fotelu siedziała masywna, czarnoskóra kobieta o krótkiej fryzurze na pazia, ufarbowanej w wyjątkowo modny odcień czerwieni.
- Dobry - mruknęła.
- Nazywam się Christina Romano i chciałam...
- Chwila! To pani jest opiekunkÄ… prawnÄ… Melisy?
- Jej siostrą. I... Tak, byłam jej opiekunką. Ona nie żyje.
- Słyszałam plotki, ale nie chciałam wierzyć. Proszę siadać! Kawy, herbaty, coli?
- PoproszÄ™ kawÄ™.
Dyrektorka zaparzyła cappucino i podała je w stylowej filiżance.
- Jak to się stało?
- Sama nie wiem. Policja szuka tropu. Ona... W naszym bloku mieszkali porządni ludzie. Była pod opieką. Znaczy, w mieszkaniu sama, ale wokół...
- Rozumiem. Pewnie przyszła pani po jej rzeczy.
- Tak, po to też. Widzi pani... Chciałam porozmawiać z jej koleżankami. Tymi z klasy.
- Ale one... To dla nich i tak wstrząs. Nie powinna pani na nie naskakiwać. Poza tym rodzice mogą wnieść skargę.
- Moja siostra nie żyje! Muszę się dowiedzieć!
- No dobrze. Pójdę po wszystkie dziewczęta. Jest ich czternaście. Miałam z nimi lekcje plastyki i wiem, że Melisa nie przyjaźniła się z chłopcami. Te czternaście dziewcząt było dla niej przyjaciółkami.
Dyrektorka udała się na górę i już po chwili wprowadziła pierwszą dziewczynkę. Ośmiolatka była onieśmielona. W ręce ściskała nerwowo breloczek z Hannah Montana i wpatrywała się w obie postacie z przerażeniem.
- Znałaś Melisę, prawda? - spytała łagodnie Christina.
- Tak, ale... Nie byłam jej przyjaciółką. Nie chciały mnie.
- Kto?
- Melisa i Emilie. One były przyjaciółkami. Była jeszcze Maddie i Rachel, ale takie mini przyjaciółki.
- Możesz iść, skarbie - stwierdziła Christina.
Zaraz po niej do gabinetu wsunęła się energiczna Maddie i zamrugała rzęsami.
- Maddie, czy przyjaźniłaś się z Melisą?
- Trochę. Emilie była dla niej najważniejsza. Strasznie lubiłam Melisę, ale nic nie wiem! Ona naprawdę nie żyje?
- Tak - potwierdziła smutno dyrektorka.
- Lubiłam ją - wyznało dziecko.
- Skoro nic nie wiesz, to idź.
Dyrektorka i Christina przesłuchały wszystkie dziewczęta, ale nie usłyszały ważnych informacji. Wedle słów dziewczyn, Melisa była trochę zarozumiała, ale znana i fajna.
Załamana Christina wróciła do domu. Wiedziała, że jej dusza nie zazna spokoju, dopóki nie dowie się przyczyny śmieci siostry.
Po prostu nie.
Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 21.02.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7333 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42670 | Użytkownicy: 3312
Online(30): 25 gości i 5 zarejestrowanych:
dusfluran, RattyAdalan, Totek, quovadis, Pawlak