warto go przeczytać
Christina z wahaniem ułożyła śpiącą siostrę. Kanapa nadawała się idealnie. Była miękka i duża, w sam raz dla Melisy.
Christina z czułością spoglądała na małe, spocone ciałko, które spało snem sprawiedliwego.
Nie powiedziała jej o Gregu, nie wspomniała o tak wielu sprawach. Lecz teraz, gdy wszystko się wyjaśniło, Christina uznała, że może o tym zapomnieć. Melisa dostała nauczkę, a przy okazji ona, jej prawny opiekun, też. Nauczkę, że nawet spokrewnione z tobą osoby, mogą okazać się okropne. Taki był jej ojciec. Mafiozo, który teraz siedzi w więzieniu. Bardzo ją to bolało. Chociaż go nie znała, to wiedziała, że tam jest jakaś część jej. W sposób biologiczny są rodziną. Rodziny się nie odtrąca, lecz cóż zrobić w takim przypadku? Christina nie wiedziała.
W tym momencie usłyszała zgrzyt kluczy. Do mieszkania wszedł McCarthy.
- Jutro idziemy do hotelu - oznajmiła od razu. - To tylko dziś, bo już zasnęła...
- Christina!
- Tak? - szepnęła bez tchu.
- To nie tak miało być. Chciałem cię wyratować, poznać twoją siostrę, a dopiero potem mówić... Wiem, wiem... To zabrzmi tak głupio, ale... Zakochałem się w tobie. Chyba od pierwszej chwili. Zmieniłem się! Wiem, że jesteś sama... Wiem, że wiele razy cierpiałaś. Chcę być z tobą i Melisą... Christy, powiedź coś! Dłużej nie wytrzymam!
- Ja też cię kocham - usłyszała swój spokojny głos. - Jakimś cudem. Bałam się facetów. Nigdy nie chciałam z nikim być...
- Bo cię skrzywdził.
- Tak, bo widziałam jak mama cierpi. Nie wierzę jego słowom. Mama go kochała.
- Christy, on mówił o pamiętniku.
- Wszystko się spaliło...
- A miała skrytkę w banku?
- Miała, ale nie sądzę...
- Być może tam go ukryła, choć to mało prawdopodobne.
- Właśnie, Michael! Nie zapominaj, że moja mama była biedną kobietą. Nie miałyśmy wiele pieniędzy. Wiem, że wychowałeś się w luksusie. Ty tego nie zrozumiesz. To my użerałyśmy się z małą wypłatą i w trójkę próbowałyśmy za to wyżyć. Odkąd mama umarła, nic się nie zmieniło. Nadal szaleńczo pracuję, a awans wcale mi się nie szykuję. Ale muszę pracować, bo Melisa jest jeszcze mała. Gdyby mama żyła, to byłoby łatwiej. Może i z tego powodu, że ona zawsze miała dobre rady. Kiedy umarła, czułam się... czułam się jakby mi wyrwali kawałek serca. Ale kiedy byłam pewna, że Melisa nie żyje, to umierałam. Nie wiem, czy tobie ktoś umierał. To straszne uczucie. Zwykle niewiele można pomóc. To się dzieje i już.
- Umarła mi tylko suczka.
- To i tak śmierć. Zwierzaki są równie ważne co ludzie. Myślimy, że nie, ale to nieprawda. Jesteśmy równi sobie, bo żyjemy.
- ZgodzÄ™ siÄ™ z tobÄ….
- Ale wiesz... Nie zajmujmy siÄ™ tym. SÄ… o wiele ciekawsze rzeczy.
Sama nie wiedząc co robi, zaczęła go całować. Ten pocałunek był ucieleśnieniem, wręcz złączeniem dwóch niepokornych dusz. Miał wielką siłę i moc.
Wzlatywała ku niebu, trzymając go za rękę. Ich usta splatały się coraz bardziej.
Szczęśliwa Christina wtuliła się w niego bardziej i już wiedziała wszystko.
Odkryła swoje przeznaczenie, swój świat.
Gdzie on, tam i ona.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 12.03.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7333 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42664 | Użytkownicy: 3312
Online(38): 33 gości i 5 zarejestrowanych:
subtelny demon, dusfluran, Pawlak, Faun, Bordeaux