Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Pseudonim: AnilG
Imię: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 1
- artykuły: 1
- proza: 22

Średnia ocen: 4.0
Użytkownik uzyskał: 85 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Gorzka kawa" 30.05.2010
"Tempus" 17.03.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010

Inne prace tego autora:
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Dariusz" 13.03.2010
"Sen" 23.08.2010
"Cztery Historie" 12.05.2010
"Znieczulenie miejscowe" 09.08.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Kino "Bajka"..." - quovadis
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna

Dariusz

Dariusz był skrajnie szczęśliwy.
Budził się. Odrzucał kołdrę. Uśmiechał się na siłę. Bo to przecież tak zupełnie nieładnie jest nie cieszyć się z kolejnego dnia. Przecież wczoraj mógł wpaść pod autobus. Albo zostać pobity na przystanku. Przygnieciony przez meteoryt.
Robił dziesięć pompek. Tak dla lepszego samopoczucia. To był jeden ułamek jego skrajnego szczęścia.
Czasami szedł pod prysznic. Na ogół mu się nie chciało. Spryskiwał się obficie Playboye’ m i uważał sprawę za zamkniętą. Golił się. Nie szczędził pianki. Pokrywał nią obficie całą szczękę, zakrywając każdą komórkę skóry, brał do ręki maszynkę. Najlepszej marki, a jakże. Wilkinson, albo Gillette. Zależnie od nastroju.
Następnie zdejmował podkoszulek, w którym sypiał i rzucał go na podłogę. Wkładał jakiś
T-shirt, później koszulę. Nie zapinał jej, pozwalał, by swobodnie układała się na jego klatce piersiowej. Ubierał dżinsy. Zapinał zegarek na lewym nadgarstku. Oglądał się w lustrze. Czasami używał szczotki. Zwykle jednak o niej zapominał. Włosy układały mu się więc w efektownym nieładzie.
Wsiadał w samochód. Jechał do pracy. Czasami zatrzymywał się po drodze, by kupić sobie kawę. Latte z pianką. Odtłuszczoną. I jeszcze jedną. Półtłustą. Bo Natasza taką lubi.
Pracował w radiu. Bynajmniej nie była to ciekawa praca. Był tylko księgowym. Przez całe dnie siedział z nosem w papierach i liczył.
Natasza obejmowała całkiem inną posadę. Codziennie o godzinie dwunastej trzydzieści trzy pojawiał się na antenie jej słodki głos i rzucał jakiś temat. Aborcja. In vitro. Seks przedmałżeński. Aktualne decyzje Sejmu. Zdrada. Homoseksualizm. Tolerancja. Euro 2012. Medale z Vancouver. Nowa książka Janusza Leona Wiśniewskiego. Nowy serial w TVN’ ie. Teściowa. Nieodwzajemniona miłość.
I tak rozpętywała dyskusję. Ludzie dzwonili i głośno bulwersowali się, wykrzykując własne zdanie do słuchawki telefonu.
Że jak to, żeby tak mężczyzna z mężczyzną się całował? Żeby ludzie tej samej płci sobie nawzajem w usta języki wkładali?
In vitro? To dzieło szatana!
Aborcja! Nie odbierajcie życia! To nieludzkie, to wbrew zasadom moralnym! To MORDERSTWO!
Dariusz zawsze odrywał się wtedy od pracy. Ignorował wypowiedzi słuchaczy i słuchaczek, skupiał się tylko na głosie Nataszy. A ta pojawiała się w odpowiednich momentach i choć nie mówiła zbyt wiele, kiedy już się odezwała, jej słowa miały siłę. Pewnie dlatego powierzono jej prowadzenie tej audycji.
I to był kolejny ułamek jego szczęścia.
Po pracy jechał do swojej ulubionej restauracji. Jadł spaghetti, schabowego, albo pierogi. Lubił prostotę.
Jeśli był wyjątkowo smutny, wracając do domu kupował butelkę wina. Dwie. No dobrze, trzy.
Wtedy zamykał się w swoim mieszkaniu, opuszczał żaluzje, siadał na podłodze przed kanapą, otwierał butelkę i upijał się na smutno. Albo żeby raczej zabić smutek. Zneutralizować go. Znieczulić. Uśpić. Choćby na chwilę. Na jedną noc.
Rano budził się i wszystko zaczynało się od nowa.
Wszystkie jego dni były takie same. Jakby Bóg miał za mało czasu i zapomniał o nim, pisząc scenariusze ludzkich losów.
Niektórzy ludzie oddaliby wszystko za odrobinę spokoju. Dariusz oddałby wszystko, by ten spokój zabić.
*
Natasza miała dziś loki.
Przez pół minuty badał wzrokiem ich fakturę, każdy odcień koloru i najmniejsze choćby niedociągnięcie.
Alicja też często miała loki. Uwielbiał je gładzić i nawijać na palce. Czasami zanurzał twarz w burzy jej włosów i czuł ich łaskotanie.
Alicja. Jezu, jak dawno o niej nie myślał. To karygodne wręcz. Przysięgał jej przecież, kiedy leżała wśród tej białej pościeli, że nigdy o niej nie zapomni…
Ale nie mógł o niej myśleć. Bo każde jej słowo, wibrujące mu w głowie, ułamek choćby jej twarzy, pojawiający się przed oczami przyprawiał go o gwałtowny skurcz serca. Cierpienie rozlewało się po ciele, każdym nerwie, topiło go w bólu, uparcie, nie mogąc przestać. Darek dusił się, chciał jęczeć z bólu, wołać o pomoc, upaść na ziemię i błagać o antydepresanty.
Teraz był w radiu. Widziało go kilkadziesiąt osób. Nie mógł dostać ataku depresji tutaj, przy nich. Nie przy Nataszy.
I właśnie kiedy chciał oddalić się do swojego biura, by jakoś sobie poradzić z tym wszystkim, co go nagle ogarnęło, zauważyła go Natasza.
- Cześć, Darek! - uśmiechnęła się promiennie i pomachała mu lekko prawą ręką.
Nie potrafił jej odpowiedzieć. Stał tam z dwoma kawami na wynos i półotwartymi ustami. Stał, czując jak ból rozlewa się po jego ciele i dociera do każdej komórki, wypełniając ją cierpieniem.
Minął jakiś ułamek sekundy. Spostrzegł, że Natasza jest niedaleko, a on ma dwie kawy. No, tak, prawie zawsze brał dwie kawy, ale jeszcze nigdy nie odważył się dać jej jednej.
Może dlatego, że był zaślepiony bólem, a może dlatego, że Bóg w końcu postanowił zmienić jego życie, podszedł do Nataszy i wręczył jej kawę.
- Proszę - powiedział głuchym głosem. - lubisz półtłustą, prawda?
I nie czekając na odpowiedź, odszedł. Prawie pobiegł do swojego gabinetu. Pchnął drzwi z napisem KSIĘGOWOŚĆ, a następnie skierował się do pokoju oznaczonego GŁÓWNY KSIĘGOWY. Zamknął drzwi, zastawił je krzesłem, skulił się na swoim fotelu biurowym i zacisnął powieki. Kawa wyślizgnęła mu się z ręki i upadła na brunatny dywan.
Po jakimś czasie ktoś zapukał do drzwi. Odważył się otworzyć oczy. Zamrugał kilka razy gwałtownie, by strząsnąć z rzęs krople łez. Wziął kilka razy głęboki oddech, przejechał dłonią po twarzy i kilka razy poklepał, by nadać jej w miarę przyzwoity wygląd. Wstał, odsunął krzesło, uśmiechnął się sztucznie i otworzył drzwi.
Spodziewał się tylko jednej osoby. I to właśnie była ona.
- Darek… - zaczęła niepewnie, kiedy wpuścił ją do środka. - hm, dzięki za kawę. - uśmiechnęła się ślicznie. - była pyszna.
- Nie ma za co - wydusił, unikając jej wzroku.
Zamilkli na chwilę. Natasza co chwilę to potrząsała lokami, to przeczesywała je palcami, przygryzała wargę i oblizywała usta językiem. Przyglądał jej się z niemą fascynacją. Była tak piękna, że wydawała mu się niemal nierealna. Zapragnął jej dotknąć, a później całować dokładnie każdy centymetr ciała…
- Skąd wiesz, że lubię półtłustą?
Po raz pierwszy, odkąd tu była, spojrzał jej w oczy.
- Bo wiem - odparł krótko.
Mierzyli się przez chwilę spojrzeniami. Prawie utonął w jej oczach. Właściwie nie potrafił określić ich koloru. Na ogół były brązowe, oznaczone gdzieniegdzie jasnymi plamkami. Kiedy patrzył w nie teraz, z brązu przeszły w zieleń i błyszczały jak szmaragdy.
- Ciekawe, co jeszcze o mnie wiesz? - zaśmiała się.
Nie wiedział, co jej na to odpowiedzieć. Szukał słów, ale nie mógł za nic złożyć z nich zdania godnego jej osoby. Zacisnął więc usta i tylko na nią patrzył.
Niespodziewanie Natasza zmieniła temat.
- Bywasz czasem smutny?
I znów nie wiedział, co odpowiedzieć. Nie wiedział, czy Natasza żartuje, czy mówi poważnie. Był zaskoczony.
Nie wyglądała, jakby żartowała. Ściągnęła brwi, wyskubane w idealne linijki i mierzyła go pytającym spojrzeniem.
- Tak.
- Bardzo smutny?
Zawahał się.
- Tak.
- A lubisz upijać się na smutno winem za trzy złote z monopolowego?
Lewy kącik jego ust drgnął w niezauważalnym uśmiechu.
- Wpadnij dziś do mnie o dziewiętnastej - wzięła kartkę z jego biurka i naskrobała mu na niej adres. - Może wyciągnę coś z ciebie, kiedy będziesz pijany.
Wstała i skierowała się w stronę drzwi. Patrzył na nią i miał nadzieję, że powie coś jeszcze. I nie zawiódł się.
- Zaintrygowałeś mnie tą kawą - powiedziała, uśmiechając się lekko, po czym zamknęła za sobą drzwi.
I to był kolejny ułamek szczęścia w tym dniu.
*
Mieszkała w przedwojennej kamienicy. Ledwo trafił, gubiąc się wśród wąskich, ciemnych uliczek. Miał ze sobą trzy butelki wina.
Bał się, ale jednocześnie był bardzo szczęśliwy. Bo dzisiejszy dzień nie przebiegł identycznie jak poprzedni.
Coś się zmieniało. Darek musiał zadbać, by zmieniło się na lepsze. Potrzebował szczęścia. Nie chciał być skrajnie szczęśliwy. Chciał BYĆ szczęśliwy.
Zapukał do drzwi. Otworzyły się po zaledwie ułamku sekundy, jakby na niego czekała tuż przy drzwiach. Miała na sobie zwyczajny T- shirt i lekką, krótką spódnicę, kończącą się przed kolanami. Nie miała na twarzy ani grama makijażu, loki, mimo zapewnień reklam lakieru do włosów, że zachowają przez cały dzień idealną formę, w lekkim nieładzie pokrywały jej głowę.
- Wejdź - powiedziała cicho. - czekałam na ciebie - w lewej ręce trzymała butelkę wina, już otwartą, ale jeszcze nie napoczętą.
- Jesteś smutna? - zapytał, kiedy weszli do salonu.
- Tak.
- Dlaczego?
Spojrzała na niego. Z łatwością dostrzegł jej oczy w otaczającej ich ciemności. Błyszczały jak rozżarzone gwiazdy, choć nie wzięła jeszcze do ust ani kropli.
- Bo kilka tygodni temu… - zaczęła, ale przerwała gwałtownie i pociągnęła kilka łyków z butelki - Bo kilka tygodni temu straciłam dziecko. Po raz kolejny, rozumiesz?! Po raz kolejny dowiedziałam się, że dziecinny pokój znowu będzie stał pusty! Po raz kolejny zrozumiałam, że za dziewięć miesięcy nie będzie budził mnie w nocy krzyk dziecka! Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że wieczory znów będę spędzać z butelką wina!!
Była wściekła. Na siebie i Boga. Płakała z wściekłości. Jej oczy błyszczały jeszcze bardziej, mimo że znajdowały się pod srebrzystą poświatą łez. Jej usta na kilka chwil złączyły się z butelką. Musiała zniszczyć rosnącą falę łez w swoim gardle. Musiała znieczulić swoją świadomość.
Darek nie wiedział, jak zareagować. Typowe bardzo mi przykro” wcale by jej nie pomogło. Wiedział o tym zbyt dobrze. Na pogrzebie Alicji wszyscy podchodzili do niego i ze smutnymi minami informowali go, jak niezwykle jest im przykro, że Bóg zabrał mu narzeczoną. Ale to wcale mu nie pomogło. Przybiło go jeszcze bardziej. Właściwie niewiele pamięta z tamtego pogrzebu. Napakowano go lekami uspokajającymi, kiedy rozhisteryzował się w szpitalu. Był niczym automat. Słyszał i widział wszystko, ale nie potrafił zareagować. Jakby ktoś nagle wyłączył jego uczucia. Było to niezwykle wygodne, ale męczące jednocześnie.
- Już czwarty raz wszczepili mi do macicy zapłodnioną komórkę - powiedziała po chwili Natasza, mimo że Darek nie zareagował. - i już czwarty raz poroniłam.
To by wyjaśniało wszystkie nieobecności Nataszy w pracy, uświadomił sobie Darek.
Tak bardzo chciał móc powiedzieć, że brakowało mu wtedy jej głosu. Ale nie potrafił. Może dlatego, że jeszcze nie wypił ani kropli alkoholu. Pociągnął więc kilka dużych łyków wina.
- Ja też kiedyś kogoś straciłem - wydukał, spoglądając w ciemnoczerwoną ciecz, spływającą po butelce.
Natasza przysunęła się bliżej niego. Dmuchała mu swoim nasiąkniętym winem oddechem w prawy policzek. Czuł emanujące ciepło jej ciała. Miał ochotę wyciągnąć ręce i przyciągnąć ją do siebie. Dotknąć wargami jej ust. Poczuć ją.
Ale wciąż nie mógł.
- Miała na imię Alicja - zaczął, po kilku głębszych łykach wina. - miała śnieżnobiałą cerę, czarne oczy i czarne włosy. Prawie jak Królewna Śnieżka - uśmiechnął się lekko. - Zresztą, często ją tak nazywałem.
Czuł zbliżającą się falę cierpienia. Znowu. Przez chwilę tylko pił, by znieczulić własne ciało na ból. Kiedy znów potrafił mówić, pierwsza butelka leżała pusta.
- Z tą różnicą, że Królewna Śnieżka nie miała białaczki. A przynajmniej nie wspomnieli o tym w bajce. Zaczęło się od zapalenia płuc. Alicja miała jakieś powikłania, więc wylądowała w szpitalu. Tam wykryli jej białaczkę.
- Darek… - zaczęła Natasza wolno, ale nie pozwolił jej dokończyć.
- Wiesz, co mi powiedziała, kiedy całowaliśmy się po raz pierwszy? Jesteś pewny, że chcesz się angażować?” spytała. Jasne” odpowiedziałem Tylko przy tobie jestem szczęśliwy”. Każde cierpienie jest skutkiem szczęścia” odparła wtedy Lub jego braku”.
- Darek… - jęknęła cicho, widząc pobłyskujące łzy na jego policzkach. W jednej chwili zapomniała o własnych cierpieniach. Teraz jej serce przejęło współczucie dla Darka.
Objęła go w talii lewą ręką i położyła głowę na jego piersi. Zaskoczony Darek dopiero po chwili także ją przytulił. Zrobił to niezwykle delikatnie. Położył prawą rękę na jej plecach. Lewą pogłaskał ją najpierw po włosach. Dopiero później przyciągnął ją lekko do siebie.
- Bóg nas nie kocha - wyszeptała w ciemność Natasza.
Nie odpowiedział. Był porażony dawką jej bliskości, jaką mu zaserwowała. Jego oddech przyśpieszył kilkakrotnie. Natasza poruszyła się delikatnie w jego ramionach. Podwinęła się jej spódnica, ukazując spory kawałek nagiego uda.
W uszach mu szumiało, w mózgu miał tylko pustkę, serce waliło mu w klatce piersiowej, obijając się o żebra. Krew ostro spłynęła w dół.
- Darek…
Poruszyła się. Jej twarz była teraz na wysokości jego. Pochylił się i lekko dotknął jej górnej wargi ustami.
Reakcja była niesamowita. Natasza najpierw zesztywniała. Już chciał odsunąć się od niej, bojąc się, że posunął się za daleko. Jednak nie pozwoliła mu na to. Delikatnie dotknęła dłońmi jego twarzy, przesunęła po świeżo ogolonych policzkach, uważnie patrząc mu w oczy.
Ich usta znów się spotkały. Całowali się zachłannie i namiętnie, niezwykle gorąco, jakby od wieków nie zaznali tej przyjemności.
Kiedy zdjęła T- shirt, zaczął delikatnie całować jej piersi. Obejmowała go rękami za szyję, z zamkniętymi oczami i rozchylonymi wargami. Oddychała szybko.
Całował każdy milimetr skóry jej piersi, nie odważając się jednak ściągnąć jej stanika, błądził dłońmi po jej plecach.
W którymś momencie po prostu przycisnął ją do siebie i spojrzał w ciemność załzawionymi oczami.
Płakał.
Ze szczęścia.
- Będziesz przy mnie? Już zawsze? - wyszeptała.
Wtulił twarz w jej ramię.
- Będę. Będziemy szczęśliwi - urwał na chwilę. - I wiesz co? Nie będziemy cierpieć.
Uwierzyła mu. A przynajmniej chciała wierzyć.
Liczyło się tu i teraz. Jutra mogło nie być.



Ocena: 3
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 13.03.2010r.

1     

amymone 14 03 2010 (00:02:39)

Po ostatnim opowiadaniu "Iwo' byłam zainteresowana kolejnym nowym. Historie przedstawiłaś bardzo krótko, co sprawiło, że nie mogłam poczuć większej więzi z bohaterami. Postać Dariusza nieco podobna do Iwa, sam styl tez trąca o ten w opowiadaniu poprzednim. Wada/zaleta? Na pewno nie zapachniało nowością i nie zachwyciło jak poprzednik. Rozumiem, że forma krótka, ale sam przepływ wydarzeń pociągnięty zbyt naiwnie jak na 'życiowe wydarzenia'. Na początku raził mnie styl, krótkie zdania, które mogłaś sklepić we współrzędnie złożone. [na przykład]. Same sylwetki zarysowane w porządku, nie mam większego 'ale'. Co więcej...podoba mi się Twój żywy język, potrafisz opisać wiele pojęć, sytuacji, zachowań, to się chwali. Potrzeba trochę doświadczenia. Cóż, szybko się czytało i przyjemnie. Jeśli mogę coś radzić to spróbuj zaskakiwać ze swoim potencjałem stosując nowy styl wypowiedzi, urozmaicając dialogi [ale nie czyniąc ich sztucznymi] i może długość dałoby się wynegocjować? Aj, chciałabym czasami coś więcej, ale to już kaprys mój. I nie popadaj w schemat. Nie przerysowuj całej treści - to błąd. Opowiadania są trudne, wiem. Każda postać musi mieć swoje znaczenie, ale warto próbować i zaskakiwać.

Groszek 13 03 2010 (18:40:25)

Poprawiłam interpunkcję i dodałam odstępy w dialogach.

Groszek 13 03 2010 (17:59:34)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Masz niezły styl, jednak nie jest idealny. Przesadzasz z liczbą równoważników zdań - wiem, że chciałaś przyspieszyć akcję opowiadania, ale co za dużo to nie zdrowo. Zbyt często zaczynasz od spójników, czasem zdarzają się powtórzenia, lub brakuje przecinków lub odstępów pomiędzy myślnikami i tekstem dialogów. Brak tych odstępów wygląda bardzo nieestetycznie. Dodatkowo nie spodobały mi się te jednozdaniowe akapity. Szczególnie, kiedy zdarza się to kilka razy pod rząd. Jednocześnie treść mi się bardzo spodobała, bardzo barwnie opisujesz wszystko, dialogi są żywe, tylko dziwnie to brzmi, gdy facet zwierza się jednej kobiecie z cierpienia z powodu braku drugiej, a w następnym momencie kocha już tą, której się zwierzał... ta część opowiadania wypadła trochę nienaturalnie, jednak całość nie jest zła. Przedstawiłaś wszystko w dosyć ciekawy sposób, tyle że czasem jeden element potrafi zburzyć piękno całości. Z plusem.

Kredka 13 03 2010 (17:49:41)

Użytkownik ocenił pracę na 3

"Bo to przecież tak zupełnie nieładnie jest nie cieszyć się z kolejnego dnia" - tu zmieniłabym szyk zdania. "Przygnieciony przez meteoryt" - w stosunku do poprzednich dwóch zdań brzmi źle, bo nie ma tu bezokolicznika. "Wkładał jakiś T-shirt, później koszulę" - przypadkowy nowy akapit. "Wsiadał w samochód" - powinno być "wsiadał do samochodu". "Przez pół minuty badał wzrokiem ich fakturę, każdy odcień koloru i najmniejsze choćby niedociągnięcie" - faktura włosów? Nie pasuje mi to określenie. Poza tym opis fryzury Nataszy jest przedstawiony raczej pozytywnie, a teraz mówisz o "niedociągnięciach" (swoją drogą, czy włosy mogą być niedociągnięte?). "Zamrugał kilka razy gwałtownie, by strząsnąć z rzęs krople łez. Wziął kilka razy głęboki oddech, przejechał dłonią po twarzy i kilka razy poklepał, by nadać jej w miarę przyzwoity wygląd" - powtórzenie zwrotu "kilka razy". " Szukał słów, ale nie mógł za nic złożyć z nich zdania, godnego jej osoby" - byłoby lepiej, gdyby zamienić miejscami słowa "nie mógł" i "za nic". "Była wściekła. Na siebie i Boga" - czemu była wściekła na siebie? Czy czymś zawiniła? Jeśli tak, nie powiedziałaś czym. "-Ja też kiedyś kogoś straciłem- wydukał" - przed i po myślniku stawiamy spację. Powyższe błędy najbardziej rzuciły mi się w oczy, ale pewnie jest ich więcej. Stylowo tekst pozostawia wiele do życzenia. Choć jestem zwolenniczką zdań pojedynczych i sama umieszczam ich wiele w moich opowiadaniach, u Ciebie one okropnie zniechęcają do dalszej lektury - co za dużo, to niezdrowo. Jeśli chodzi o pomysł i fabułę... Moim zdaniem mogłaś zdecydowanie lepiej przedstawić temat. Zabrakło mi czegoś głębszego, mam wrażenie że to historia pisana dla samego pisania. Pod koniec wrzuciłaś trochę emocji - i dobrze, bo już zaczynało mi ich brakować. Niemniej jednak całość wyszła tak sobie. Trzy ze sporym plusem - szkoda, bo liczyłam na coś lepszego po Twoim poprzednim opowiadaniu.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1466 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42649 | Użytkownicy: 3312
Online(41): 36 gości i 5 zarejestrowanych: Wojtex81, Yenna, Groszek, Janek Freund, Faun

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl