Zaloguj siÄ™ lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj siÄ™!
Pseudonim: AnilG
ImiÄ™: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 1
- artykuły: 1
- proza: 22

Åšrednia ocen: 4.0
Użytkownik uzyskał: 85 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Gorzka kawa" 30.05.2010
"Tempus" 17.03.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010

Inne prace tego autora:
"Sen" 23.08.2010
"Książę" 26.04.2010
"Latarnia" 17.03.2010
"Kilka kropel krwi" 08.08.2010
"Rak nieborak" 10.06.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Dobre kobiety" - Agent - 6
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667

Najnowsza proza (wszystkie):
"Dobre kobiety" - Agent
"W zachodzie słońca cz.1" - Lilka
"Ektoplazma na tropie cz. 3" - Dawied
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl

Cztery Historie

Inne są oczekiwania każdego człowieka,
jednak nie każdy dostanie to, na co czeka


HISTORIA PIERWSZA
Zielona łąka, szum drzew i zapach świeżości w powietrzu. Nocne niebo już ciężkie od gwiazd, księżyc swobodnie uderzający blaskiem w oczy, miłe ciepło wiosennego wieczoru. Dwójka ludzi, ona leży wśród traw, patrzy w niebo i myśli, on oparty na łokciach, duma nad czymś, ale oboje są wyraźnie szczęśliwi. Szczęśliwego człowieka łatwo rozpoznać. Można dusić w sobie wszystkie uczucia oprócz radości. Szczęście, mimo wszystko, wydostaje się każdym porem skóry.
- Kiedyś kupię sobie czerwone ferrari - mówi nagle on.
- Z szyberdachem - dodaje dziewczyna.
- Z szyberdachem.
- I gdzie będziesz nim jeździł?
- Wszędzie. Zabiorę cię, gdzie tylko będziesz chciała, pojedziemy prosto do gwiazd.
- Nie potrzebujÄ™ gwiazd.
- W takim razie zrobimy sobie wycieczkÄ™.
- DokÄ…d?
- Dookoła świata.
- Ale my nie mamy pieniędzy.
- A po co nam pieniÄ…dze?
- Przecież są potrzebne.
- Wcale nie, nie potrzeba nam nic.
- Prócz siebie.
- Właśnie.
- To kiedy kupisz to ferrari?
- KiedyÅ›.
- KiedyÅ›?
- Za rok, może dwa.
- A skąd weźmiesz pieniądze?
- OkradnÄ™ bank.
- Nie, bo wsadzą cię do więzienia i nie będę cię widywać.
- To razem napadniemy na bank.
- I spędzimy dwadzieścia lat w więzieniu.
- Pięćdziesiąt.
- Ale w jednej celi.
- Tej samej.
- Aż się zestarzejemy.
- I pomarszczymy.
- Będziemy się garbić.
- I osiwiejemy.
- Nie chcÄ™.
- Czego nie chcesz?
- Zestarzeć się.
- Ale to naturalna kolej rzeczy.
- A będziesz mnie wciąż kochał?
- Oczywiście.
- Nawet ze zmarszczkami?
- Nawet ze zmarszczkami.
- I garbem, ślepotą i kalectwem?
- Zawsze.
- No, to mogę się zestarzeć.
- Oczywiście. Ale jeszcze nie teraz.
- Teraz jesteśmy młodzi.
- Mamy życie przed sobą.
- Calutkie.
- Jak je wykorzystamy?
- Jak najlepiej.
- Razem?
- Razem.
- Patrz, spadajÄ…ca gwiazda.
- Pomyśl życzenie!
- Dobrze. Już. Teraz twoja kolej.
- Ja też już. Co pomyślałeś?
- Nie mogę powiedzieć, bo się nie spełni.
- Powiedz.
- Nie wiesz?
- Wiem. Poprosiłam o to samo.
- W takim razie na pewno się spełni.
- Na pewno.

HISTORIA DRUGA
I znów noc. Tym razem ciasny pokój. Księżycowe światło brutalnie ujawnia prawdę o zawartości powietrza. W rogu małe biurko, po lewo tapczan. Niezwykle wąski, jakimś jednak cudem mieści się na nim dwójka ludzi. Ona, oczywiście, śpi od ściany, co zaklepała sobie już kiedyś. Jakiś tydzień temu, kiedy się tu wprowadzili. Teraz nie potrzebują już niczego. No, może rzeczywiście przydałby się im telewizor. On uwielbia oglądać EuroSport, chociaż ona czasami zabiera mu pilota, żeby przełączyć na TVN. Ale tylko wtedy, gdy leci jakiś melodramat. Ona ogląda tylko melodramaty. Lubi sobie popłakać. A później pójść do niego i przytulić się, żeby się upewnić, że tylko bohaterowie filmów przeżywają tragedie. Ona nie. Jeszcze nie. Po prostu nie.
No i oczywiście nie można zapominać o komputerze. Przecież Internet to mieszanka wszystkich światów. Można być szczęśliwą nastolatką, smutnym trzydziestolatkiem, zatroskaną matką albo zbuntowanym synem. Można być, kim się tylko zapragnie, stworzyć ideał, nie zmieniając się w rzeczywistości ani o jotę. Można zapytać o rzeczy, o których tak trudno mówić. Można buszować po sieci w nadziei, że tych kolejnych godzin nie tracimy, zastępując życie realne, życiem wirtualnym. Można wszystko i dlatego im potrzebny jest komputer.
Teraz leżą ściśnięci jak sardynki w puszce, on ledwo nie spada z łóżka, jednak jakoś im to nie przeszkadza, oddychają sobie cicho, spoglądając w ciemność i wsłuchując się nawzajem w swoje oddechy, śledząc każdy swój ruch.
- Śpisz już? - pyta ona.
- Nie.
- Ja też.
- To śpij.
- Po co?
- Bo jutro nie wstaniesz.
- WstanÄ™.
- Jeśli napijesz się kawy.
- No, to siÄ™ napijÄ™.
- Bo ja ci zrobiÄ™.
- Zrobisz mi kawÄ™.
- GorÄ…cÄ….
- Bardzo gorÄ…cÄ….
- A teraz śpij.
- Nie chcÄ™.
- Ale ja chcÄ™.
- To mnie pocałuj.
- Po co?
- Wtedy na pewno zasnÄ™.

HISTORIA TRZECIA
Tym razem ranek, oderwijmy się od nocy, choć ciemność jest dobra, bo wszystko ma przecież swój zmierzch, tylko noc kończy się świtem.
A więc ranek, jakaś kuchnia w jakimś mieszkaniu, jacyś ludzie przy stole, ona i on, oboje zaspani, nie potrafiący jeszcze w pełni funkcjonować, nie gotowi stawić czołu dzisiejszemu dniu, najchętniej wróciliby do łóżka. Ona rozczochrana i nieumalowana, z wielkimi kręgami pod oczami, w rozwiązanym szlafroku i starej piżamie. On z kilkoma krwawiącymi ranami na kwadratowej szczęce, efekcie porannego golenia, z krzywo zawiązanym krawatem i włosami, sterczącymi na wszystkie strony. Jedzą tosty, jak co rano, ale dziś coś jej nie odpowiada, niby przeżuwa, ale z wyraźną niechęcią, jakby była do tego zmuszona, najchętniej wyplułaby niekształtną papkę z ust i zjadła coś innego.
- Niedobre te tosty- mówi w końcu.
- Zazwyczaj ci smakowały.
- Ale nie dzisiaj.
- Dlaczego?
- Bo tobie też nie smakują.
- SkÄ…d wiesz?
- Bo zawsze jak je jesz, to siÄ™ tak zabawnie krzywisz.
- Wcale nie. Smakuje mi wszystko, co wyjdzie spod twoich rÄ…k- zaprzecza.
- Nie.
- Tak.
- Ale one sÄ… przypalone - zwraca uwagÄ™ ona.
- I co z tego?
- To, że ci nie smakują.
- Smakują - mówi dobitnie, uśmiecha się do niej przez całą długość stołu, po czym sięga po kolejnego tosta.

HISTORIA CZWARTA
Niebieski ponoć uspokaja. Dlatego on wszystkie cztery ściany swojego pokoju pokrył błękitną farbą. Bo miał już dość histerycznych wściekłości. Myślał, że spojrzy w swoje magiczne, niebieskie ściany i wszystko przejdzie, jak ręką odjął.
Dzięki temu jego dzień zaczął się dobrze. Z przekonaniem, że dziś całe dwadzieścia cztery godziny będą spokojne, poszedł do pracy, później zjadł coś w okolicznej knajpce i wszystko- jak do tej pory- szło mu nieźle.
Wyglądał zupełnie niepozornie, zadowolony i uśmiechnięty , ale skutecznie dusił w sobie katastroficznie tęskny jęk swojego serca. Bo ono przecież chciało być kochane. Jak każde serce, taka jest ich natura, trochę dziwna, bo nie zważając na racjonalne fakty, nagle zaczynają bić szalenie szybko na widok osób, które jeszcze wczoraj były zwyczajne.
A dziś nagle mają swoje własne, na ogół ogromne miejsce w sercu.
Dlatego uciszał serce, zaciskał dłoń w pięść, byle tylko nie wybuchnąć, bo on tak nienawidził bezsilności i frustracji, która towarzyszyła mu już od jakiegoś czasu i przychodziła regularnie zawsze wtedy, gdy był sam i nikt nie był w stanie go obronić.
Mimo wszystko jednak on wciąż liczył, że codzienny scenariusz nie powtórzy się. Przecież niebieski uspokaja! Usiądzie, wbije wzrok w błękitne ściany i poczuje spokój. A później coś zje, oglądnie telewizję, może włączy komputer, jeśli będzie miał ochotę. Pójdzie spać, ułoży głowę do poduszki i przyjdzie sen, jakiś miły, może fikcyjne wytwory mózgu uspokoją na chwilę serce, a może wręcz przeciwnie, sprowokują je do jeszcze bardziej natarczywych jęków.
W każdym razie dziś wszystko ułoży się tak, jak będzie chciał. Zapomni o histerii, jękach i bezsilnym płaczu, nie pozwoli by serce wypluło znów z siebie jakąś dziwną chorobę, która zmuszała każdą komórkę jego ciała do krzyku, nie dziś nie będzie błagał Boga o Jej miłość, leżąc w brudnej pościeli i uderzając pięściami w mokrą od łez poduszkę.
Pewny swego, wrócił do domu. Zjadł coś, oglądnął jakiś nędzny program w telewizji, nawet nie zauważył, kiedy zrobiło się późno. Zduszony strach przed nieuniknionym, nagle wybuchł w jego mózgu, ogarniając całe ciało. Już po chwili przyszło całkiem inne uczucie, wiedział, co nastąpi niebawem. Chciał być głuchy na głos swojego serca, ale nie mógł. Podczas gdy inni skarżyli się, że ich serce przemawia do nich w niezrozumiałym języku, on rozumiał swoje aż za dobrze. Każde westchnienie, jęk i słowo.
Zamknął się w pokoju, patrzył na ściany, ale to wszystko na nic, jego oddech był coraz płytszy, w końcu zaczął krzyczeć z bezsilności.
Nienawidził z całego serca własnego serca.
Tak bardzo potrzebował miłości, ale nie byle jakiej, miłości pochodzącej z Jej serca, czystej i krystalicznie słodkiej. Mógł rzucić pracę, sprzedać mieszkanie, zamieszkać w przytułku dla bezdomnych, chodzić po mieście z dobytkiem całego życia zawartym zaledwie w jednej siatce. Mógłby zrobić to wszystko bez chwili wahania, po prostu skreślić całe wczoraj, nie będąc pewny jutra, ale za to ze wspaniałym dzisiaj.
Mógłby, ale tylko wtedy, kiedy Ona byłaby z nim. Trzymała go za rękę i patrzyła mu w oczy. Szeptała coś cicho do ucha. Była blisko, żeby mógł czuć każdy oddech. Po prostu była z nim.
Ale nie było Jej ani wczoraj, ani tydzień temu, dwa miesiące temu też. Podświadomie wiedział, że nie będzie Jej ani jutro, ani za miesiąc, ani nawet za rok. Podświadomie wiedział, że nadzieja to tak silny narkotyk, iż nie powinien zadawać swojemu mózgowi tak potężnych jej dawek.
Ale musiał. Inaczej nie potrafiłby przeżyć dnia.
***
Obudził się wcześnie. Na zegarku była szósta, poduszka jeszcze wilgotna. Spojrzał na błękitne ściany, ale nie czuł spokoju.
Dziś pójdzie do sklepu i kupi koszulę, tym razem czerwoną. Czerwony to kolor miłości. Może Ona tym razem zauważy…



        Dedykacja: Opowiadanie to zajęło II miejsce w ogólnopolskim konkursie ; D jak myÅ›licie, zasÅ‚użyÅ‚o? ;)

Ocena: 5.75
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 12.05.2010r.

1     

Jaskier13 11 10 2010 (21:19:44)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Przeczytałem te historie w kolejności: III, IV, I, II. Najpierw pomyślałem - trzecia jest śmieszna, zabawna, i tak pięknie, tak codziennie ukazałaś miłość między dwojgiem ludzi. Potem IV - pomyślałem - ta czwórka jest rewelacyjna, sam przeżywam w tej chwili dokładnie to samo, co bohater, jest taka prawdziwa... w komentarzu napiszę, że czwórka najbardziej mi się podoba. Czwórka i trójka, bo obie doskonałe. Potem jedynka. Te marzenia młodych ludzi, i ich wiara w siebie wzruszyła mnie, aż się uśmiechnąłem. No - pomyślałem - to napiszę w takim razie, że dwójka jest najgorsza, żeby nie było. Wtedy też przeczytałem II. Ta miłość jest dojrzalsza, lecz wciąż pełna przekomarzań młodzieńczych. Wtedy też pomyślałem - TO WSZYSTKO JEST REWELACYJNE!

KN19 12 05 2010 (20:47:46)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Jestem wprost oniemiały. Rozbiłaś mnie tymi historiami. Każda z nich przedstawia swój sens, swój morał, który doskonale do mnie dotarł. Najbardziej ruszyła mnie ostatnia część, być może dlatego, że niekiedy sam tak się czuję. Świetny styl i język, czyta się gładko i przyjemnie. Jak najbardziej się nie dziwię, że zdobyłaś II miejsce, gratuluję.

Groszek 12 05 2010 (19:46:39)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Opowiadanie bardzo refleksyjne, rozmarzyłam się. Uwielbiam Twoje prace, są takie głębokie, przemyślane, poprawne i mogłabym wymieniać jeszcze setki tysięcy podobnych określeń. Nie byłam zaskoczona Twoim sukcesem, moim zdaniem w pełni zasłużyłaś, cieszę się, że ktoś zobaczył Twój talent i go odpowiednio uhonorował. Mam nadzieję, że kiedyś wydasz jakąś książkę, daj mi wtedy znać, bo chyba już jestem Twoją czytelniczką. Mam słabość do Twoich opowiadań. Ale do rzeczy. Dialogi są bardzo żywe, podoba mi się to, w jaki sposób pary się ze sobą przekomarzają, to jest momentami bardzo zabawne i takie słodkie. Słodycz dostrzegam także w relacjach pomiędzy parami. Bardzo dobrze je nakreśliłaś, widać to nie tylko w opisach, ale także przy dialogach. I z jednej strony mamy kochających się ludzi, a z drugiej samotnika, który naprawdę potrzebuje miłości, ale budzi się codziennie rano z nadzieją, że ta jedyna się może wreszcie tego dnia pojawi, a jej wciąż nie ma. To jest niezły kontrast. Moim zdaniem fajnie zrobiłaś zestawiając te dwa aspekty ze sobą. Wyszło bardzo ciekawie. Także widzimy znaczenie w symbolice tutaj. Mężczyzna chciał zapomnieć o samotności, więc pomalował ściany na niebiesko, to nie pomogło, więc kombinował z czerwonym. Widać w tym ogromną desperację, nie wie już co robić, łapie się wszystkiego, co się nawinie. Jak dla mnie to opowiadanie zasługuje na szóstkę. Mam do Ciebie słabość, ale ilekroć czytam Twoje prace, są takie piękne i takie profesjonalne, że nie mogę po prostu inaczej. Jeszcze raz moje gratulacje! :)

Kredka 12 05 2010 (18:43:57)

Dopiero po edycji zauważyłam dedykację (: Hm... Nie wiem, czy zasłużyło. Jak dla mnie jest okej, ale nie wiem, czy dałabym mu aż drugie miejsce.

Kredka 12 05 2010 (18:08:25)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Patrzę na autora i uśmiech wpełza mi na twarz. Czekam na coś dobrego, co wpędzi mnie w miły nastrój refleksji, zastanowienia. Pod względem treści nie zawiodłaś mnie, wyszło bardzo dobrze, chociaż mam wrażenie, że średnio przyłożyłaś się do pierwszych trzech części. Cytat na początku opowiadania jest właściwie esencją czterech przedstawionych przez Ciebie historii. Opowiadasz o ludziach kochających i kochanych, szczęśliwych mimo przeciwności losu. Dopiero w czwartym fragmencie, na którym powinno się skupiać najbardziej, dostawiasz do stworzonej całości opowieść kontrastową - uczucia człowieka samotnego, który nieco na siłę szuka ukochanej. Podoba mi się pomysł z kolorami i krzykiem - błękit ze swoją symboliką spokoju i jego kolor przeciwstawny - czerwień - którą można interpretować zarówno jako agresję, jak i miłość, namiętność. Doskonale wiem, jak czuje się człowiek zrozpaczony i pozbawiony bliskości innych, więc trafiłaś do mnie ostatnią sytuacją. Styl miejscami męczy zdaniami pojedynczymi - a myślałam, że już się tego oduczyłaś, na szczęście jednak nie jest to jakoś wyjątkowo rażące. Mam jednak obiekcje odnośnie formy - nagminnie zapominasz o spacjach po myślniku w dialogach, widziałam też mały błąd językowy ("szyber dach" piszemy "szyberdach"). Oczywiście akceptuję, bo praca jest naprawdę godna uwagi, ale apeluję o uważanie na wygląd wysyłanego tekstu i inne potknięcia, o których pisałam. Pozdrawiam, stawiam czwórkę z dużym plusem... albo co tam, masz piątkę minus (:


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7333 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42670 | Użytkownicy: 3312
Online(23): 15 gości i 8 zarejestrowanych: pasieczny14, Krzyku_1993, quovadis, Evil_Angel, Totek, dusfluran, subtelny demon, agis44

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl