Zaloguj siÄ™ lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj siÄ™!
Pseudonim: AnilG
ImiÄ™: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 1
- artykuły: 1
- proza: 22

Åšrednia ocen: 4.0
Użytkownik uzyskał: 85 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Gorzka kawa" 30.05.2010
"Tempus" 17.03.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010

Inne prace tego autora:
"Marysia" 20.08.2010
"Bajka" 01.06.2010
"Książę" 26.04.2010
"Tempus" 17.03.2010
"Rak nieborak" 10.06.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Kino "Bajka"..." - quovadis
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna

Bajka

SCENA I
Obskurna, brudna kuchnia. Słabe światło sączące się z małej lampki, gdzieś z boku. Osiemnastoletnia dziewczyna (DARIA) siedzi z pochyloną głową przed stołem. Przy zlewie stoi jej matka (ANNA).

ANNA
[wściekle]
Pytam po raz ostatni, gdzieś ty do cholery była przez pół nocy?!

DARIA
[cicho]
U Zośki…

ANNA uderza córkę po plecach ścierką.

ANNA
Nie kłam mi tu, kurwa! Dzwoniłam do Zośki ze dwie godziny temu! Nie było cię tam!

DARIA milczy. ANNA uderza ją ścierką po raz kolejny.

ANNA
I jak ty w ogóle jesteś ubrana?!

DARIA obciąga krótką spódniczkę.

ANNA
[jakby do siebie]
Moja własna córka wygląda jak zwykła dziwka!

DARIA
Mogę już iść?

ANNA
Nie wierzę, nie wierzę…

DARIA
Mamo…

ANNA
I jeszcze mi może powiesz, że się puszczasz?!

DARIA
Mamo!

ANNA
A co, niby tak nie jest?

DARIA milczy.

ANNA
Nie wierzę, wychowałam pod własnym dachem dziwkę…

DARIA wstaje wolno z krzesła.

DARIA
Idę spać.

ANNA
Ani mi się waż! Won z mojego domu! WON! Nie będę kurwy utrzymywać!!

DARIA spogląda przerażona na matkę.

DARIA
Ale mamo…!

ANNA
Wynoś się, kurwa, wynoś się! Nie tak cię wychowałam!

DARIA
[płaczliwie]
Przepraszam! Ja już nigdy…! To było tylko raz…!

ANNA
Zapamiętaj sobie- kto raz się skurwił, kurwą pozostanie. Wynoś się!

DARIA załamana wychodzi z kuchni. ANNA opiera się o zlew. Po chwili zwija dłoń w pięść i uderza nią w blat. Zaciska zęby. Na jej twarzy widać kilka kropel łez.

SCENA II
Bardzo wczesny ranek. DARIA ze sporym plecakiem zmierza w stronÄ™ bogatego domu. Puka. Drzwi otwierajÄ… siÄ™.

MAGDA
Ja pierdolÄ™, czego ty ode mnie chcesz o tej godzinie?!!

DARIA
Mogę u ciebie zostać na kilka dni?

MAGDA
Pojebało cię do reszty?! A co, stara cię z domu wywaliła?

DARIA
Ee... No.

MAGDA
Sorry, szukaj dalej.

MAGDA zamyka z trzaskiem drzwi. DARIA stoi chwilę przed nimi, zaciskając pięści z wściekłości.

SCENA III
Blokowisko. Około godziny szóstej rano. DARIA siedzi na trzepaku.

DARIA
[myśli]
Co za pasztet! I co ja teraz zrobię?! Zamieszkam pod mostem?! Albo pójdę do domu samotnej matki. Jeden drobny szkopuł, nie jestem w ciąży. Ale to nie szkodzi. Pewnie już noszę w sobie jakiegoś pierdolonego embriona. Jakoś nie pamiętam, żeby ten cały Patryk miał gumki.

[pauza]

W sumie, on nie był taki zły...

[pauza]

Prawdę mówiąc...

[pauza]

Nie myśl o nim. To był twój klient. Co prawda pierwszy.

[pauza]

I ostatni.

[pauza]

Ale i tak był fajny. Taki czuły i delikatny.

[pauza]

Ciekawe, jaki miał powód, żeby wynająć prostytutkę?

[pauza]

Może jest nieszczęśliwy...może rzuciła go dziewczyna. Albo umarła mu ukochana kobieta. O, tak, na pewno. W jego oczach było tyle smutku...

[pauza]

Ciekawe, czy pamiętam jeszcze jego adres?

SCENA IV
Siódma rano. Szereg podobnych do siebie domów. DARIA idzie wolno, przyglądając się uważnie każdemu z nich.


DARIA
[myśli]
Idiotka, kretynka, skończona debilka! I co, myślisz, że jak był taki cudowny, przyjmie cię chętnie pod swój dach?! Może ma żonę i dzieci? Całą, kurwa, gromadkę dzieci?!

[pauza]

A może pójdę do szkoły?

[pauza]

Siedem lekcji. 315 minut, żeby wymyślić, co dalej.

[pauza]

W sumie już prawie nikt nie chodzi do szkoły. Jeszcze tylko dadzą nam świadectwa, uśmiechną się i będą fałszywie życzyć powodzenia w przyszłości. Szczególnie życiu zawodowym. Tak, bo nigdy nie marzyłam o niczym innym, jak sprzedawać w sklepie. Za dziewięćset złotych brutto.

[pauza]

Jesteś skończoną idiotką! SKOŃ-CZO-NĄ! Trzeba było iść do liceum albo technikum chociażby! Trzeba było nie dać namówić się Magdzie!

[pauza]

Wszystko przez Magdę! To ona wciągnęła mnie w to całe kurwienie się! Nawet spódniczkę mi dała, żebym nie wyglądała jak...jak to ona ujęła?...a, grzeczna dziewczynka! Bo na własną nie było mnie stać!

[pauza]

Nawet klienta mi znalazła.

[pauza]

Patryk...

[pauza]

W sumie, to Magda nie wciągnęła mnie w kurwienie się. Taka ze mnie dziwka, jak z koziej dupy trąba. Miałam w całej swojej kurewskiej karierze jednego klienta, z którym, tak przy okazji, straciłam dziewictwo.

[pauza]

Nic mi w życiu nie wychodzi.

[pauza]

Cholera...!

SCENA VI
Wielki, obskurny budynek szkoły, godzina ósma. Na schodach przed wejściem głównym siedzi DARIA.

DARIA
[myśli]
Jeśli już przywlokłam tu swoje nie całkiem kurewskie dupsko, mogłabym ruszyć je na lekcje.

[pauza]

Ale mi siÄ™ nie chce.

[pauza]

A może skoczę z mostu?

[pauza]

W sumie to nie taki zły pomysł.

[pauza]

Wszystko tak nagle by się skończyło. Całe moje marne życie po prostu by prysło. Jak jakaś pieprzona bańka mydlana.

[pauza]

Ciekawe, czy mama jeszcze mnie kocha?

[pauza]

Pewnie przyszłaby na pogrzeb. Z wielkim bukietem białych lilii. Wie, że je uwielbiam.

[pauza]

Ale twierdzi, że jestem dziwką.

[pauza]

A ja nią nie jestem. Nie podoba mi się to wszystko. To całe kurwienie się.

[pauza]
Choć byłam tylko z jednym facetem. I było zajebiście fajnie.

[pauza]

Ale z pewnością, z każdym innym byłoby beznadziejnie. Prędzej bym się porzygała.

[pauza]

W sumie wczoraj też się porzygałam. Ale to z nerwów. No i przed.

[pauza]

A później było tak fajnie...

[pauza]

Ciąża to byłby dobry powód, by odwiedzić Patryka.

[pauza]

Ile on miał lat? Dwadzieścia trzy? To tylko pięć lat różnicy.

[pauza]

A na naszym ślubie...

[pauza]

Odjebało mi z kretesem!

[długa pauza]

Chyba pora iść na lekcje.

DARIA wstaje i pcha ciężkie drzwi.

SCENA VII
Przerwa. Huk, szum i chaos. Szkolny korytarz. DARIA siada na parapecie.

JULIA
[z ironiÄ…]
Tak wielki plecak i ani jednego zeszytu? JesteÅ› zajebista.

DARIA
Prawdę mówiąc, mam tu cały swój dobytek.

JULIA
[sarkastycznie]
I naprawdę sądzisz, że warto dźwigać wszystkie ciuchy i kosmetyki do szkoły?

DARIA
Matka wypieprzyła mnie z domu.

JULIA
[zszokowana]
O cholera.

DARIA
No, właśnie.

Cisza.

JULIA
Chcesz zamieszkać u mnie?

DARIA
[entuzjastycznie]
Naprawdę? Mogłabym?

JULIA
No. Ale tylko do powrotu ojca.

DARIA
Kiedy wraca?

JULIA
Nieprędko. Za jakiś miesiąc, czy dwa. Jest za granicą, próbuje cokolwiek zarobić.

DARIA
Okej. Naprawdę nie wiem, jak ci dziękować!

JULIA
Nie ma za co. Ale warunek jest jeden.

DARIA
[zaciekawiona]
Jaki?

JULIA
Musisz zmywać naczynia.

DARIA
Nie ma sprawy! Zrobię wszystko, byle dostać dach nad głową.

Dzwonek. JULIA uśmiecha się i wraca do klasy. DARIA siedzi jeszcze chwilę na parapecie.

DARIA
[myśli]
Jak ja, kurwa, nienawidzę zmywać naczyń!!

[pauza]

Myśl pozytywnie, myśl pozytywnie, myśl pozytywnie...

[pauza]

ALE JA NAPRAWDĘ, KURWA, NIENAWIDZĘ ZMYWAĆ!!!!

SCENA VIII
Popołudnie. Niewielki pokój. Bałagan. DARIA siedzi na łóżku.

DARIA
[myśli]
A więc to tu będę mieszkać.

[pauza]

A może warto ubłagać mamę?

[pauza]

Idiotko, znasz jÄ…, jest zbyt uparta.

[pauza]

To wszystko nie ma sensu.

[pauza]

Chcę zniknąć.


SZEŚĆ TYGODNI PÓŹNIEJ


SCENA IX
Mała, strasznie zabałaganiona łazienka. Tupot stóp. Nagle drzwi otwierają się. Do łazienki wpada DARIA. Rzuca się do sedesu. Podnosi klapę. Pochyla się. Wymotuje. Po chwili w drzwiach łazienki staje JULIA.

JULIA
Gdyby nie to, że nie jesteś w ciąży, powiedziałabym, że masz poranne mdłości.

Cisza.

JULIA
Grypa żołądkowa? A może jadłaś wczoraj coś ciężkostrawnego? Albo nieświeżego?

Cisza.

JULIA
W sumie, wczoraj na kolację piłyśmy tylko Activię.

Cisza.

JULIA
Źle się czujesz? Zaprowadzić cię do lekarza?

Cisza.

DARIA
O kurwa. O kurwa, kurwa, kurwa!

JULIA
Co?

DARIA
Patryk.

JULIA
CO?! Ty bredzisz, czy jak?!

DARIA
Chce mi się sikać.

JULIA
Dobra, już wychodzę.

DARIA
Nie, nie o to chodzi. Weź dychę z mojego portfela i skocz na dół, do apteki, po test ciążowy. Będę wdzięczna.

JULIA
CO?!


DARIA
ProszÄ™, byle szybko, bo zaraz siÄ™ zsikam.

SCENA X
Ta sama łazienka. DARIA siedzi na wannie. Obok, na umywalce leżą dwa testy ciążowe. Z czerwonymi paskami.
DARIA trzyma w dłoni trzeci test ciążowy. Potrząsa nim.

DARIA
Szybciej, do cholery!

JULIA
[zza drzwi]
Co?

DARIA spogląda na test i odkłada go szybkim ruchem na umywalkę. Chowa twarz w dłoniach i jęczy.

JULIA
Otwórz! Eeeeej, Daria!

DARIA
Cholera! Tylko nie TO! Kurrrwaaaa!

JULIA
Pozytywny?

DARIA
Wszystkie trzy!

JULIA
Otwórz!

DARIA podchodzi do drzwi i odsuwa zasuwkę. Do łazienki wchodzi JULIA i obejmuje opiekuńczo DARIĘ.

JULIA
Jesteś w ciąży? No, nie wierzę! Przecież mówiłaś, że nigdy nie miałaś tak na poważnie faceta...!

DARIA
I co ja teraz zrobiÄ™? I co ja teraz zrobiÄ™?

JULIA
Ej, spokojnie, zaraz coś wymyślimy!

DARIA
Patryk, muszę poinformować Patryka...

JULIA
Nie wiem, o kim ty w ogóle mówisz.

DARIA
Nieważne. I co ja teraz zrobię? No, co...?!

SCENA XI
Most. DARIA opiera się o barierkę i spogląda w dół.

DARIA
[myśli]
Już kiedyś o tym myślałam. Skoczyć i przestać istnieć.

[pauza]

Ale to byłoby już nie samobójstwo, a morderstwo.

[pauza]

A skrobanka?

[pauza]

Hej, embrionie, jesteÅ› tam?

[pauza]

Albo ja jestem nadwrażliwa, albo inne kobiety są gruboskórne, bo ja nie potrafię cię zniszczyć.

[pauza]

Jesteś moim i tylko moim, maleńkim embrionkiem.

[pauza]

Jest tylko jeden problem.

[pauza]

Ojciec.

[pauza]

Wszystko miało być inaczej.

[pauza]

Tak bardzo chciałabym znów go zobaczyć, wiesz, embrionku?

[pauza]

Przynajmniej mam już do kogo mówić.

[pauza]

Nawet, jeśli przypominasz kijankę.

[pauza]

Prawdę mówiąc, nawet nie wiem, jak wygląda dziecko w szóstym tygodniu.

[pauza]

Powinnam była bardziej uważać na biologii.

[pauza]

Za co ja cię wychowam? Za dziewięćset złotych miesięcznie? Kiedy ja cię wychowam, jeśli żeby cokolwiek zarobić, muszę pół dnia siedzieć w tym durnym szmateksie?

[pauza]

Ale kocham ciÄ™. I nikomu nie oddam.

SCENA XII
Szereg podobnych do siebie domów. Zapada zmierzch. Jest ciepło. DARIA idzie wolno, śledząc uważnie numery domów.

DARIA
[myśli]
Dwadzieścia sześć, czy dwadzieścia osiem?

[pauza]

W takim razie zapukam do dwadzieścia siedem.

DARIA skręca gwałtownie i otwiera bramkę. Podchodzi do drzwi i puka. Czeka. Drzwi otwierają się. Stoi w nich PATRYK.

DARIA
[speszona]
Pewnie mnie nie pamiętasz... ee... przepraszam, że...

PATRYK
[miękko]
Daria.

DARIA
[zdziwiona]
Co? Skąd... skąd wiesz? Pamiętasz?

PATRYK
[ciepło, uśmiecha się]
Nie potrafiłem zapomnieć.

DARIA
Ale jak to...? To... to niemożliwe.

PATRYK
Wejdź.

DARIA wchodzi ostrożnie do sieni. PATRYK podchodzi do niej wolno, coraz bliżej. Kładzie jej rękę na włosach, gładzi je, następnie głaszcze jej policzek dwoma palcami, ciągle się przy tym uśmiechając. DARIA nie potrafi się poruszyć, jest w szoku. PATRYK całuje ją delikatnie. DARIA dopiero po jakimś czasie oddaje pocałunek. Całują się coraz bardziej namiętnie. Po chwili DARIA odsuwa się delikatnie.

DARIA
Ale... ja jestem w ciąży...

PATRYK
[śmieje się]
To świetnie! Mam nadzieję, że to chłopczyk.

DARIA
Co? Nie zapytasz nawet, czy to aby na pewno twoje? Przecież jestem... byłam... dziwką... [nagle zaczyna płakać]

PATRYK
Ty? Ta mała, wystraszona, delikatna dziewczynka, którą tak bardzo bałem się skrzywdzić? Ta dziewczynka, będąca pod presją toksycznej koleżanki?...Nie, nie wierzę.

DARIA
Ja... ja tak naprawdÄ™ nigdy... tylko ty...

PATRYK obejmuje ją opiekuńczo i ociera jej policzki z łez.

PATRYK
[cicho]
Ciii, ciii, wiem, wiem. No, nie płacz już.

DARIA
Boję się, a ja nie chcę się bać!

PATRYK
Czego siÄ™ boisz?

DARIA
Tego, że to wszystko to tylko jakaś pieprzona komedia romantyczna...tego, że to zbyt surrealistyczne...to...to nie może być prawdą. To zbyt piękne. Takie zakończenia są tylko w bajkach, do cholery!

PATRYK
Witaj w świecie baśni i snów!

DARIA
Mogę już nigdy stąd nie odchodzić?

PATRYK
Możesz?! Przede wszystkim nigdy ci na to nie pozwolę...


KONIEC



Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 01.06.2010r.

1     

mr.Radek 04 06 2010 (23:33:52)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Do przeczytania skłoniła mnie głupota Sofie: " Dziewczyna, która się oddała raz, jeszcze nie jest dziwką i koniec dyskusji" - wow, nie wiedziałem, że to Ty masz monopol na wyznaczanie standardów moralno-społecznych. A koniec dyskusji, bo bałabyś się przegrać, gdy trzebaby było użyć argumentów? Zdrowia życzę w takim razie, bo na rozum z takim sposobem myślenia liczyć raczej nie możesz. Samo opowiadanie (czy też dramat) jest, no, kurna, taki codzienny, powszedni. Historia pierwszorzędna - zagubiona dziewczyna wciągnięta w świat prostytucji i zepsucia, czego szybko zaczyna żałować, doświadczona przez los, ale dostaje od losu drugą szansę. Brzmi nieco banalnie, ale uważam, że w banałach właśnie kryje się największa życiowa prawda - zaskakuje mnie, że tak celnie i realistycznie potrafisz ją oddawać swymi dziełami. A do Sofie jeszcze: " Następnym razem trochę bardziej zastanów się nad tym, co piszesz i czy w ogóle masz pojęcie o tym, o czym piszesz. Bo wydaje mi się, że nie" - jako i Ty, chyba? Praca świetna.

Sofie 02 06 2010 (20:34:54)

Użytkownik ocenił pracę na 2

O, nienienie. Tu chyba nastąpiła jakaś kolosalna, logiczno- merytoryczna pomyłka, moi drodzy, bo ja pytam i to głośno: co to jest, gdzie niesie swój sens i czy logikę chciało pogrzebać żywcem? Na pewno to zrobiło. Zacznijmy od samego początku: błąd numer jeden. Dziewczyna, która się oddała raz, jeszcze nie jest dziwką i koniec dyskusji. I nie wierzę, że taka matka, jak ją przedstawiłaś w opowiadaniu- nieco obojętną, niezainteresowaną- zobaczyła ten jeden raz. Nie wierzę, że normalna matka po takim jednym razie, gdzie córka po raz pierwszy wygląda jak dziwka, wyrzuca ją za drzwi. Nie wierzę, że dziewczyna się nie broni, innymi słowy- Twoje opowiadanie jest irracjonalne. No ale idźmy dalej tym tropem. Dziewczyna, którą przedstawiasz, jest jednym słowem tępą idiotką (no, chyba, że ty nie potrafisz wystarczająco dobrze nakreślić wizji świata). Myśli co piętnaście sekund, urywkami zdań (tak, mówię o tych żałosnych pauzach)- bo nie wiem, czy wiesz, ale takie dziewczyny nagle wyrzucone myślą nie dość że impulsywnie, to na pewno nie o kimś, przez kogo zostały wyrzucone. To nawet nie głupota i już nie naiwność- ja po prostu nie mogę określić tak wysokiego stopnia zaawansowanego idiotyzmu dziewczyny. Myśli, że chce popełnić samobójstwo, coś jej się chce, a zaraz potem znów się nie chce- no wybacz. Potem ktośtam ją przygarnia i kolejna rzecz, nie wierzę, że dziewczyna nie utrzymuje kontaktu z matką. Można dzień, dwa, tydzień. Ale nie sześć. Kolejna głupota, to, że dziewczyna nienawidzi zmywać naczyń, ale eksponuje to tak wyraziście, że normalnie szok- nie ma gdzie mieszkać, a nie zrobi to za zmywanie? Może powinna iść i się oddać, co? Scena przy moście jest... cóż, zostawię bez komentarza, jaka- ale dziewczyna nagle zmienia podejście i widz nie ma bladego pojęcia, dlaczego. Ostatnia scena, najbardziej w tym wszystkim żałosna... bo ta dziewczyna powinna czuć się na pograniczu zgwałconej i oszukanej, a wraca tam jeszcze raz, jeszcze szuka, ślepo wierzy, a żałosna postać Patryka uświadamia ją, "jakie to życie jest piękne". Twoje prace są z reguły mi obojętne, choć je czytam, ale ta- w porównaniu do reszty, cóż, zgroza. Nastolatkom zawsze się upiecze, co? Jest poniżej przeciętnej. Następnym razem trochę bardziej zastanów się nad tym, co piszesz i czy w ogóle masz pojęcie o tym, o czym piszesz. Bo wydaje mi się, że nie.

Groszek 01 06 2010 (19:13:13)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Z jednej strony zachowanie bohaterki było strasznie nieodpowiedzialne, cieszę się, że jakoś wybrnęła z kłopotliwej sytuacji. Trochę to nietypowe, dziewczyna poprzez puszczanie się na ulicy poznaje miłość swojego życia. Wymiękam. Nie, to nie brzmi jak komedia romantyczna, chociaż zakończenie jest trochę nierealistyczne. To brzmi raczej jak dobry żart. Ta cała kłótnia z matką, która miała rację, ale tylko połowicznie. Bo dziewczyna bez wpływu koleżanki nigdy nie postąpiłaby podobnie. A jednak powinna była pomyśleć. Na pewno jest winna, ale w tej winie jest jakiś pierwiastek szczęścia. No, cóż, gdyby dziecko Patryka i Darii dowiedziało się, w jaki sposób się poznali, mogłoby być nieco zniesmaczone. Ale do rzeczy. Kolejny scenariusz, który dodajesz i którym zachwycasz. Może nie jest tak dobry, jak poprzedni, ale jednak i tak robi wrażenie. To, co widzę, to dobrze zarysowane postaci, ciekawa fabuła i nagłe zwroty akcji. Takie historie zwykle mają przykre zakończenia, a tu zrobiło się bardzo pozytywnie. Nic mnie w tej pracy nie razi i chwała Ci za to. Mam nadzieję, że na tej sztuce nie poprzestaniesz. Pozdrawiam :) Z plusem.

Kredka 01 06 2010 (18:23:31)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Znowu scenariusz! Podobasz mi się, szukasz nowych form, przecierasz dotąd nieznane drogi na WPMT. Przed akceptacją muszę usunąć tą antyreklamę na końcu, bo jak dla mnie praca jest kolejnym pokazem Twoich umiejętności. Może nie do końca do mnie trafiłaś, bo nie przepadam za tekstami, gdzie w co drugim zdaniu autor umieszcza przekleństwa, ale to tylko moje subiektywne zdanie; i tak piszesz świetnie, bez względu na to, za jaki gatunek się weźmiesz. Od początku wprowadzasz napiętą atmosferę - jest wieczór, matka z córką zażarcie się kłócą. Potem czytelnik ma nadzieję na jakąś litość od strony rodzicielki, ale Ty bezwzględnie ją unicestwiasz - Daria zostaje wyrzucona z domu. Czytając, czułam lekką niechęć do tej postaci, później, gdy opisujesz jej historię, niechęć ta jeszcze wzrastała. Jej monologami odzwierciedliłaś wewnętrzne skłócenie się ze sobą, niepewność, niedojrzałość. Dopiero pod koniec rzucasz światło na główną bohaterkę, gdy czytamy o jej czułych myślach odnośnie embriona noszonego w brzuchu w moich oczach znacznie wzrasta jej wartość. Bałam się, że zadecyduje się na aborcję. Opowieść wieńczysz obietnicą, że wszystko może dobrze się skończyć, i że nawet ludzie, którzy z pozoru wyglądają na czarne charaktery, mają szanse na szczęście. Myślę, że mogę postawić piątkę. Więcej, dziewczyno, więcej takich prac!


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7329 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1466 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42642 | Użytkownicy: 3312
Online(41): 36 gości i 5 zarejestrowanych: Groszek, szon, Zoso, Faun, Patrrryk.Swayze

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl