Zaloguj siÄ™ lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj siÄ™!
Pseudonim: Felix Zaremba
ImiÄ™: Felix
Skąd: Bielsko-Biała
O sobie: "Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy." Murakami
Napisanych prac:
- proza: 3

Åšrednia ocen: 3.5
Użytkownik uzyskał: 4 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Ahnenerbe-Wstęp" 06.07.2010
"Ahnenerbe- rozdział 1" 09.07.2010
"Ahnenerbe rozdział 2" 12.07.2010

Inne prace tego autora:
"Ahnenerbe-Wstęp" 06.07.2010
"Ahnenerbe- rozdział 1" 09.07.2010
"Ahnenerbe rozdział 2" 12.07.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Dobre kobiety" - Agent - 6
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna - 6
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth - 6
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna - 6
"Wiraże [4]" - subtelny demon - 5.66667

Najnowsza proza (wszystkie):
"Dobre kobiety" - Agent
"W zachodzie słońca cz.1" - Lilka
"Ektoplazma na tropie cz. 3" - Dawied
"Cztery dobre wróżby - epilog" - Ironiczna
"Zagubiona przeszłość" - Marybeth
"Anonymous" - Me_Gusta
"Cztery dobre wróżby -..." - Ironiczna
"Zew natury" - pasieczny14
"Wiraże [4]" - subtelny demon
"Blackwood Village" - Wolf Girl

Ahnenerbe-Wstęp

Ahnenerbe

Wstęp
03.05.1944
Chęciny
Generalne Gubernatorstwo

- Akcja musi zostać przeprowadzona szybko i bezboleśnie.- Karen Sievers wskazała na grupę partyzantów schwytanych kilka dni temu.- Lada dzień może zacząć się radziecka ofensywa, a im mniej tego tałatajstwa na naszych tyłach tym lepiej. Pozbądźcie się ich!
- Tak jest.- Zasalutował młody porucznik.
- Znacie procedurę. Zużyć jak mniej amunicji, jeden pocisk musi wystarczyć na jak najwięcej wrogów Rzeszy. Strzelać celnie!
Niemcy zaczęli ustawiać pojmanych w trzy rzędy, tak by jeden pocisk mógł przestrzelić trzy czaszki. Pluton egzekucyjny ustawił się na pozycjach.
- Pani komendant?- Powiedział nieśmiało porucznik.
- Tak?
- Myślę że powinna pani... Uświadomić ich o popełnionych zbrodniach, by wiedzieli za co umierają.
- Oni doskonale wiedzą za co!- Karen splunęła ze złością.- To banda reakcyjnych, słowiańskich bydlaków, którzy zgodnie z ariozofią i teorią ewolucji winni dawno wyginąć.
- Mamy strzelać?
- Czekaj.- Sievers machnęła dłonią.- Niech wiedzą że Rzesza jest państwem prawa i sprawiedliwości.
Karen Sievers stanęła przed jeńcami.
- Wyrok w imieniu Trzeciej Rzeszy i jej wodza: Adolfa Hitlera.- Powiedziała po polsku.- Sąd Generalnego Gubernatorstwa uznał was winnych następujących zbrodni: działania na szkodę wielkiej Rzeszy i narodu niemieckiego, uchylania się od wykonywania rozkazów Generalnego Gubernatora, i czynnego oporu przeciw państwu niemieckiemu. Sąd skazuje was niniejszym na karę śmierci przez rozstrzelanie, z klauzulą natychmiastowej wykonywalności.
Mowa nie zrobiła na partyzantach większego wrażenia. Kilku uniosło głowy, zdziwieni słysząc polską mowę w ustach kobiety, z narzuconą na ramiona kurtką Waffen SS. Jeden parsknął śmiechem, a paru sklęło ją cicho.
Karen odeszła na bok i zapaliła papierosa, spojrzała pytająco na porucznika, ale ten przecząco pokręcił głową.
- Ja wiem że Fuhrer tego nie pochwala, ale nie mogę się powstrzymać...- Powiedziała Sievers na swoje usprawiedliwienie.
- Nie musi mi się pani tłumaczyć.- Powiedział zakłopotany porucznik.- W każdym bądź razie gratuluje wspaniałej znajomości mowy polskiej. Gdzie się pani nauczyła?
- Zastanawiam się dlaczego ty nie umiesz?- Karen spojrzała na niego podejrzliwie.- Po wojnie na pewno otrzymasz przydział na tereny wschodnie, znajomość języków słowiańskich będzie niezbędna.
- Rasy niższe będą zniszczone...
- Stopniowo, ale tego doczekają dopiero twoje wnuki, twoim zadaniem będzie zaprowadzenie nowego porządku na wschodzie. To jest właśnie dziejowe zadanie twojego- zawiesiła głos- naszego pokolenia.
Porucznik spojrzał na nią ze zdziwieniem. W jej głosie nie dostrzegł cienia ironii, mówiła to wszystko z niezachwianą wiarą i pewnością swoich racji. Naprawdę wierzyła że wojna zakończy się dla Niemiec pomyślnie.
- Myślisz że przegramy?- Zapytała Karen widząc jego spojrzenie.- Nie wierz kłamliwej, angielskiej propagandzie, wojna toczy się dla nas pomyślnie. Wciągamy wojska radzieckie w głąb naszego terytorium, by w decydującym momencie zmiażdżyć Rosjan potężnym atakiem z Bałkanów i Węgier. Na południu marszałek Kesserling wkrótce wkroczy do Rzymu, to tylko kwestia czasu. Anglicy to tchórze, że o Amerykanach i Rosjanach nie wspominając. To rasy niższe. Nie są nic warte.
- A zachód?
- Alianci nie mogą rozpocząć ofensywy, brakuje im profesjonalnego sprzętu. A nawet jeśli... Najlepszy marszałek Rzeszy- Rommel zniszczy ich. Rzesza jest niepokonana i nigdy o tym nie zapominaj!
Wszelkie obawy odnośnie przyszłości Niemiec opuściły porucznika, Karen mówiła to z niezachwianą wiarą w umiejętności dowódcze wodza. Zresztą... Czy córka Wolframa Sieversa, jednego z przyjaciół Reichsfuhrera może się mylić? Ona miała dostęp do takich informacji, o których szarym żołnierzom nawet się nie śniło.
- Ziel!- Rozległ się głos dowódcy plutonu egzekucyjnego.
Porucznik przeżegnał się szybko.
- Wierzysz w tą żydowską sektę?- Niebieskie oczy Karen błysnęły niepokojąco.
- Nie.- Młody oficer szybko zaprzeczył.- To nawyk, z dzieciństwa.
- Powinieneś go wyeliminować i to jak najszybciej. Wiara w żydowskiego bożka, nie przystoi prawdziwym Niemcom.
- Shoot!
Huk pocisków był rozdzierający. Karen spojrzała na jeńców, wszyscy wydawali się martwi. Nie ma jak zawodowcy...
Mimo to lepiej sprawdzić.

Karen podeszła do rozstrzelanych i przyjrzała się każdemu uważnie. Jeden jeszcze żył, dogorywał pomału. Sievers wyjęła pistolet z kabury i dwoma strzałami odesłała Polaka na spotkanie z Odynem, wprost do Valhalli.

- Pochować ich.- Karen zwróciła się do plutonu.- Tylko kopcie głęboko, by ich potem nie znaleziono. Nienawidzę hien cmentarnych.
- Tak jest!- Dowódca plutonu zasalutował.- Słyszeliście panią komendant?- Zwrócił się do żołnierzy.- Do roboty!
Karen schowała broń i odeszła na bok, słońce prażyło niemiłosiernie, zapowiadał się kolejny upalny dzień.
- Pani komendant? Chyba mamy problem.
Dziewczyna spojrzała na porucznika, szedł w jej kierunku, prowadząc małą dziewczynkę za rękę.
- Co to jest?
- Została chyba schwytana razem z tymi bandytami.- Porucznik wskazał rozstrzelanych.- Musieliśmy ją przeoczyć, ona taka mała, chuderlawa...
- Słynna niemiecka precyzja.- Mruknęła Karen patrząc z rezygnacją na dziecko.
- Słucham?
- Nic. Pokaż mi ją.
Sievers podeszła do dziewczynki i przyjrzała jej się z bliska. Miała dziwne, popielate włosy, oczy szkarłatne, również nietypowe i nienaturalnie duże. Ale puste takie, bez śladu emocji, czy uczuć. Była bardzo niska, wychudła. Koszula zwisała na niej jak na kiju od szczotki. Jej twarz, podobnie jak i oczy, nie przedstawiała żadnych emocji, była zobojętniała na wszystko. Ile miała lat? Około 10, chyba.
- Mówisz po niemiecku?- Zapytała ją Karen.
Nie odpowiedziała.
- Polski? Rosyjski?
Nadal milczała.
- Jak się nazywasz?- Zapytała Sievers w jidysz.
Dziewczynka uniosła wzrok, ale nie odezwała się.
Karen chwyciła ją za rękę i podciągnęła rękawy, na przegubie dostrzegła wytatuowany ciąg cyfr.
- Dachau? Sachsenhausen? Auchwitz? Treblinka? Buchenwald? Mauthausen-Gusen? Czy może Ravensburck?- Wymieniała Karen z mściwym uśmiechem.- Skąd uciekłaś, cholero?- Uderzyła ją w policzek.
Milczenie.
- Zabij ją.- Karen wstała z klęczek.- Nie musisz chować ciała.
- Ale pani komendant...!- Zająknął się porucznik.- To małe dziecko jest! Czym nam może zaszkodzić?
- Bez gadania.- Warknęła Sievers.- To uciekinierka z obozu. W świecie baranów, musisz być wilkiem.- Powtórzyła jedną z maksym NSDAP.

Porucznik pobladł na twarzy, ale chwycił dziecko za ramię i odprowadził na skraj lasu. Wyjął pistolet i drżącym głosem powiedział:
- Nie miej mi tego za złe. Ja tylko wykonuje rozkazy.
Wycelował w jej głowę, ręka mu dygotała.
- W świecie baranów muszę być wilkiem...- Powtórzył słowa Karen.

W następnej chwili porucznik uczuł ukłucie w przedramieniu, coś zachlapało mu spodnie.
Zdumiony spojrzał w dół. Został ubrudzony przez coś dziwnego, ciemnoczerwonego i lepkiego. Następnie jego wzrok padł na rękę, a raczej to co z niej zostało. Tam gdzie przed chwilą była dłoń, dzierżąca pistolet, teraz był jedynie smętny kikut, z którego tryskała krew.
Porucznik spojrzał na dziewczynkę, stała przed i wpatrywała się weń, tymi swoimi pustymi oczyma.
- Co ty...?- Jęknął Niemiec patrząc na nią z przerażeniem.
Dziewczynka wykrzywiła twarz, w okropnym grymasie, który mógł uchodzić za uśmiech.
- Zabijemy go?- Powiedziała cicho.
- Co...? Do kogo ty mówisz?- W oczach porucznika pojawiły się łzy.- Proszę...
- Rasie panów nie przystoi płacz.- Usłyszał czyjś głos nad uchem.
Ręka dziewczynki zamieniła się w miecz, porucznik zamrugał oczami, był przekonany że to omam, wywołany upływem krwi.
Dziecko wzięło zamach...

- O kurwa!- Z ust Karen Sievers wypadł papieros.
Z tułowia porucznika trysnęła fontanna krwi, a jego głowa wyleciała w powietrze.
Dziewczynka spojrzała na nią, a w jej oczach, tym razem można było dostrzec coś na kształt ekscytacji. Było w niej coś przerażającego. Dopiero po chwili Karen zorientowała się co, dłoń przybrała kształt ostrza, a było one całe zakrwawione.
Karen, mimo głębokiego szoku, dobyła pistolet i oddała w jej kierunku kilka strzałów. Wszystkie niecelne. Zaalarmowały one jednak kopiących Niemców. Kilku z nich ruszyło w stronę dziewczynki.
- Zabić ją! Zabić!- Ryknęła Sievers.

Niemcy atakowali i ginęli, jeden po drugim. Pierwszy, który do niej doskoczył został przecięty w pasie. Drugiemu urwało nogę, a potem lewą rękę. Trzeci widząc swoich towarzyszy, dobył broni, ale dziewczynka doskoczyła doń i pchnęła go mieczem.
- Ognia!- Rozkazała Karen.- Zastrzelić sukę!
Pozostali przy życiu żołnierze ostrzelali dziecko. Pociski nie zrobiły na niej żadnego wrażenia. Kilka sparowała ostrzem, a parę pocisków zatrzymało się przed nią.
Dziewczynka wolnym krokiem ruszyła w kierunku Niemców. Jeden z nich został skrócony o głowę, drugi został przepołowiony. Pozostali rzucili się do panicznej ucieczki.
- Gdzie!?- Zawyła Karen.- Nie uciekać! Wracać! Tchórze!
Sievers poczuła zimny pot spływający jej po plecach, została sam na sam z bliżej niezidentyfikowanym stworzeniem. Po raz pierwszy w życiu bała się. Dziewczynka spojrzała na nią zimno i ruszyła w jej stronę.
- Nie zbliżaj się!- Karen chciała by jej głos zabrzmiał pewnie i złowieszczo, ale mimo to dało się wyczuć śmiertelne przerażenie.
Dziewczynka skrzywiła się lekko i przyśpieszyła.
Karen drżącymi rękoma naładowała broń i cofnęła się kilka kroków.
- Będę strzelać!
- Strzelaj.- Spokojnie odpowiedziała dziewczynka po niemiecku.
Sievers wystrzeliła. Dwa razy. Jeden pocisk przeleciał jej nad głową, drugi został sparowany.
- Nie uciekasz?- Dziewczynka pytająco uniosła brwi.- Chcesz zginąć jak żołnierz SS?
W odpowiedzi Karen znowu wystrzeliła, ponownie niecelnie. Dziecko uśmiechnęło się, a Sievers poczuła jak coś podcięło jej nogi. Upadła, a pistolet wypadł jej z dłoni. Dziewczynka stanęła nad nią i przystawiła jej ostrze do gardła, uśmiechała się przy tym mściwie. Nie przypominała już tamtej żałosnej, biednej, zagłodzonej dziewczynki.
- Dachau.- Powiedziała.
- Co?
- Przebywałam w Dachau.
Karen zamknęła oczy i mimo całej tej sytuacji zachciało jej się śmiać.
- Jak chcesz umrzeć? Przez utratę głowy? Z przebitym gardłem?
- Wal się.- Mruknęła Sievers.
Dziewczynka westchnęła ciężko i wzięła zamach.
Sievers przymknęła oczy i przygotowała się na śmierć.
- Czy to symbol Ahnenerbe?
Karen zamrugała oczami, dziecko wpatrywało się w mały znaczek, który nosiła na piersi.
- Odpowiadaj!- Dziecko kopnęło ją ze złością.
- Tak. To symbol Towarzystwa Badawczego...
Dziewczynka milczała przez chwilę.
- Jak siÄ™ nazywasz?
- Mówiłam: wal się.- Warknęła Karen, uśmiechając się kpiąco.
- Nieładnie.- Dziecko zacmokało.
Sievers poczuła silne uderzenie w twarz, potem drugie w brzuch.
- Więc jak?
- Karen... Sievers...- Jęknęła.
Dziewczynka spojrzała na nią ze zdumieniem. Patrzyła przez chwilę, po czym uśmiechnęła się.
- Córka Wolframa, jak mniemam?
- Tak.
- To zmienia postać rzeczy. Jeszcze trochę pożyjesz...- Zatarła małe rączki i zaśmiała się.
Karen poczuła czyjś dotyk na twarzy, zrobiło się jej zimno. Wyraźnie czuła czyjąś obecność.
- Kto tu jest?- Zapytała drżącym głosem.
- Och, nie martw się tym.- Dziewczynka wzruszyła ramionami.- Nie zrobi ci krzywdy.
- Kto tu jest!?- Powtórzyła Sievers histerycznie.- Czego chce?

Rozległy się strzały, dziewczynka uniosła głowę i to wystarczyło. Karen błyskawicznie ją podcięła i przeturlała się na bok. Chwyciła broń.
Dziewczynka szybko podniosła się z ziemi, Karen wycelowała ją, ale w tej chwili poczuła silne uderzenie w potylicę, a następnie coś wytrąciło jej pistolet z ręki.

Z lasu wybiegła grupa niemieckich żołnierzy.
- Jeszcze się spotkamy Sievers, obiecuje ci to.- Dzieciak spojrzał na nią ze złością.- Następnym razem nie będzie tak miło. Zobaczysz, Sievers, poczujesz oddech śmierci na własnym karku.
Karen splunęła krwią.
- Będę gotowa.- Powiedziała cicho.
- Obiecuje. Do zobaczenia Karen.



Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 06.07.2010r.

1     

Ilveran 08 07 2010 (20:57:32)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Aż mnie ręce świerzbiły by opisać swoje zaciekawienie, zachwyt i i... i głód. Twoim największym plusem jest budowanie napięcia. Czytelnik do końca nie wie co się stanie, a jak już się coś dzieje, to jest zdziwienie, że jak, co, dlaczego. Styl masz dobry, podoba mi się. Nie dopatrzyłam się powtórzeń, złej składni ani jeszcze innych elementów przeszkadzających w czytaniu. Przyjemnie mi się odpierało Twój tekst. A kolejnym duużym plusem jest właśnie ten głód. Że chcę więcej. Mam tak z książkami, gdy nie zainteresuje mnie pierwszych kilka stron szukam czegoś innego. Ten wstęp zainteresował mnie tak bardzo, że nawet nie zauważyłam, że to koniec, że zdziwiłam się i byłam nawet niezadowolona, że to już ostatnie słowa, ostatnia kropka. No no. Czekam na kontynuacje Felixie. I zaspokojenie.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7333 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42668 | Użytkownicy: 3312
Online(27): 21 gości i 6 zarejestrowanych: dusfluran, pasieczny14, Wojtex81, Krzyku_1993, Ell003, quovadis

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl