warto go przeczytać
No proszę sobie wyobrazić:
On - niewysoki, z oczami niebieskimi jak cholera (a czemu by nie niebieskimi? Czemu by nie?).
I jak to zwykle bywa: pojawia się ona (a czemu miałoby jej nie być?).
Ona niewiele niższa od niego, albo i jego wzrostu.
Blondynka (i brunetka).
Niebieskooka (brązowooka też, czemu nie?), śliczna okropnie.
Jemu też niech niczego nie brakuje (a czemu nie?). Oboje młodzi (bo czemu by nie młodzi skoro starzy nie są?). No i on do niej (albo i ich obu , czemu nie?) coś czuje proszę sobie wyobrazić (tak bywa, więc czemu by nie schematycznie? No czemu by nie?). Ale niech on nie wie co takiego czuje, no ale niech czuje mocno. No... i proszę sobie wyobrazić: zima, wieczór niech będzie... albo i nie, niech będzie słoneczny piękny ranek (a czemu miałaby nie być zima i ranek, skoro on zimę kocha? Czemu nie?) No i tak, sobie proszę wyobrazić: pełno białego śniegu za oknem, słońce świeci idealnie (a niech będzie idealnie! Czemu by nie?). Jego budzi telefon. Dźwięk przychodzącej wiadomości (a czemu miałaby dzwonić?). Ona pisze. "Dzień dobry” - pisze (a czemu miałaby więcej pisać? Czemu?). On otwiera oczy i odpisuje coś. "Niech mi powie co czuje” - myśli - "niech powie, a jak nie czuje nic, to niech nie mówi – żadna”. No... I odpisuje i zamyka oczy znów. Śpi (a czemu miałby nie zasnąć skoro ranek? Czemu nie?). I wyobraźcie sobie: znów budzi go wiadomość. Więc otwiera te swoje cholernie niebieskie oczy (ciągle zmęczone, czemu by nie?). No... ale teraz niech ta druga pisze (ta blondynka, bo czemu i ona miałaby nie napisać? Czemu by nie? ). "Co u Ciebie” – pisze, a on odpisał co u niego . "Dobrze” – odpisał (a po co miałby prawdę pisać? No po co?). "Niech powie co czuje” – myśli – "niech powie, a jak nie czuje nic, to niech nie mówi – żadna”. No i proszę sobie wyobrazić: z pięknego poranka zrobiło się nostalgiczne południe i wieczór. Wieczór niech będzie sentymentalny (skoro on chciałby żeby był sentymentalny to niech będzie, czemu nie?). I księżyc świeci i gwiazdy też (bo on kocha gwiazdy, to niech świecą, a czemu nie?), a w domu półmrok. Słychać dzwonek. Albo i nie dzwonek, pukanie słychać (a czemu by nie pukanie? Czemu by nie?). Otwiera... otwiera i proszę sobie wyobrazić: w drzwiach stoją obie (a czemu i obie przyjść by nie miały? Czemu by nie?). A on tonie w brązie, błękicie. W błękicie i brązie. No i proszę sobie wyobrazić: "wejdźcie, proszę” – mówi, no... i one weszły. One weszły, a on "niech mi powiedzą co czuję” – myślał – "niech powiedzą, a jak nie czuję nic, to niech nie mówi – żadna”. No i proszę sobie wyobrazić: weszły i do niego mówiły. A on – on nie wiedział co, bo tylko tonął. W błękicie i brązie. W brązie i błękicie (a czemu miałby nie tonąć skoro on je...).I niech będzie miło, ale wyszły (a czemu miałyby nie wyjść, skoro zrobiło się późno? Czemu by nie?). Wyszły i nie powiedziały. "Nie powiedziały co czuję – żadna. A przecież czuję” – pomyślał. No i proszę sobie wyobrazić: późna noc (a czemu nie miałaby być noc skoro on ją kocha? Czemu nie?), a on wyciąga z kieszeni żyletkę. Albo nie, nie żyletkę. Ciemna noc, a on za dużo myśli (a czemu miałby nie myśleć za dużo skoro czuje, a one nie powiedziały nic? Żadna). No i idzie do kuchni i wyjmuje nóż (a czemu by nie nóż zamiast żyletki? Czemu by nie?). Wyjmuje nóż i wychodzi na balkon (a czemu by nie na balkon skoro on balkon ten kocha? Czemu by nie?). Wychodzi, patrzy w gwiazdy i myśli o oczach (brąz, błękit, błękit, brąz). "Przecież czuję” – mówił – "przecież czuję, a one nie powiedziały nic – żadna”. No i proszę sobie wyobrazić: jego ukochana noc, on klęczy na balkonie (a czemu miałby nie klęczeć?), a wokoło rozrasta czerwony mak (w końcu też czerwony, wiec czemu nie mak? Czemu by nie?). A pomyśleć, że chciał umrzeć jak Werter...
Ocena: 4.75
Liczba komentarzy: 7
Data dodania: 14.01.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7336 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42679 | Użytkownicy: 3318
Online(12): 11 gości i 1 zarejestrowanych:
Ismo