warto go przeczytać
Bóg na ziemi czy człowiek w niebie? Refleksja nad fundamentem egzystencjalnego mieszkania
Często tematem sporów jest problem sensowności istnienia w ujęciu konkretnej jednostki, bądź całościowej grupy. Dyskusje te prowadzą do światopoglądowych czy ideologicznych narodzin, które z kolei są zarodkiem do powstania konkretnych stanowisk dotyczących życia. Bywa tak, że są one zakorzeniane w określonych podwalinach, dzięki którym powstają kultury, czy kolejne wierzenia.
Skoro człowiek nie jest w stanie poznać esencji bytu transcendentalnego, a idąc dalej substancji, z jakiej stworzony jest fundament istnienia, to świadczy to o tym, że automatycznie nie może poznać prawdy o samym istnieniu. Tak więc prawda(w ujęciu absolutnym) czy też sens, są rzeczą nieosiągalną, ale nie znaczy to, że życie przez to staje się bezsensowne. Sensowność egzystowania narzucają nam różne treści, wynikające z położenia kulturalnego, przynależności religijnych, czy indywidualnego(subiektywnego) podejścia. Akceptacja życia nie musi wynikać z samego daru jego ofiarowania, lecz z bogactwa, jakie ze sobą niesie. Podział między idealizmem, a materializmem wynika z podziału między światem potencjalnie utopijnym a prawdziwym, choć być może bezwartościowym. Zresztą utopijność w materialistycznym pryzmacie mogłaby się łączyć ze zmysłowym złudzeniem, co podważałoby zaistnienie tego, co istnieje w sposób materialny. Ciekawym rozumowaniem mógłby się wydawać fakt, że wiara w pozaziemski świat, który niewątpliwie łączy się z ideami odrzucającymi materialność wpada we własną pułapkę. Dzieje się tak dlatego, gdyż niedostępność dojścia do substancji łączy się z tym, że poznanie świata niematerialnego, paradoksalnie musiałoby się połączyć z jego zmaterializowaniem.
W pytaniu o sens życia warto rozważyć argument religijny. Otóż wiara daje nam możliwość wybrania ścieżki objawionej, która prowadzi do bram wieczności, w celu osiągnięcia szczęścia we wszelakim tego słowa znaczeniu. Aspekt ten bierzemy jednak na wiarę, opartą nie na wiedzy, lecz na pewnym rodzaju przypuszczeń, wynikających z irracjonalnego podejścia. W tym miejscu można postawić kilka argumentów sprzeciwiających się, jak i popierających. Ludzie niewierzący w dane bóstwo wcale nie muszą być skazani na bezsens. Nie jest koniecznością utożsamianie wartości egzystowania z religijnymi ideami. Z drugiej jednak strony bóg(w sensie metaforycznym) jest pewnym fundamentem praw, będących podstawą dla życiowej ścieżki. Można też rozważyć wariant, wyznający dane maksymy wyznaniowe, a jednak nie wyznawać danego bóstwa. Słowo "wariant" jednak prowadzi do tego, że czasami ludzie wierzą w to, w co wierzyć im się opłaca. Warto w tym miejscu dodać, że pod względem religijności ludzie wierzący dzielą się na ludzi kościoła i ludzi w kościele. Zdarzają się również osoby zakorzenione w konsumpcyjnych ideach, wedle których bóg może okazać się towarem na przyszłość(emeryturę po śmierci). Takie rozumowanie jest obłudne oczywiście, a przede wszystkim naiwne, łączące się trafnie z ideą współczesnego, konsumpcyjnego podejścia.
Ciężko jest dzisiaj ludziom zajrzeć w głąb siebie, czasami po prostu doskwiera nam krótkowidztwo. Pojęciem synonimicznym do sensu wydaje się być pojęcie celu. Oczywiście można podjąć oryginalną koncepcję, opierającą się na wszelakiej bezcelowości, która zakotwiczona jest w monotonii życia z dnia na dzień, jednakże ta propozycja jest skazana na dyskryminację samego siebie i swojej istoty.
Problemy te są(jak to zwykle z nami bywa) niebezpiecznym polem do manewru, co rodzi podstawowe pytanie o istotę boga i człowieka. Ilość religii stale się zwiększa, przygarniając nowych zwolenników. Chrześcijanin mówiąc "Bóg jest miłością", prawdopodobnie gdyby urodził się w kraju muzułmańskim, to samo zdanie wypowiedziałby w sposób podobny, jednak odnoszący się do innej religii. Starożytność pokazała, że człowiek widział boga w ludziach, a raczej boskie cechy w ludzkich czynach. W średniowieczu odpowiedzi na pytania trudne, odsyłały nas do istnienia istoty wyższej, w której ludzie upatrywali swój sens. Rozwój nauki zarysował pewne zjawisko wypierania bogów ze świata i zastępowanie ich wytworami człowieka. Potęga wiary w samych siebie uroiła w nas pragnienie osiągnięcia boskiego statusu i budowania poprzez naukę metaforycznej Wieży Babel. Człowiek stawiający się na piedestale, stara się zamienić z bogiem miejscami i to zjawisko jest obserwowane niemal od zawsze. A to prowadzi do próżnej sytuacji, w której człowiek stanie się sensem samym w sobie.
Na przestrzeni czasu można odnieść wrażenie, że ludzie w pewnym sensie pojmują się na zasadzie rywalizacji z czymś pozaziemskim i starają się owy byt wyprzeć poza sferę istnienia. Zastanawia też pytanie, czy aby to nie człowiek owy byt stworzył w celu zaspokojenia obaw, dotyczących wkroczenia po śmierci w pewną pozaziemskość. Obawy te mogą być podstawą do zarzucenia nam pewnej zachłanności, opartej na niepokoju, wynikającym z utraty naczelnego miejsca. Można również zadać pytanie, czy aby nie my sami owe miejsce stworzyliśmy, by następnie nas na nim posadzić. Odpowiedź zależy od położenia, w jakim zadajemy owe pytania, tak więc można stwierdzić, że sens życia ma każdy. Jednak każdy pojęty jest na swój sposób i nawet bezsens jest pewnym przejawem sensowności, a problem boga i człowieka, będzie nieśmiertelnym powodem do dyskusji przyszłych pokoleń w niemal każdej dziedzinie.
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 11.06.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7336 | Artykuły: 259 | Recenzje: 211 | Proza: 1469 | Wywiady: 51 | Komentarze: 42679 | Użytkownicy: 3318
Online(11): 10 gości i 1 zarejestrowanych:
Ismo